Peryferyjny Pilecki?

Gościłem ostatnio w Wielkopolsce, m.in. w Jastrowiu. Przed wykładem dla mieszkańców przysłuchiwałem się rozmowie burmistrza i radnych o dekomunizacji ulic, która, zgodnie z ustawą, ma zakończyć się do września br. Wcześniej cieszyłem się, że wreszcie, 28 lat po komunizmie, znikną ostatnie okupacyjne relikty. Jednak tam zrozumiałem, że na tym problem się nie kończy.

Pytanie brzmi: jakie nowe nazwy zastąpią te stare? I w Jastrowiu (a zapewne w większości polskich miast) zgody co do tego drugiego punktu nie ma. W odwiedzanym mieście, po konsultacjach z IPN, już niebawem nie będzie ulic: Żymierskiego, Kieniewicza i Kruczkowskiego. Pierwszy, Michał Rola-Żymierski (właściwie Łyżwiński), wydalony z armii II RP za nadużycia finansowe (dziś powiedzielibyśmy: korupcję), komunistyczny marszałek Polski. Drugi, Bolesław Kieniewicz, sowiecki generał w tzw. Ludowym Wojsku Polskim. Trzeci, Leon Kruczkowski, pisarz, publicysta, ale także (co chyba mniej znane) kolejny zdrajca polskiej sprawy. Bo autor „Niemców” czy „Pierwszego dnia wolności” należał do komunistycznej PPR, KRN, PZPR, a w latach 1945–1948 był wiceministrem kultury. Żymierskiego i Kieniewicza to ulice – o zgrozo! – centralne. Kruczkowskiego – boczna, można powiedzieć peryferyjna. Wracamy do pytania: kto zamiast? Już na początku batalii dekomunizacyjnej pojawiła się kandydatura Witolda Pileckiego, forsowana przez działacza PiS Henryka Trawińskiego (zebrał ponad 400 podpisów). Ale – jak twierdzi burmistrz – to nie musi przesądzić, bo radni mają swoje preferencje. Okazuje się, że ochotnik do Auschwitz, który przez całe życie łączył ludzi o różnych poglądach, Jastrowian podzielił. Dla części – silnej w mieście, (post)komunistycznej, nie jest bohaterem bez skazy, ale postacią „kontrowersyjną”. I Pilecki ma wylądować na peryferiach, zastąpić Kruczkowskiego. A w centrum będzie „niekontrowersyjna” ulica Gdańska lub Poznańska. Chyba że nie.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Postkomunistyczna parodia chrześcijaństwa

Władimir Putin wcielił się ostatnio w rolę kogoś, kto jest zarazem religioznawcą i filozofem, jak też wyrocznią i autorytetem moralnym. W rozmowie z rosyjską telewizją państwową „nauczał”, że komunizm tak naprawdę niewiele różnił się od chrześcijaństwa, bo opierał się na tych samych wartościach: braterstwa, wolności, równości czy sprawiedliwości. Lenin zaś jest jak święty, a kult jego mumii jest jak kult relikwii w chrześcijaństwie.

Cóż, są tacy naiwni w Polsce i na Zachodzie, którzy zwracają się życzliwie ku Rosji zniechęceni relatywizmem moralnym Zachodu. Rosja ma być w ich logice obrońcą chrześcijańskich wartości.

Wykładnia Putina jednak nie pozostawia wątpliwości, że w Rosji też panuje relatywizm oraz pomieszanie dobrego i złego, tylko innego rodzaju. Ten relatywizm „russkiego miru”, poza usprawiedliwianiem demonicznego komunizmu, ma też inne oblicza. Na przykład posowiecka moralność charakteryzuje się niechęcią do homoseksualistów, ale nie widzi większego problemu w rozbitych rodzinach, przemysłowej skali aborcji, pijaństwie, przemocy i wyzysku wobec słabszych czy seksualnym poniżaniu kobiet.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl