Chce wykupić Twittera, żeby… zablokować Donalda Trumpa

/ twitter.com/Gage Skidmore

Była agentka CIA chce zebrać w internecie miliard dolarów, by wykupić Twittera i zablokować na nim konto prezydenta USA Donalda Trumpa.

„Nie musimy czekać do 2020 roku, by zmusić go (Trumpa) do milczenia" - napisała Valeria Plame Wilson na swoim Twitterze, odnosząc się do praktycznego terminu wygaśnięcia obecnej kadencji prezydenta USA.

Miliard dolarów to "niewielka cena za zabranie Trumpowi jego megafonu" - dodała.

Uzasadniając rozpoczętą w środę akcję na platformie crowdfundingowej, Plame Wilson napisała, że Trump "wyczynia straszne rzeczy na Twitterze", m.in. popierając stosowanie przemocy wobec dziennikarzy czy grożąc Korei Północnej wojną atomową.

To nie są rzeczy, które dzieją się tylko w internecie. Trump używa Twittera jako broni

- podkreśla pomysłodawczyni zbiórki.

Valerie Plame Wilson to była agentka Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), która w 2003 roku została zdemaskowana przez "niedyskrecję Białego Domu" i przez to dwa lata później odeszła ze służby. Twierdzi, że zdemaskowanie jej było aktem zemsty ze strony ówczesnej administracji republikańskiego prezydenta George'a W. Busha za wypowiedzi jej męża, ówczesnego ambasadora USA w Iraku Josepha Wilsona, który publicznie krytykował interwencję USA w tym kraju.

Trump jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych, szczególnie na Twitterze, gdzie komentuje bieżące wydarzenia, krytykuje działania Partii Republikańskiej, a nawet ogłasza nominacje w swojej administracji bądź podjęte decyzje.

Jego przeciwnicy polityczni apelują, by prezydent korzystał z bardziej konwencjonalnych środków przekazu. Trump mówił jednak, że najlepiej jest przekazywać informacje społeczeństwu bez pośrednictwa mediów, bo mogą one zaburzyć przekaz.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Facebook ma zaprzestać zbierania danych, albo zapłaci 100 mln euro

/ pixabay.com

Belgijski sąd wezwał Facebooka do zaprzestania zbierania danych o internautach korzystających ze stron, na których zainstalowane są wtyczki do udostępniania treści. Facebook ma też usunąć już zgromadzone dane. W przeciwnym razie grozi mu kara 100 mln euro.

Sąd orzekł, że Facebook złamał obowiązujące w Unii Europejskiej prawo ochrony danych osobowych i prywatności, a także lokalne legislacje w Belgii, poprzez śledzenie internautów odwiedzających strony, na których zainstalowane są wtyczki pozwalające na udostępnianie wybranych treści w serwisie Marka Zuckerberga. Orzeczenie zapadło po trzech latach batalii prawnej, którą prowadziła z Facebookiem Belgijska Komisja Ochrony Prywatności (CPP, odpowiednik polskiego GIODO).

Według sądu "Facebook w niewystarczający sposób informuje nas na temat danych, które o nas gromadzi, w tym na temat rodzajów tych danych, celów ich przetwarzania, a także czasu, przez jaki są przechowywane. Robi to również bez naszej zgody na zbieranie i przechowywanie tych informacji".

Zgodnie z orzeczeniem Facebook został zobligowany do usunięcia wszystkich do tej pory zgromadzonych danych na temat użytkowników oraz osób nieposiadających konta w tym serwisie społecznościowym, zamieszkałych na terenie Belgii.

Jak stwierdził doradca Belgijskiej Komisji Ochrony Prywatności, Brendan Van Alsenoy, metody śledzenia użytkowników stosowane przez Facebooka - tzw. pliki cookies oraz niewidzialne "piksele" umieszczane na zewnętrznych stronach internetowych - mogą być wykorzystywane w całkowicie legalnych celach.

- Legalne użycie tych technologii nie powinno jednak powodować erozji prawa jednostki do prywatności i ochrony danych. Europejskie prawo regulujące te kwestie jasno stwierdza, że użycie plików cookies do celów biznesowych wymaga zgody użytkownika. Zgoda taka musi być wyrażona świadomie, a użytkownicy muszą mieć łatwy dostęp do możliwości jej wycofania - wyjaśnił.

- Obecne podejście "dostosuj się albo zrezygnuj z usług, które często wybierają firmy, w żaden sposób nie koresponduje ani z duchem, ani z literą europejskiego prawa ochrony danych - dodał Van Alsenoy.

Tymczasem wiceszef działu prawnego Facebooka w regionie EMEA (Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki), Richard Allan, wyraził "głębokie rozczarowanie" werdyktem sądu i zapowiedział, że firma będzie odwoływać się od orzeczenia.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl