Czy uratuje nas Polexit?

W szczycie migracyjnym, który odbył się w Paryżu, oprócz przywódców Francji, Niemiec, Włoch oraz Hiszpanii uczestniczyli przedstawiciele państw Afryki. Jak zwykle dużo mówiono o kryzysie migracyjnym, który dotknął Europę. Przedstawiano kolejne propozycje, podobne do tych, o jakich rozmawiano dwa lata temu podczas szczytu Unia Europejska–Afryka na Malcie. I na tym można by skończyć omawianie tego spotkania, gdyby nie poufna informacja, którą ujawnił niemiecki dziennik „Bild-Zeitung”.

Otóż okazuje się, że w 2018 r. ok. 400 tys. imigrantów przebywających w Niemczech będzie mogło sprowadzić swoje rodziny. To przerażająca informacja, bo trzeba mieć na uwadze, że owe rodziny liczą czasami po kilkanaście osób. To miliony nachodźców, którzy lada chwila zaleją Niemcy. To dla nas wielkie zagrożenie!

Ci ludzie, mając niemieckie paszporty, będą mogli bez przeszkód wjechać do Polski. Wcześniej czy później zorientują się, że Polska jest wspaniałym krajem, w którym mieszkają piękne kobiety. Już widzę tabuny półanalfabetów wjeżdżających do naszego kraju i te ohydne obozowiska na ulicach polskich miast. Jedynym wyjściem będzie zamknięcie granic, ale to wiąże się z wyjściem z UE.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Sztuka kapitulacji

Jest o wiele trudniejsza od sztuki zwyciężania. Każdy przecież widzi, kto wygrał, a kto przegrał spór. W sztuce kapitulacji chodzi o to, by tak skapitulować, aby nikt tego nie zauważył, i by można było ogłosić wygraną. Dlatego kapitulacja musi być maksymalnie rozciągnięta w czasie i rozłożona na etapy. Za każdym razem ogłaszamy zwycięstwo, a ustępstwa – za nic nieznaczące i ostateczne.

Ludzie lubią słuchać, że wygraliśmy, że jest dobrze i nie trzeba kiwnąć nawet palcem, nie mówiąc już o jakimś narażaniu się czy mobilizacji narodowej. Dostarczamy więc klientom – wyborcom – upragnionej przez nich strawy. Większość nie zauważy, a ci, którzy uprzedzali – to przecież malkontenci i frustraci, nierozumiejący złożoności świata. Najważniejszy jest podział przekazu. Dla zagranicy mówimy o niedojrzałym narodzie, który nie dorósł jeszcze do nowoczesności, bo pańszczyzna, zabory, komunizm, ale jak mu dać czas, to zrozumie konieczność dziejową. Tylko pomału, pomału. W ten sposób zyskujemy czas. Na użytek krajowy po ogłoszeniu zwycięstwa, po cichu przystępujemy do kolejnego etapu ustępstw. Możemy jeszcze, wyłącznie po polsku, ogłosić, jacy jesteśmy pryncypialni i nawet guzika nie oddamy, a po cichu szybko przegłosujemy kolejne poprawki. Można by było wykorzystać jeden z mało znaczących etapów kapitulacji do zmiany postępowania o 180 stopni i ogłosić, że zostaliśmy napadnięci i musimy bronić Ojczyzny, przejść do kontrataku i odzyskać utracone pozycje, ale pokonanie przeciwnika wymagałoby mobilizacji narodowej. Odwołania się do narodu i otwartego konfliktu wbrew duchowi dziejów. Narodu jednak politycy boją się najbardziej i dlatego wolą pozostać w swoim gronie. I w ten sposób niejeden minister nawet nie zauważy, gdy stanie się ugotowaną żabą.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl