Znaleziono ukryte dokumenty "Solidarności". "Są niezwykle cenne dla historyków"

/ flickr.com/futureatlas.com/CC BY 2.0

redakcja

Kontakt z autorem

W trakcie remontu jednego z mieszkań w Ostródzie natrafiono przypadkowo na skrytkę z ukrytymi w 1984 roku dokumentami NSZZ "Solidarność", a także więzienną bluzą i innymi świadectwami internowania w stanie wojennym. Znalezisko trafiło do ostródzkiego muzeum.

Skrytkę odnalazł przypadkiem przy remoncie obecny właściciel mieszkania, które należało kiedyś do rodziców jednego z działaczy olsztyńskiej "Solidarności". Znajdowała się ona pod zamontowaną na stałe szafą wnękową w przedpokoju. Wewnątrz ukryte były dwie paczki, w których umieszczono segregatory ze związkowymi dokumentami z lat 1980-1981. Schowano tam również bluzę więzienną, koszulkę z napisami "Solidarność" i pieczęciami wykonanymi przez internowanych, oraz kilkanaście pisanych ręcznie wierszy z okresu internowania. Wszystkie te przedmioty znalazca przekazał do Muzeum w Ostródzie.

Dyrektor muzeum Marek Jankowski powiedział, że znalezisko jest niezwykle cenne dla historyków. Po przeprowadzeniu kwerendy i spisaniu zostanie przekazane do delegatury IPN lub Archiwum Państwowego w Olsztynie.

Według muzealników, dokumenty i pozostałe przedmioty są w idealnym stanie dzięki temu, że przed ukryciem zostały pieczołowicie zabezpieczone, a potem złożone w suchym miejscu. Były zawinięte w karton i gazetę - "Dziennik Ludowy" z marca 1984 r., co pozwoliło dokładnie określić, kiedy przygotowano je do schowania.

Jak ustalił Kazimierz Wosiek, członek Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy oddziale IPN w Białymstoku od lat zajmujący się m.in. spisywaniem historii "Solidarności", osobą, która ukryła te przedmioty był zmarły w 1999 r. Andrzej Chojnowski. Był on działaczem tzw. pierwszej "Solidarności", przewodniczącym Komisji Zakładowej w olsztyńskim Olpaszu.

- Zapewne ukrył te dokumenty, żeby chronić swoich kolegów ze związku przed represjami ze strony SB w okresie stanu wojennego i w latach późniejszych. Były tam przecież dane osobowe, adresy i wiele innych informacji, które mogły stać się istną kopalnią wiedzy dla aparatu bezpieczeństwa. Nigdy natomiast nie dowiemy się już chyba, dlaczego nie wyjął ich ze skrytki później, nawet po 1990 r., gdy już nie było takiego zagrożenia - mówił Wosiek.

Marta Chojnowska-Śliżewska pamięta z dzieciństwa, jak ojciec po zwolnieniu z internowania czuł się zagrożony. Wspomina też, że gdy kiedyś szedł na wywiadówkę do jej szkoły, został porwany na ulicy przez esbeków, a potem pobity w lesie. Podobne represje powtarzały się kilkakrotnie. 

- Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć faktu, że mimo upływu tylu lat ojciec nikomu nie powiedział o swojej skrytce i zabrał do grobu tę tajemnicę – mówiła.

Chojnowski był w gronie kilkuset osób najdłużej internowanych; został zwolniony dopiero 16 października 1982 r., po 305 dniach izolacji. Był jednym z 17 internowanych, których przewieziono w czerwcu 1982 r. z tzw. ośrodka odosobnienia w Iławie kolejno do ośrodków: w Kielcach-Piaskach, następnie do Nowego Łupkowa, Załęża k. Rzeszowa i na koniec do Uherc. W tej grupie internowanych znaleźli się m.in. Stefan Śnieżko, w latach 1990-2001 zastępca prokuratora generalnego, Tadeusz Syryjczyk, późniejszy minister przemysłu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, i obecny szef MON, Antoni Macierewicz.

Wśród kilkuset dokumentów wyjętych ze skrytki są m.in. protokoły z posiedzeń założycielskich "Solidarności" z października 1980 r., listy obecności z zebrań i uczestnictwa w strajkach z imiennymi podpisami, pisma od i do Komisji Zakładowej, ale też np. listy wpłat z podaniem kwoty i personaliów osób wpłacających na Pomnik Poległych Stoczniowców z załączonym przekazem pocztowym na adres Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego (MKZ) w Gdańsku.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Kodziarze nie mogą pogodzić się z sukcesem Marszu Niepodległości. Odlot Frasyniuka

Władysław Frasyniuk / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Partie „totalnej opozycji” i środowiska je wspierające postanowiły po raz kolejny pokazać, co sądzą o największym patriotycznym marszu w Europie - tego, który odbył się 11 listopada w Warszawie. Zorganizowali protest przeciwko „narastającej fali faszyzmu i rozrastającego się rasizmu, antysemityzmu i ksenofobii”. Jak daleko się jeszcze posuną w obrzydzaniu Marszu Niepodległości?

Demonstrację przygotowały organizacje Wroclawdlademokracji.pl, Ogólnopolski Strajk Kobiet, KOD Wrocław, Obywatele RP, Inicjatywa Demokratyczna oraz partie: Razem, Zieloni, Nowoczesna i SLD.

Wszystkich połączyła jedna idea.  „Nie ma naszej zgody na wydarzenia, które miały miejsce 11 listopada w Warszawie i we Wrocławiu” - podkreślili organizatorzy.

Organizatorzy tej inicjatywy włączyli się tym samym w antypolską kampanię, która rozpoczęła się w lewicowych mediach.

CZYTAJ WIĘCEJ: Holenderska gazeta, która kolaborowała z Hitlerem, zarzuca Polakom... neonazizm 

Demonstranci zgromadzili się na placu przed Dworcem Głównym PKP. Mieli ze sobą transparenty z napisami „Polska bez faszyzmu” czy „Moją ojczyzną jest człowieczeństwo”. Skandowano m.in. „Faszyzm nie przejdzie”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Jest reakcja ambasady RP w USA ws. obrzydliwego, oczerniającego Polaków artykułu Grossa

W manifestacji uczestniczył m.in. Władysław Frasyniuk, który podzielił się ze zgromadzonymi swoimi obserwacjami. 

Według niego w Polsce trwa proces „jednoczenia się faszystów z oddziałami militarnymi”

To jest śmiertelne zagrożenie dla społeczeństwa (…) My, społeczeństwo musimy pokazać, że nie ma w Polsce zgody na faszyzm i na rasizm

- mówił.

Potem Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet tłumaczyła zgromadzonym, że faszyzm i nazizm nie są poglądami do dyskusji w debacie publicznej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

Możemy rozmawiać o tym, czy jesteśmy prawicą, lewicą, konserwatystami, ale nie będziemy rozmawiać o tym, że faszyzm i nazizm to są poglądy, które mają prawo istnieć w debacie publicznej. To są zbrodnicze ideologie

- oznajmiła. 

Dodała, że Wrocław to miasto, które „ma być dla wszystkich”.

Nie chodzi o to byśmy się ze sobą zgadzali, ale o to, aby w momencie, kiedy się nie zgadzamy, nie dochodziło do przemocy

- mówiła Lempart.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ruszyła akcja demaskująca kłamstwa Grossa. Ujawniono też niechlubne fakty z jego młodości

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl