Konsekwencje Smoleńska

Wysokiej rangi dyplomata z kraju NATO powiedział mi niedawno, że jego państwo nie może nam pomóc w wyjaśnieniu smoleńskiej tragedii, bo obawia się awantury z Rosją.

Wspomniał coś o art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który nakazuje konieczność militarnej pomocy krajowi napadniętemu. Zdumiało mnie to, że wcale nie zastanawiał się nad możliwymi przyczynami tragedii. Chyba je znał, straszył mnie skutkami powiedzenia prawdy. Ten straszak będzie stosowany. Półgębkiem wielokrotnie go już używano. To oczywiście bzdura. Nikt, a już na pewno Moskwa, nie napadnie Polski z tego powodu, że udowodnimy im kolejną zbrodnię. Popełnili już tyle zbrodni na oczach świata, że czasem mam wrażenie, iż lubią się tym chlubić. Wojny wybuchają, kiedy agresor widzi w tym potencjalne zyski, a nie dlatego, że się obraził. Oczywiście Rosja, widząc, że taki straszak działa, będzie prężyła muskuły i robiła wrażenie gotowej na wszystko. Nie możemy więc dać się zastraszyć, bo to tylko pogorszy naszą sytuację. Za chwilę okaże się, że to my musimy przepraszać za Smoleńsk. Nie szukamy awantury z Moskwą, ale naszych spraw musimy bronić twardo. Nie zmienia to faktu, że armia na wszelki wypadek powinna być po prostu silna.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Dialog a system wartości

Delikatność strony polskiej zderza się z twardym stanowiskiem (tupetem) przedstawicieli Ukrainy.

Wicepremier Ukrainy Paweł Rozenko przed rozmowami w Warszawie nie ukrywał, że dla niego kluczowym zagadnieniem będzie kwestia ustawy o IPN. „Uważamy, że ustawa powinna zostać zmieniona”. Komunikat po rozmowach potwierdza ten właśnie cel rozmów, a pomija kluczową dla nas sprawę ekshumacji polskich ofiar, wstrzymanych przez władze w Kijowie. Ponadto czytamy, że „zapadły konkretne uzgodnienia wobec działań na rzecz stworzenia warunków dla inwentaryzacji oraz dalszej legalizacji miejsc pamięci na terenach dwóch państw, a także odnowy śladów zniszczenia miejsc pamięci, które stały się przedmiotem wandalizmu na terenie Polski”. Znamienne, że wandalizmem nazwano dokonaną zgodnie z prawem rozbiórkę monumentu bojowników UPA, postawionego nielegalnie w Hruszowicach koło Przemyśla. Stanowisko polskiego Ministerstwa Kultury po spotkaniu pokazało, jak bardzo rozjeżdżają się narracje Warszawy i Kijowa. Delikatność strony polskiej zderza się z twardym stanowiskiem (tupetem) przedstawicieli Ukrainy. My próbujemy rozmawiać o ekshumacjach.

Oni ignorują problem, a wracają w kółko do sprawy „legalizacji miejsc pamięci” i „zniszczenia”. Ostatnio rzadko na tych łamach można znaleźć pochwały pod adresem Prezydenta RP, ale w tym wypadku Andrzej Duda zareagował szybko i kategorycznie, wyrażając „duże rozczarowanie i smutek”. To wyraźna zmiana tonu, bo jak widać dyplomatyczne grzeczności nie przynoszą rezultatu. Stanisław Srokowski, pisarz i strażnik pamięci o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów, w jednym z naszych programów w 2016 r. ostrzegał: „Problem pomiędzy Polską a Ukrainą nie jest problemem tej czy innej ustawy. To problem systemu wartości”. Polska ma za sąsiada kraj, którego najwyższe czynniki polityczne wyznają inny system wartości. Co stanie się, jeśli w przyszłości podczas oficjalnej wizyty prezydent Rzeczypospolitej będzie miał złożyć kwiaty w miejscu narodowej pamięci Ukrainy i okaże się, że to pomnik przywódców odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków: Dmitro Klaczkiwskiego, Stepana Bandery czy Romana Szuchewycza? 
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl