Sprawdzić, czy nie imam albo lewak

Wiele dialogów i scenek przeszło do codziennego użytku wprost z kultowej komedii „Miś”. Każdy ma swój ulubiony fragment, ale jest też cała historyjka, którą da się wyodrębnić. Chodzi o słynne dylematy milicjanta łapiącego kierowców na sztucznie zabudowanym terenie.

Co scena to wpadka, najpierw przewraca się tekturowy dom, potem „matka siedzi z tyłu”, a na końcu dziećmi wybiegającymi z „przedszkola w przyszłości” zostaje poczęstowany ksiądz. Finał akcji jest taki, że z centrali przychodzi dyrektywa, aby przed opowiadaniem bajek o terenie zabudowanym w szczerym polu sprawdzić, czy odbiorcą nie jest ksiądz. Historia z „Misia” jako żywo przypomina brednie sprzedawane ludzkości przez ideologów lewicowych, którzy stają na głowie, aby zakląć rzeczywistość. Nie było takiego idiotyzmu, którym lewacy nie tłumaczyliby agresji, gwałtów i w końcu morderstw, za jakimi stali „uchodźcy”. Słyszeliśmy naprawdę wiele, od obrony „naszych europejskich wartości” aż po „religię pokoju”. Gdy się wydawało, że dalej pójść się nie da, zaczęli odzywać się radykalni imamowie i płatni działacze fundacji wspierających „uchodźców”. Imam z Kolonii stwierdził, że jeśli kobieta nie krzyczała, to nie było gwałtu. Imam z Danii uznał, że „gwałty na dzieciach są częścią kultury islamskiej”. Wydaje się jednak, że pierwsze miejsce w propagowaniu zdziczenia obyczajów zajmuje włoski lewak i jego wypowiedź po gwałcie w Rimini: „Gwałt tylko na początku jest najgorszy, potem kobieta staje się spokojna i cieszy się normalnym stosunkiem seksualnym”. Niestety w tym nie ma nic komediowego i dlatego tym bardziej trzeba sprawdzać, czy przy wjeździe do Polski na tylnym siedzeniu nie siedzi imam albo „europejski” lewak. 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Kryzys rosyjskiej narracji

Kluby „Gazety Polskiej” i nasze media to taka obrona terytorialna, która reaguje szybciej niż profesjonalna armia i schodzi z pola bitwy ostatnia.

Kiedy niewielka grupa polityków i dziennikarzy lata temu ostrzegała, że działania w sferze informacyjnej Moskwy to coś więcej niż tylko propaganda, robiono z nich, a właściwie z nas, oszołomów. Ale nawet ja byłem zaskoczony skalą operacji rosyjskich. Związane z nimi media i ośrodki opiniotwórcze po lewej stronie przekonywały, że zwariowaliśmy, za to po prawej stronie zaczęły powstawać ośrodki propagandy, które mówiły, że nie jesteśmy dostatecznie prawicowi, dogadujemy się z wrogami Polaków albo walczymy z Kościołem. Przykładem jest tu działaczka jednej z katolickich organizacji dziennikarskich, która w proteście przeciwko mojej obecności zbojkotowała festiwal niezależnych filmów. Ostatnio przyłapano ją na organizowanym przez Rosjan, dla zaufanych dziennikarzy, wyjeździe do państwa Putina. Ludzie nabierali się na media, które udając bardzo patriotyczne, prowadziły akcje korzystne dla Moskwy. Jednym z ich podstawowych celów było podważanie naszej wiarygodności.

Jednak wielokrotne powtarzanie tych samych zarzutów przestaje powoli działać. Operacja była bardzo skuteczna, ale traci impet. Smoleńsk powoli staje się przedmiotem debaty w poważnych kręgach poza Polską. Jakkolwiek krytycznie oceniałbym prezydenturę Andrzeja Dudy, uważam, że zrobił ważną rzecz, nagłaśniając sprawę katastrofy na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. 

Awantura wokół pomnika w Jersey City paradoksalnie spowodowała nagłośnienie w USA historii masakry katyńskiej. Z kolei agresywne działania Moskwy na świecie ułatwiają pokazanie celów i sposobów działania rosyjskiej propagandy. Świat jest trochę bardziej odporny na sztuczki Kremla, a Polacy zaczynają zwracać uwagę na rozgrywanie ich przez prawdziwych patriotów. Czy to znaczy, że Rosja nie jest już skuteczna w wojnie informacyjnej? Ciągle jest, ale jednak musi szukać wciąż nowych metod działania i je doskonalić. My też musimy się uczyć na to reagować. Kto dzisiaj zaniedbuje sferę informacyjną w rozgrywce z Moskwą, ale nie tylko z nią, lekceważy narodowe bezpieczeństwo. Kluby „GP” i nasze media to takie pospolite ruszenie, obrona terytorialna, która reaguje szybciej niż profesjonalna armia i schodzi z pola bitwy ostatnia. Coś realnie zrobiliśmy, by przerwać rosyjską nawałę.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl