Fala destrukcyjna rozerwała skrzydło Tu-154M przed brzozą

Kazimierz Nowaczyk; fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

Rozerwanie poszycia lewego skrzydła Tu-154M świadczy o tym, że nie uderzenie było tym pierwszym elementem, który doprowadził do jego destrukcji; fala destrukcyjna, która rozerwała skrzydło, miała miejsce przed brzozą - powiedział dziś p.o. przewodniczący podkomisji smoleńskiej Kazimierz Nowaczyk.

Był on pytany w TVP Info o to, w jaki sposób podkomisja ustaliła, że lewe skrzydło TU-154M zostało uszkodzone przed brzozą. Odpowiedział, że w trakcie prac "odnaleziono i umiejscowiono kilkadziesiąt odłamków", na podstawie których został odtworzony przełom lewego skrzydła.

Pokazując w studiu zdjęcia z rekonstrukcji Nowaczyk zaznaczył, że poszycie skrzydła "zostało rozerwane nie wzdłuż oderwania końcówki, ale w poprzek".

To świadczy o tym, że nie uderzenie było tym pierwszym elementem, który doprowadził do destrukcji skrzydła

- podkreślił Nowaczyk.

Te elementy, bardzo wiele z nich, można wręcz skleić. One nie są w żaden sposób odkształcone, one są rozerwane. Aluminium jest materiałem plastycznym i w tym wypadku taki przełom, kruchy, który tam następuje, oznacza wystąpienie ogromnych sił w bardzo krótkim czasie. W momencie zderzenia z brzozą - to pokazane było, zrobione były eksperymenty przez prof. Biniendę - aluminium zanim zostanie rozerwane, zanim puszczą wewnętrzne struktury tego metalu, to aluminium się najpierw odkształca

- tłumaczył naukowiec.

Dopytywany o to, jakie wnioski wysnuła podkomisja po ustaleniu, że lewe skrzydło samolotu było uszkodzone przed brzozą, Nowaczyk odpowiedział, że "rodzaj uszkodzenia, który wówczas wystąpił, to jest fala uderzeniowa, która w ten sposób mogła tylko rozbić strukturę tego skrzydła", oraz że nie było żadnych przeszkód przed brzozą, które mogłyby spowodować tego typu destrukcję skrzydła.

Nowaczyk pytany przez dziennikarza, czy to wyklucza możliwość zderzenia samolotu z brzozą, podkreślił, że fala destrukcyjna, która rozerwała skrzydło, miała miejsce przed brzozą.

Już gdzieś się zakodowało, że (było - red.) zderzenie z brzozą i mowa jest o tym, że nastąpił ten wybuch przed zderzeniem z brzozą. Proszę o uwagę i przeczytanie oświadczenia podkomisji. Podkomisja nie mówi o zderzeniu z brzozą - ta rzecz jest w trakcie analiz i ona nie jest rozstrzygnięta

- powiedział Nowaczyk.

My mówimy o pierwotnym efekcie, który zapoczątkował, który jest najważniejszy. Późniejsze rodzaje zniszczenia, takiego z odkształceniem, z którym mamy tutaj do czynienia, mogły powstać przy zderzeniu z brzozą, podczas uderzenia w ziemię, podczas uderzenia z innymi pniami drzew, które tam rosną

- podkreślił.

Rzeczniczka Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego z 10 kwietnia 2010 r. Marta Palonek poinformowała wczoraj, że podczas jej ostatniego posiedzenia plenarnego w dniu 25 lipca "uzgodniono stanowisko w kwestii czasu i pierwotnych przyczyn destrukcji lewego skrzydła Tu-154M".

Czytaj też: Nowe fakty ws. katastrofy smoleńskiej - zniszczenia lewego skrzydła Tu-154M "noszą ślady wybuchu"!

Według komunikatu podkomisja stwierdziła, że "zniszczenie lewego skrzydła Tu-154M nie zostało zainicjowane zderzeniem z brzozą na działce Bodina".

Destrukcja skrzydła rozpoczęła się przed brzozą. Liczne zniszczenia lewego skrzydła samolotu Tu-154M noszą ślady wybuchu

– napisano.

Źródło: niezalezna.pl, PAP,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jak Platforma traktuje uczestniczkę Powstania Warszawskiego? „Wykorzystano ją do politycznej hucpy”

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Opozycja usiłuje grać protestującymi w Sejmie RP rodzicami osób niepełnosprawnych. W politycznej walce posłużyli się również bohaterką Powstania Warszawskiego, panią Wandą Traczyk-Stawską. Według posła Marcina Horały niedawne wystąpienie Grzegorza Schetyny tylko to potwierdziło. – To pokazuje, że zacna starsza osoba, ale też uczestniczka Powstania Warszawskiego została potraktowana czysto instrumentalnie, wykorzystana przez Platformę do pewnej hucpy politycznej – powiedział w rozmowie z niezalezna.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Horała.

Grzegorz Schetyna zaliczył podczas spotkania w Koszalinie spektakularną wpadkę. Chciał zaatakować PiS mówiąc o niewpuszczeniu do sejmu pani Wandy Traczyk-Stawskiej. Okazało się jednak, że nie wie o kim mówi.

O komentarz poprosiliśmy posła PiS Marcina Horałę.

Poseł Platformy nie dość, że nie wystąpił skutecznie o przepustkę dla niej, podprowadził ją przed Sejm, by sprokurować taki obrazek do telewizji, że do sejmu nie zostaje wpuszczona starsza pani. Natomiast jak bardzo zależy Platformie na tej osobie, czy jak wielkim szacunkiem ją obdarza pokazuje to, że nawet Grzegorz Schetyna nie pamięta o kogo chodzi

– powiedział nasz rozmówca.

Polityk jasno powiedział o co tak naprawdę chodziło.

To jest zupełnie nieistotne, bo nie o uczestniczkę powstania chodziło, tylko o wyprodukowanie jakiegoś newsa, gdzie pozostała część Platformy używa tej pani zupełnie instrumentalnie i można tylko współczuć jej tej sytuacji, na jaką ją Platforma Obywatelska naraziła

– dodał.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl