Bzura - największa bitwa wojny obronnej 1939 r.

Pobojowisko w miejscu przeprawy żołnierzy Wojska Polskiego przez dolną Bzurą we wrześniu 1939 r. / NAC

Magdalena Łysiak

Kontakt z autorem

Od samego początku wojny gen. Tadeusz Kutrzeba, dowódca armii „Poznań”, był zwolennikiem aktywnego działania i przejmowania inicjatywy tam, gdzie tylko się da. W swoje plany – nagłego zaatakowania Niemców w wybranym przez siebie czasie i miejscu – zaangażował gen. Władysława Bortnowskiego, dowódcę cofającej się armii „Pomorze”. 9 września 1939 roku uderzyli oni w rejonie Łęczycy na lewe skrzydło 8. Armii niemieckiej. Tak rozpoczęła się bitwa nad Bzurą – największa bitwa polskiej wojny obronnej. Wzięło w niej udział ponad pół miliona żołnierzy.

W ciągu pierwszych czterech dni polskie oddziały zdobyły Łęczycę, Piątek i Ozorków. Podeszły pod Zgierz. Rozbite zostały 30. i 17. niemiecka dywizja piechoty. Niemcy musieli się przegrupować, dowództwo skierowało znaczne siły na pomoc zagrożonej 8. Armii, co opóźniło marsz wroga na stolicę. 13 września zaniepokojony Hitler osobiście wizytował swoje oddziały. Spotkał się z żołnierzami 30. dywizji, aby dodać im otuchy. Przy okazji mocno naskoczył na generałów, nakazując zdwojenie wysiłków w walce z Polakami. 

Walki pod Łęczycą tak wspominał szer. Stanisław Augustyniak z 25. dywizji piechoty:

Nasza kompania dostała rozkaz przeczesać las. Wchodzimy do niego tyralierą. Dosyć gęste krzaki i wysokie sosny oraz dęby i klony. Posuwamy się powoli, czujnie. Od czasu do czasu padają pojedyncze strzały. Kto strzela i skąd – nie wiemy. Naraz wydawało mi się, że słyszę strzał nad głową. Ale to las, pogłos idzie różny. Odruchowo podnoszę głowę do góry. Gęste konary drzew. Naraz wydaje się, że ktoś siedzi na drzewie. Przecieram zmęczone oczy i patrzę jeszcze raz. Jest! Szeroki zadek Szwaba usadowionego na grubej gałęzi drzewa pod którym stałem. Nie namyślając się wycelowałem i Traaach! Dostał i po chwili leżał pod drzewem. Ledwo zdążyłem odskoczyć. „Szwaby siedzą na drzewach!” – krzyknąłem głośno. „Szwaby na drzewach!, szwaby na drzewach!…” – podano po linii. Rozpoczęło się polowanie.

 

Wobec wzrastającej przewagi niemieckiej gen. Kutrzeba wstrzymał natarcie na południe i zdecydował się uderzyć w kierunku Sochaczewa, aby zdobyć przeprawy przez Bzurę i przebijać się do Warszawy.

Gen. Tadeusz Kutrzeba

13 września zaniepokojony Hitler osobiście wizytował swoje oddziały. Spotkał się z żołnierzami 30. dywizji, aby dodać im otuchy. Przy okazji mocno naskoczył na generałów, nakazując zdwojenie wysiłków w walce z Polakami. 

14 września rozpoczęła się druga faza bitwy. Piechota armii „Pomorze” sforsowała Bzurę, ale napotkawszy niemieckie kolumny pancerne, musiała się wycofać. 15 września rozpoczął się odwrót polskich oddziałów w kierunku Puszczy Kampinoskiej, atakowanych bezustannie przez 300 niemieckich samolotów.

16 września Niemcy przeszli do natarcia stopniowo rozbijając polskie oddziały. Gen. Bortnowski dostał się do niewoli. Do jenieckich oflagów powędrowało łącznie ok. 100 tys. Polaków. Życie straciło ponad 8 tys. Niemców i prawie 20 tys. polskich żołnierzy.
Ok. 30 tys. żołnierzy zdołało się przebić do Warszawy i Modlina, wraz z nimi byli gen. Kutrzeba ze sztabem, gen. Knoll i gen. Tokarzewski, a także dwie brygady kawalerii po krwawych walkach w Sierakowie, 15. dywizja pancerna po walkach w Laskach oraz 25. dywizja pancerna po walkach pod Młocinami. Oddziały te wzięły udział w końcowej fazie obrony Warszawy.

Bitwa nad Bzurą stała się największą bitwą w zwarciu toczącej się kampanii polskiej, jej punktem kulminacyjnym, jeśli nie rozstrzygającym. Nie dorównuje rezultatom późniejszych kotłów mających miejsce w Rosji, ale do czasu kampanii rosyjskiej była największą bitwą stoczoną w okrążeniu.

 

 – pisał wybitny niemiecki strateg gen. Erich von Manstein.

Bitwa trwająca od 9 do 20 września, chociaż zakończyła się dla nas klęską, spełniła ważne zadanie – wiążąc dużą część sił wroga umożliwiła utworzenie armii Warszawa i opóźniła uderzenie wojsk niemieckich na lubelszczyznę.  

Na stronach Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą można przeczytać wzruszającą opowieść o wiernym psie-żołnierzu, czuwającym przy swoim poległym panu.

O epizodzie związanym z poległym odnalezionym po bitwie pod wsią Bieliny opowiedział nam swego czasu, nieżyjący już Kazimierz Ksyna – darczyńca wielu eksponatów dla naszego muzeum, wielki przyjaciel naszej placówki a zarazem świadek tragicznych wydarzeń jakie rozgrywały się nad Bzurą w 1939 roku.
Według relacji pana Ksyny, przy jednym z poległych piechurów Wojska Polskiego siedział pies rasy owczarek niemiecki, który najprawdopodobniej do końca został przy swoim właścicielu. Żołnierz ten o nieustalonej tożsamości, zabity został na polu w Bielinach a następnie odnaleziony przez patrolujących teren żołnierzy niemieckich. Co ciekawe, gdy Niemcy starali się zbliżyć się do poległego, owczarek warczał i ujadał, nie pozwalając dojść im do zwłok swojego pana. Niemieccy żołnierze musieli być najwyraźniej pod wrażeniem tak wiernej postawy psa, bo nie skłonili się do rozwiązania problemu sposobem szybkim acz okrutnym tylko zaczęli, bezskutecznie zresztą, próbować innych metod na podejście do zwłok piechura. Po wielu nieudanych próbach sprowadzili do pomocy jeńca w polskim mundurze i wtedy dopiero pies pozwolił do siebie podejść. Żołnierz został pochowany w prostej mogile na polu, gdzie zginął w walce. Psa przygarnął gospodarz z pobliskiej wioski, ale i tak zwierzę wymykało się na grób swego pana. Po ekshumacji żołnierza i przeniesieniu go na cmentarz poległych nad Bzurą, pies zaginął. 

W jednostkach łączności wykorzystywano owczarki niemieckie do przenoszenia meldunków, ciągnięcia na wózeczkach bębnów kablowych telefonów polowych i noszenia gołębi pocztowych. 

Źródło: dzieje.pl, polskieradio.pl, muzeumsochaczew.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Ekspert ostrzega: Aktywność Rosjan w…

Ekspert ostrzega: Aktywność Rosjan w…

Ks. Tyrała: Muzyka ma być językiem…

Ks. Tyrała: Muzyka ma być językiem…

Makabryczna zbrodnia sprzed 15 lat. Czterech…

Makabryczna zbrodnia sprzed 15 lat. Czterech…

Nowelizacja budżetu na 2017 rok opublikowana…

Nowelizacja budżetu na 2017 rok opublikowana…

Zapadł wyrok ws. komercyjnego…

Zapadł wyrok ws. komercyjnego…

Ekspert ostrzega: Aktywność Rosjan w cyberprzestrzeni jest bardzo znacząca

/ ilustracja na podst. Kurious i geralt; pixabay.com / Creative Commons CC0

„Nawet jeżeli dane kampanie hakerskie wymierzone są w instytucje biznesowe czy państwowe, to ich skutki mogą odczuć również zwykli obywatele”- wyjaśnia ekspert Instytutu Kościuszki i radca prawny JFTC NATO kmdr por. Wiesław Goździewicz. Podkreśla on również, że aktywność Rosjan w cyberprzestrzeni jest ostatnio bardzo duża.

- Nawet jeżeli dane kampanie hakerskie wymierzone są w instytucje biznesowe czy państwowe, to w konsekwencji ich skutki mogą odczuć również zwykli obywatele. Tego typu ataki mają bardzo różny charakter - od najprostszych działań o charakterze kryminalnym, poprzez bardziej zaawansowane działania mające na celu ograniczanie funkcjonalności niektórych serwisów internetowych, a także rozpowszechnianie propagandy. Mogą to być również regularne operacje cybernetyczne, mające na celu wpływanie na decyzje polityczne lub preferencje wyborcze obywateli danych państw - podkreślił ekspert.

Jako przykłady ostatniego działania podał informacje opublikowane przez FBI dotyczące zaangażowania rosyjskich hakerów we wpływanie na przebieg procesu wyborczego w trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w USA czy raporty opublikowane przez francuskie władze bezpieczeństwa, dotyczące prób ingerencji hakerskich w wybory prezydenckie we Francji.
Goździewicz przyznał, że aktywność Rosjan w cyberprzestrzeni jest bardzo znacząca.

- Nikt nie ukrywa, że w 2008 r. polskie serwisy rządowe padły ofiarą zmasowanych kampanii typu DDoS, czyli zdalnych operacji mających na celu ograniczenie funkcjonalności czy zalanie serwerów odpowiedzialnych za funkcjonowanie rządowych serwisów internetowych taką liczbą zapytań, żeby doprowadzić do ich przeciążenia. Wiązano tę działalność hakerską ze wsparciem, którego Polska udzieliła Gruzji, podczas krótkiej wojny, która miała miejsce w tym roku, a dotyczyła północnej Abchazji - przypomniał ekspert.

Zaznaczył, że wykorzystywanie komputerów czy sieci komputerowych zlokalizowanych w innych państwach jest często używane przez hakerów do maskowania ich faktycznego zaangażowania.

- Jeżeli bezpośrednim źródłem ataku jest np. sieć komputerowa w Wenezueli, to wiadomo, że pierwsze kroki informatyków śledczych będą skierowane tę stronę. Tymczasem w Wenezueli może być zlokalizowany jedynie zbiór zainfekowanych komputerów, często wykorzystywanych bez wiedzy ich właścicieli do przeprowadzania operacji cybernetycznych m.in. kampanii DDoS - wyjaśnił Goździewicz.

Wśród przykładów uciążliwości takiego działania dla zwykłych użytkowników sieci ekspert przywołał atak hakerski z 2016 r., którego skutkiem było poważne ograniczenie funkcjonalności serwisów o globalnym zasięgu, takich jak Amazon czy eBay.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl