"Zginęli, bo byli Polakami". Wstrząsające kulisy ludobójstwa sprzed 80 lat TRANSMISJA

Udostępnij

„To było wielkie ludobójstwo na narodzie polskim” - podkreśla prezes IPN Jarosław Szarek. Zamordowało co najmniej 111 tys. Polaków żyjących w ZSRS. O tej zbrodni opowiada prof. Nikołaj Iwanow we wstrząsającym albumie "Zginęli, bo byli Polakami. Koszmar „operacji polskiej” NKWD 1937–1938", który zostanie dzisiaj zaprezentowany w ramach Przystanku Historia - piątek, 11 sierpnia, godzina 18.00. ZAPRASZAMY DO OGLĄDANIA TRANSMISJI NA ŻYWO

Rozkaz eksterminacji Polaków, przed jego wydaniem 11 sierpnia 1937 r. przez szefa NKWD Nikołaja Jeżowa, zaakceptowało Biuro Polityczne Komitetu Centralnego WKP(b) z Józefem Stalinem na czele. „Bijcie, mordujcie bez ograniczenia. Lepiej zbyt wielu niż za mało” - brzmiało polecenie Jeżowa. Likwidacji poddano między innymi działaczy polonijnych, nauczycieli, urzędników, księży, zamożniejszych rolników, pracowników służby leśnej i rzemieślników.

Dzisiaj (11 sierpnia) o godzinie 18.00 w Przystanku Historia odbędzie się premiera albumu "Zginęli, bo byli Polakami. Koszmar „operacji polskiej” NKWD 1937–1938" powiązana z debatą historyczną. ZAPRASZAMY DO OGLĄDANIA TRANSMISJI NA ŻYWO

Weźmie w niej udział autor albumu prof. Nikołaj Iwanow i prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek.

"W latach 1937–1938 w Związku Sowieckim doszło do pierwszego ludobójstwa na narodzie polskim. W ramach „operacji polskiej” NKWD bolszewicy zgładzili 200 tysięcy naszych rodaków. Strzelano im w tył czaszki, topiono ich i zakopywano żywcem. Egzekucje poprzedzały długie, bestialskie tortury, których celem było wydobycie fałszywych zeznań i przyznanie się do fikcyjnych zbrodni" - czytamy na stronie przystanekhistoria.ipn.gov.pl

"Wszystko to działo się na bezpośredni rozkaz Józefa Stalina. Jedyną „zbrodnią” ofiar „operacji polskiej” NKWD była ich narodowość. Ludzi tych zabito dlatego, że byli Polakami. Mimo szokującej skali tej eksterminacji – zginęło w niej dziesięć razy więcej osób niż w ramach zbrodni katyńskiej – „operacja polska” została niemal zupełnie zapomniana".

 

Źródło: Przystanek Historia, PAP, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Ten problem dotyczy prawie wszystkich osób po czterdziestce

/ pixabay.com

Niemal każda osoba zbliżająca się do 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. Większość narzeka na rozmazujący się tekst i źle widzi z bliskiej odległości. Odpowiada za to prezbiopia, czyli naturalne zmiany w układzie wzrokowym, które zachodzą wraz z wiekiem. Na tę przypadłość cierpi ok. 10 mln Polaków, przeważnie jednak nie wiedzą, w jaki sposób można ją korygować.

– Z badań wynika, że prawie wszyscy po 40 roku życia mają problemy ze wzrokiem, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Najczęściej objawia się to w postrzeganiu drobnych elementów w bliży – obraz zaczyna się rozmazywać, a w późniejszym okresie jest w ogóle niemożliwy do obserwacji 

- wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Szczerbiński, optyk optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez PBS, 98 proc. osób powyżej 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. To niemal połowa społeczeństwa. Odpowiada za to prezbiopia, czyli efekt naturalnych zmian układu wzrokowego, które zachodzą wraz z wiekiem. Mogą o niej świadczyć problemy z czytaniem z bliskiej odległości, rozmazany obraz czy trudności z widzeniem po zmroku.

– Prezbiopia to problem z postrzeganiem drobnych elementów, druku, tekstu, jakimkolwiek przedmiotem, który znajduje się w bliży. Fachowo mówiąc, jest to problem akomodacji – tracimy możliwość akomodowania w taki sposób, żeby te drobne elementy mogły być dla nas widoczne – tłumaczy Paweł Szczerbiński.

Większość za problemy ze wzrokiem obwinia zbyt długą pracę przed komputerem, jednak prezbiopia dotyka wszystkie osoby w grupie 40+. Przyczyną jest coraz mniej sprężysta soczewka, czyli naturalne zjawisko, które pojawia się wraz z wiekiem. Mniej sprawne stają się mięśnie odpowiedzialne za zmianę kształtu soczewki. W efekcie oko nie jest w stanie widzieć przedmiotów czy druku z bliska lub daleka.

Badanie wskazuje, że 89 proc. osób po 40 roku życia nie wie, że prezbiopia to efekt naturalnych zmian. Jeszcze mniej osób wie, w jaki sposób korygować taką przypadłość i co można zrobić, aby mimo problemów ze wzrokiem żyć komfortowo. Jak podkreślają eksperci, prezbiopii nie można wyleczyć, ale można z nią żyć.

– Najprostszą metodą jest zastosowanie odpowiedniej, dodatkowej korekty okularowej bądź obecnie najlepsze rozwiązanie to zastosowanie okularów progresywnych, które umożliwiają widzenie w jednej parze wszystkich odległości komfortowo i wygodnie – podkreśla Paweł Szczerbiński.

Szkła progresywne nosi zaledwie 13 proc. Polaków. Dla porównania, we Francji wskaźnik ten przekracza 70 proc. Tymczasem okulary progresywne to najlepsze rozwiązanie dla prezbiopów, choć 76 proc. z nich i tak nosi okulary. Szkło progresywne ma kilka obszarów działania: górna część odpowiada za widzenie dali, dolna – za bliskie odległości, a środkowa pozwala widzieć na pośrednich dystansach. Kluczem jest odpowiednie dopasowanie szkieł, za to zaś odpowiadają optometryści. Polacy rzadko jednak badają wzrok (64 proc. osób 40+ robi to rzadziej niż zalecane raz na rok), a 41 proc. nie wie, że wzrok można zbadać u optometrysty.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl