H. Cegielski-Poznań chce produkować pojazdy opancerzone dla polskiej armii

/ Radomil; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

H. Cegielski-Poznań (HCP) chce wytwarzać pojazdy opancerzone na potrzeby polskiej armii wraz z czeskim holdingiem zbrojeniowym Czechoslovak Group (CSG), lub tureckim Otokarem. Wśród proponowanych armii pojazdów jest pokazany premierowo w tym tygodniu pojazd Husar.

Opracowany we współpracy z czeską Tatra Defence Vehicles pojazd Husar po raz pierwszy został zaprezentowany na zakończonym w piątek Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach.

Działająca w ramach holdingu CSG Tatra Defence Vehicle specjalizuje się w projektowaniu i produkcji opancerzonych pojazdów specjalnych. Na stoisku HCP pokazany został też pojazd tureckiej firmy Otokar.

Spółka podkreśliła w komunikacie prasowym, że oba pojazdy należą do "ścisłej czołówki światowych rozwiązań w tym segmencie transporterów opancerzonych", Produkt tureckiej firmy "jest obecnie używany w wielu armiach świata, sprawdzony na polu bitwy", a pokazany premierowo Husar "spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem".

Obie propozycje pojazdów opancerzonych 4x4 mogą, zdaniem HCP spełniać potrzeby polskiej armii oraz innych służb mundurowych. Według spółki, zapewniają "najnowocześniejsze na świecie zdolności bojowe i terenowe, innowacyjne rozwiązania technologiczne wpływające na bezpieczeństwo i komfort użytkowników".

"Po podpisaniu umowy przez MON na dostawę pojazdu w ramach programów modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP rozpoczniemy produkcję, która zakłada polonizację produktu. Husar będzie dumą polskiej armii i służb mundurowych, skutecznie podnosząc zdolności obronne różnych formacji"

– powiedział wiceprezes HCP ds. finansowych Krzysztof Zwiefka.

"Kiedy kilkanaście miesięcy temu rozpoczynaliśmy prace nad powrotem Cegielskiego do zbrojeniówki wierzyliśmy, że zaproponujemy nową jakość w tej branży przemysłu. Pozytywny odbiór przedstawicieli służb mundurowych jest dla nas potwierdzeniem, że zmierzamy w dobrym kierunku"

- dodał.

Ambicją HCP jest wytwarzanie zamówionego przez armię pojazdu przynajmniej w 70 proc. samodzielnie lub przy udziale polskich kooperantów.

"W Cegielskim budowany będzie pojazd, który będzie doposażony o różne systemy i uzbrojenie w innych polskich firmach branży zbrojeniowej. Razem jesteśmy w stanie zaproponować świetny pojazd z wszechstronnym zastosowaniem, który będzie wykorzystywany zarówno w kraju, jak i za granicą"

– powiedział Zwiefka.

Zdaniem spółki, współtworzony przez HCP pojazd, dzięki swej modułowej konstrukcji, będzie mógł być stosowany nie tylko w wojsku, ale też przez policję, straż graniczną, straż pożarną czy przez leśników.

Spółka podała też, że w trakcie wydarzenia w Kielcach doszło do podpisania umowy o współpracy z CSG odnośnie produkcji pojazdów ciężarowych AVIA. HCP będzie współpracować z AVIA Trucks w zakresie projektu i dostawy napędów elektrycznych Cegielskiego do ciężarówek czeskiego producenta.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Paryż: 40 tys. osób na "Narodowym Marszu dla Życia". Nie zabrakło Klubów Gazety Polskiej

twitter.com/(screenshoot)

40 tys. osób wzięlo udział w manifestacji, która przeszła ulicami Paryża pod hasłem „Zjednoczeni, by bronić życia”. Oprócz uznania praw człowieka w stanie embrionalnym, uczestnicy domagali się także wsparcia dla matek oraz rozwijania ośrodków służących pomocą dla kobiet ciężarnych

Wśród manifestantów pojawili się przedstawiciele Klubu Gazety Polskiej Paryż wraz z przewodniczącym Klubu, Andrzejem Wodą. 

Specjalnie dla czytelnikow portalu niezalezna.pl publikujmy relację z tego wydarzenia przygotowaną przez Anitę Zapładkę z KGP w Paryżu.  


"Marsz odbył się dzisiaj, tj. 21 stycznia. Spotkaliśmy się o godz. 14.30 przy Porte Dauphine i maszerowaliśmy aż do Trocadero. Trudno jest nam, jako uczestnikom marszu ocenić, ile tysięcy ludzi brało w nim udział, ale marsz był naprawdę liczny.

Trudno jest nam powiedzieć, czy wspieramy Francuzów, to pewnie przy okazji, ale głównie manifestowaliśmy własne poglądy w obronie życia, które trzeba chronić na każdym etapie jego istnienia.

Już przy wejściu (po obowiązkowym sprawdzeniu toreb i plecaków ze względów bezpieczeństwa) otrzymaliśmy od organizatora plakaty, które - mimo zimna i deszczu - niosło bardzo wiele osób. Głównie była to grafika przedstawiająca dziecko w łonie matki, czemu towarzyszyły różne napisy, takie jak: "To jest moje ciało a nie twój wybór", "Chroń mnie a nie zabijaj"...

#MarchePourLaVie na TT, dosłownie: Marsz dla Życia.

Dzięki flagom i jednolitym pelerynom byliśmy, my Polacy, członkowie Klubu GP Paryż, bardzo rozpoznawalni. Francuzi zaczepiali nas, jako Polaków, niemal non stop. Bili nam brawo, wyznawali, że bardzo im w dzisiejszych czasach brakuje naszego papieża, Jana Pawła II, przy jednej z trybun zostaliśmy na głos wyróżnieni i podziękowano nam, Polakom, za uczestnictwo.

Jednym z największych zaskoczeń był dla nas fakt, jak wielu Francuzów potrafi powiedzieć po polsku (!!!) "Dzień dobry".

Jedna z pań, Francuzek, powiedziała, że niewiele już potrafi powiedzieć po polsku, ale pamięta jeszcze "szczęść Boże". Odpowiedziałam jej, że to nie jest niewiele, to jest bardzo dużo!

Imponującym był udział całych rodzin w tym marszu: matki i ojcowie z dziećmi w wózkach, z dziećmi "na barana" z kilkuletnimi prowadzonymi za rękę. 

Mnie samą zaś wzruszył najbardziej chłopak, bodaj 20-letni, z zespołem Downa. Był sam, spotkałam go zaraz na początku, mókł, więc doradziłam, by założył na głowę kaptur, skoro go ma... Przyszedł wziąć udział w marszu za życiem, za swoim życiem...

Zapadał już zmrok gdy doszliśmy na Trocadero. Marszowi i jego zakończeniu towarzyszyła radość i próby rozgrzewania się tańcem, by się rozgrzać.

Cudowne przeżycie, cudowne i wzmacniające i kolejny raz nie wiem, czy to my wsparliśmy Francuzów czy oni nas. 

Faktem jest, że patrzenie na nich przez pryzmat wypowiedzi francuskich polityków czy mediów jest wielce niesprawiedliwe!"



Widać było ogromne zaangażowanie ludzi, Francuzi jakby się budzili. To optymistyczne

- mówi portalowi niezalezna.pl Andrzej Woda, przewodniczący Klubu Gazety Polskiej w Paryżu.

Co równie ważne, pojawiło się niesamowicie dużo młodych ludzi

- dodaje.

Francuzi nie ukrywali wdzięczności Polakom za wsparcie.

Rozpoznawali nas, mieliśmy na sobie biało-czerwone pelerynki i nieśliśmy klubowe banery, wiele osób podchodziło, aby podziękować za pomoc. Mówili, że "gdyby nie Polska, nie byłoby już Europy". Dziękowaliśmy za tak miłe słowa, ale od razu podkreślaliśmy, że oni także muszą mocniej działać. Przyznawali nam rację

- opowiada nam Andrzej Woda.

Źródło: www.enmarchepourlavie.fr

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl