Zobacz, co wymyśliła HGW. Liczy, że do akcji wkroczy policja

Hanna Gronkiewicz-Waltz / Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

– Nie mam zamiaru stawać przed komisją – oświadczyła Hanna Gronkiewicz-Waltz, pytana, czy stawi się przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji. To nie wszystko. Prezydent Warszawy widzi się również w roli męczenniczki i najwyraźniej liczy, że na przesłuchanie… siłą doprowadzą ją policjanci.

Jeśli policja będzie mnie musiała doprowadzić, to trudno, ale przynajmniej wszystko będzie obnażone, że to była ustawa przeciwko mnie, a nie dla wyjaśnienia sprawy. Uważam, że to walka czysto polityczna 
– opowiadała na antenie TOK FM Gronkiewicz-Waltz.

Czuję się poszkodowana, a nie winna. Władze przede mną wydały ponad dwa tysiące decyzji zwrotowych od 1990 roku. Walczyłam z ministrem Rostowskim i Gradem o tę ustawę reprywatyzacyjną. Wtedy odpowiedzią było, że jest kryzys finansowy i nie ma na to pieniędzy 
– żaliła się prezydent stolicy.

Jak dodawała, wiceminister sprawiedliwości, szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki nie zagłosował za „małą” ustawą reprywatyzacyjną, która – zdaniem HGW rzecz jasna – uchroniła wszystkie miejsca celu publicznego. 

Nie zwracamy nieruchomości pod przedszkolami, żłobkami, szkołami, budynkami rządu. Ustawa musi zostać uchwalona jak najszybciej, bo inaczej sądy będą zarządzać odszkodowania. Moja ustawa, dzięki pani premier Ewie Kopacz, jest pierwszą od 27 lat ustawą, która tę sprawę próbuje rozwiązać 
– pochwaliła się Gronkiewicz-Waltz.

Prezydent Warszawy przyznała co prawda, że sprawę kontrowersji reprywatyzacyjnych należy wyjaśnić, ale jednocześnie uznała, że nie powinna tego robić komisja weryfikacyjna. 

Są od tego odpowiednie organy, jest CBA, prokuratura, sądy. Są normalne konstytucyjne organy. Jestem za. Dlatego dostarczam tej komisji wszelkich materiałów. Niech ona skieruje je do odpowiednich organów, ale sama nie ma takiej kompetencji
– oznajmiła. 

I zwyczajowo zaatakowała wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. 

Przewodniczący, który o wszystkim decyduje, jest politologiem, a nie prawnikiem 
– stwierdziła HGW.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Krzysztof Szczerski o spotkaniu Trump-Putin: Ci, którzy wieszczyli drugą Jałtę - pomylili się

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Szef gabinetu prezydenta nie ma wątpliwości, co do wydźwięku spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Krzysztof Szczerski podkreśla, że w trakcie spotkania wyraźnie wybrzmiała m.in. różnica stanowisk w kwestii Ukrainy. „Wszyscy, którzy wieszczyli, że po spotkaniu Trump-Putin nadejdzie druga Jałta, bardzo się pomylili” - powiedział Szczerski i podkreślił, że w takcie konferencji prezydentów wielokrotnie padało słowo „rozbieżności”.

Zwrócił uwagę, że prezydenci odczytali swoje oświadczenia, co - według niego - oznacza, że „postawiono na formalne deklaracje a nie na osobiste przekazy”.

- Oznacza to, że rozmowy musiały być surowe, szczere, skoro oświadczenia nie mały charakteru spontanicznego, tylko zostały przez obu prezydentów odczytane, widać, że zostały przygotowane skrupulatnie - powiedział Krzysztof Szczerski.

Szef gabinetu prezydenta zaznaczył, że tematem, który dominował, była kwestia rosyjskiego wpływu na wewnętrzną politykę Stanów Zjednoczonych.

- Prezydent Putin bronił tezy, że rosyjskiego wpływu nie było i zaoferował to, co mógł zrobić w tej sytuacji i co my znamy trochę z naszego śledztwa smoleńskiego - czyli na podstawie prawa międzynarodowego udział rosyjskich ekspertów w wyjaśnieniu tej sytuacji, o czym wiemy, że czasami jest wybiegiem a nie realną chęcią wyjaśnienia rosyjskiego śladu w jakichś wydarzeniach" - powiedział prezydencki minister.

Szczerski zaznaczył, że bardzo wyraźnie wybrzmiała też różnica stanowisk w kwestii Ukrainy a obawy dotyczące tego, że Trump może uznać legalność aneksji Krymu, były bezpodstawne.

- Widać, że dziennikarze tworzyli przed tym spotkaniem atmosferę obaw, która - jak się okazało - nie miała żadnych podstaw - ocenił.

Szczerski powiedział, że interesujące i ważne jest też to, że prezydent USA na początku starał się „wytłumaczyć, dlaczego w ogóle spotkał się z Putinem”.

- Najwyraźniej czuł taką potrzebę, także mając na uwadze politykę wewnętrzną, bo wiadomo, że w Kongresie jest duży sceptycyzm, dotyczący spotkań z Putinem. Tego typu zdań żaden przywódca europejski, który spotyka się Putinem, w ogóle nie wygłasza. Najwyraźniej prezydent USA w związku z wcale nie prorosyjską polityką, jakby niektórzy twierdzili, uznał za stosowne, żeby na początku swej wypowiedzi, dłużej wyjaśnić, dlaczego w ogóle do tego spotkania doszło - mówił Szczerski.

Jak dodał, „w Europie nikt się nie tłumaczy ze spotkania z Putinem. W USA jest to na tyle istotne, że trzeba wyjaśnić przyczyny”.

Szczerski zaznaczył, że „to było spotkania państw w wielu sprawach ze sobą konkurujących, państw, które w wielu sprawach mają rozbieżne poglądy, a w niektórych obszarach zwłaszcza dotyczących rozbrojenia, czy kwestii syryjskiej, czy Bliskiego Wschodu, mogących działać razem”.

Dopytywany o słowa Trumpa, że stosunki amerykańsko-rosyjskie „nigdy nie były nigdy tak złe, ale zmieniło się to cztery godziny temu”, prezydencki minister zaznaczył, że Trump miał tu zapewne na myśli ideę, że brak rozmowy jest zawsze błędem.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl