Złoto Europy

Powiadają, że myślenie ma kolosalną przyszłość. Zawsze wydawało mi się, że to prawda uniwersalna, pod którą każdy by się podpisał. Okazało się jednak, że nie mam racji. Przynajmniej w odniesieniu do dwojga ludzi, z których jedno pozostanie lub zostanie w najbliższej przyszłości kanclerzem Niemiec. Niedzielna wyborcza debata Angela Merkel–Martin Schulz obfitowała w taki nadmiar alogicznych stwierdzeń, że aż wierzyć się nie chce, iż mamy do czynienia z poważnymi politykami.

Stwierdzenia Merkel broniącej swojej decyzji o otwieraniu granic dla uchodźców w 2015 r. szło w parze ze stwierdzeniem Schulza: „Uchodźcy są złotem Europy, bo w Europę wierzą”. Fakt jest natomiast taki, że decyzja pani Merkel stworzyła warunki do niespotykanej w Europie od wielu lat serii krwawych zamachów terrorystycznych, a uchodźcy wcale nie wierzą w Europę, lecz w głupotę jej przywódców dostarczających im pieniędzy, mieszkań i okazji do jakże często niebezpiecznego dla tubylców demonstrowania islamskiego stylu życia. Trzeba przyznać, że ta wiara ma uzasadnienie. Natomiast myślenie w stylu Angeli Merkel czy Martina Schulza nie gwarantuje Europejczykom kolosalnej przyszłości.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Klęska światowej rewolucji

„Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione...” – pisał członek ówczesnej Misji Międzysojuszniczej do Polski, brytyjski lord Edgar Vincent D’Abernon, nazywając odparcie bolszewików spod Warszawy „18. decydującą bitwą w dziejach świata”.

„Przed dwustu laty Polska pod murami Wiednia uratowała świat chrześcijański od niebezpieczeństwa tureckiego; nad Wisłą i nad Niemnem szlachetny ten naród oddał ponownie światu cywilizowanemu usługę, którą nie dość oceniono”

– to z kolei francuski generał Louis Faury. A Jan Paweł II nauczał: „O wielkim Cudzie nad Wisłą przez całe lata trwała zmowa milczenia. Dlatego opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego narodu i całej Europy, jakie miało miejsce po wschodniej stronie Warszawy”. Ostateczny plan generalnej ofensywy przeciwko Polsce najważniejsi dowódcy Armii Czerwonej ogłosili 10 marca 1920 r. w Smoleńsku. Czerwona zaraza miała zniszczyć Warszawę, Poznań, Berlin, Paryż... Obecny na odprawie Tuchaczewski, późniejszy marszałek ZSRS, już po klęsce tłumaczył: „Gdybyśmy byli zwyciężyli nad Wisłą, wówczas rewolucja ogarnęłaby płomieniem cały ląd europejski”. I jeszcze Lenin: „Polska wojna była najważniejszym punktem zwrotnym nie tylko w polityce Rosji Sowieckiej, lecz także w polityce światowej. (...) Piłsudski i jego Polacy spowodowali gigantyczną, niesłychaną klęskę sprawy światowej rewolucji”. Wódz owej rewolucji zapowiadał jednak: „[kiedyś] wykończymy tych Polaków na dobre!”. Historia pokazała, że wykończyć nas, mimo wielu prób, się nie udało. W wymiarze religijnym każdy cud, w tym ten nad Wisłą, to znak ingerencji Boga. Modlili się o niego Polacy zgromadzeni z inicjatywy gen. Hallera podczas wielodniowego nabożeństwa w przededniu bitwy. Jednak pomoc Stwórcy nie umniejsza wysiłku stworzonych – zwycięstwa żołnierzy świeżo odrodzonej Niepodległej nad przeważającymi siłami bolszewików.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl