73 rocznica deportacji warszawiaków do Auschwitz

/ pixabay.com

  

12 i 13 sierpnia 1944 r. blisko 13 tys. mieszkańców Warszawy, zostało deportowanych przez Niemców do Auschwitz po wybuchu powstania w stolicy. Łącznie 6 tys. osób, w tym dzieci, kobiety w ciąży i starców przewieziono w pierwszych dwóch transportach.

Po wybuchu Powstania Warszawskiego oraz po jego stłumieniu Niemcy deportowali z Warszawy ok. 550 tys. mieszkańców i ok. 100 tys. ludzi z najbliższych okolic miasta. Skierowano ich do specjalnie w tym celu uruchomionego obozu przejściowego w Pruszkowie. 55 tys. osób wywieźli stamtąd do obozów koncentracyjnych, z czego ok. 13 tys. do Auschwitz.

Niemcy umieścili warszawiaków w Auschwitz II-Birkenau. Wśród przywiezionych były osoby z różnych środowisk - urzędnicy państwowi, naukowcy, artyści, lekarze, handlowcy, robotnicy. Byli ranni, chorzy, inwalidzi, kobiety ciężarne. Deportowano od kilkutygodniowych niemowląt po osoby w wieku ok. 90 lat. Wśród przywiezionych zdecydowaną większość stanowili Polacy. Zdarzały się jednak przypadki, że do Auschwitz trafiały osoby innych narodowości, wśród nich Żydzi, ukrywający się na tzw. aryjskich papierach.

W najliczniejszych transportach, 12 i 13 sierpnia, Niemcy przywieźli ok. 4 tys. kobiet i 2 tys. mężczyzn. Wśród nich było ok. 1 tys. dzieci obojga płci. 4 września z Pruszkowa dotarł kolejny transport liczący 3087 dzieci, kobiet, mężczyzn. 13 i 17 września deportowano dalsze 4 tys. osób.

Jednym z deportowanych był Bogdan Bartnikowski, który miał wówczas 12 lat. Był łącznikiem w Powstaniu Warszawskim. Niemcy przywieźli go do obozu wraz z matką. Podczas uroczystości 72. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, 27 stycznia br., wspominał dzień deportacji: 

Jestem numer 192 731. Mam obok numeru czerwony winkiel z literą "P". Wszystko to razem oznacza, że jestem polnische Banditen aus Warschau. Mam 12 lat, jestem polskim bandytą z Warszawy. Dwa dni wcześniej, zanim dostałem ten numer, miałem jeszcze rodziców, miałem dom, żyłem - jak w trudnych warunkach okupacji można powiedzieć - w miarę spokojnie. Ale to wszystko było dwa dni temu. Dzisiaj mam 12 lat i jestem w Birkenau. Idę długim korytarzem, a właściwie drepczę w tłumie nagich, brudnych, spoconych kobiet, które razem ze mną przyjechały tu z warszawskiej Woli i Ochoty. W nocy z 11 na 12 sierpnia 1944 r. – mówił.

Henryk Duszyk został deportowany z siostrą Apolonią, macochą Genowefą i ojcem Marianem. Jego najbliżsi zginęli.

Choć w Auschwitz-Birkenau uwięziony zostałem z całą rodziną, to niebawem mając zaledwie 9 lat, zostałem sam 

– wspominał w 2014 r.

Większość więźniów z transportów warszawskich przeniesiono po kilku lub kilkunastu tygodniach do innych obozów w głębi Trzeciej Rzeszy i zatrudniono w przemyśle zbrojeniowym. Niemcy rozpoczynali już ewakuację Auschwitz. W styczniu 1945 r. wywieziono do obozów w Berlinie co najmniej 602 kobiety z dziećmi, także urodzonymi już w obozie. Niektórzy więźniowie zginęli w trakcie ewakuacyjnych "marszów śmierci", inni doczekali wyzwolenia w obozach w Rzeszy. W momencie wkroczenia Armii Czerwonej w Auschwitz znajdowało się co najmniej 298 warszawiaków.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Totalni węszą spisek, bo marszałek odwołał wspólne prezydium Sejmu i Bundestagu. PANIKA trwa

/ clareich

  

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki poinformował dzisiaj, że z przyczyn technicznych został zmieniony termin wspólnego posiedzenia Prezydiów Sejmu i Bundestagu. Tymczasem opozycja już wietrzy spisek. - Jeśli w Polsce dzieje się coś niebezpiecznego - co skutkuje odwołaniem wizyty w Niemczech - to natychmiast prosimy o zwołanie Sejmu i informację premiera nt. sytuacji w kraju - oświadczył prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Według niego Polska staje się "coraz bardziej czarną owcą w Europie".

Terlecki był pytany dziś przez dziennikarzy w Sejmie o to, czy to on i wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek "w ostatniej chwili musieli zrezygnować" z udziału w posiedzeniu prezydiów z przyczyn technicznych.

Były pewne przyczyny, dla których trzeba było zmienić ten termin, czego oczywiście żałujemy, ale myślę, że strona niemiecka zrozumiała nasze wyjaśnienia

- odpowiedział polityk.

O tym, że przyczyny tej zmiany terminu mają charakter wyłącznie techniczny i że leżą one po stronie polskiego parlamentu, przekonywał na dzisiejszej konferencji prasowej również premier Mateusz Morawiecki. Zapewniał przy tym, że nie ma żadnego związku między odwołaniem wspólnego posiedzenia prezydiów Sejmu i Bundestagu a wtorkowym oświadczeniem kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Emmanuela Macrona o zamiarze tworzenia, być może od 2021 roku, odrębnego budżetu strefy euro.

Premier przypomniał, że we wtorek miał "bardzo dobrą, owocną" rozmowę w Berlinie z kanclerz Merkel, a na najbliższy poniedziałek zaplanowane ma spotkanie z przewodniczącym Bundestagu Wolfgangiem Schaeuble. Zaznaczył, że szefa izby niższej niemieckiego parlamentu zna jeszcze z czasów, kiedy ten pełnił urząd ministra finansów Niemiec.

CZYTAJ WIĘCEJ: Spotkanie prezydium Sejmu z przedstawicielami Bundestagu - odwołane

Centrum Informacyjne Sejmu poinformowało dzisiaj, że decyzję o odwołaniu wyjazdu polskiej delegacji na wspólne posiedzenie Prezydiów Sejmu i Bundestagu w Niemczech podjął marszałek Sejmu Marek Kuchciński, bo do udziału w nim zgłosiła się zbyt mała liczba wicemarszałków.

"Politycy, którzy nie zdecydowali się na wyjazd do Niemiec, wskazywali na ważne wydarzenia krajowe"

- podkreśliło CIS.

Tymczasem dziury w całym doszukuje się pozycja. Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła, że politycy Prawa i Sprawiedliwości nie chcą opuścić Warszawy, bo "coś dzieje się w PiS-ie".

To nie ważne sprawy w Polsce, tylko ważne sprawy w PiS, czyli interes partyjny wygrał nad interesem kraju

- przekonywała, oceniając, że "to wielka kompromitacja".

Podobnie jątrzy Kosiniak-Kamysz:

Jeżeli coś się dzieje dzisiaj w Polsce bardzo niebezpiecznego, to natychmiast prosimy o zwołanie Sejmu i informację premiera na temat sytuacji wewnętrznej w państwie

- oświadczył i dodał, że:

Jeżeli sytuacja wewnętrzna nie pozwala na opuszczenie kraju przez marszałka Sejmu, to znaczy, że Polska jest w bardzo trudnym momencie.

Co takiego się dzieje w Polsce panie premierze, że nie możecie dzisiaj odbyć spotkania międzynarodowego? Co się dzieje panie marszałku - niech pan wyjdzie i raz zrobi konferencje prasową, po dwóch i pół roku naprawdę pokazanie się opinii publicznej i przedstawienie swoich argumentów nie jest czymś heroicznym. Trzeba wyjść i powiedzieć Polakom, co się dzieje w Polsce 

- mówił szef Stronnictwa.

Według niego, w ten sposób "pokazujemy nasze zdanie na temat naszych partnerów, nasz stosunek do tych, którzy mają kluczową rolę w Europie".

Może się to komuś podobać, albo nie. Trzeba stąpać po ziemi - albo będziemy rozmawiać z Francją i Niemcami, albo będzie Trójkąt Weimarski albo będą niższe dopłaty, albo będzie mniej pieniędzy na Politykę Spójności

- mówił prezes PSL.

Zdaniem Kosiniaka-Kamysza "zniechęcamy kraje w UE do siebie". "Polityka międzynarodowa polega na pozyskiwaniu sojuszników. Dzisiaj polityka zagraniczna rządu PiS polega na wskazywaniu wrogów. My się z nią diametralnie nie zgadzamy" - podkreślił.


Prezydium Sejmu liczy pięciu wicemarszałków - dwóch z PiS: Beata Mazurek oraz Ryszard Terlecki, Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), Barbara Dolniak (Nowoczesna) oraz Stanisław Tyszka (Kukiz'15).

Delegacjom mieli przewodniczyć marszałek Sejmu Marek Kuchciński i przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble. Ze wstępnych informacji CIS wynikało, że Sejm w Niemczech reprezentować mieli także wicemarszałkowie: Beata Mazurek (PiS), Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), Ryszard Terlecki (PiS) oraz posłowie Izabela Kloc (PiS, przewodnicząca komisji ds. Unii Europejskiej) i Bartłomiej Wróblewski (PiS, przewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej).

Ze strony niemieckiej w posiedzeniu mieli wziąć udział wiceprzewodniczący Bundestagu Thomas Oppermann, Hans-Peter Friedrich, Wolfgang Kubicki, Petra Pau, Claudia Roth oraz parlamentarzyści Manuel Sarrazin (przewodniczący niemiecko-polskiej grupy parlamentarnej) i Gunther Krichbaum (przewodniczący komisji ds. UE)

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl