Co Sienkiewicz robi na Ukrainie?

Bartłomiej Sienkiewicz powinien poinformować Mariusza Kamińskiego, ministra koordynatora ds. służb specjalnych, o swoich działaniach na Ukrainie.

Kilka dni temu „Fakt” napisał, że jest on tam wolontariuszem Fundacji Otwarty Dialog zajmującej się dostawą m.in. kamizelek kuloodpornych. Sprawa jest poważna, bo Sienkiewicz był wcześniej ministrem spraw wewnętrznych, a także nadzorował służby specjalne. To właśnie wtedy fundacja, której dziś ma być wolontariuszem, otrzymała koncesję na handel bronią i carte blanche na działania na Ukrainie. Dziś służby, które dały tej organizacji zielone światło, nadzoruje Kamiński. Naturalne jest więc, że Sienkiewicz powinien go poinformować o szczegółach swojej działalności. Dotychczas wszystko wskazuje na to, że tak się nie stało.

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Odesłać futro do historii

To będzie szok dla zwolenników krwawego biznesu, jakim jest hodowla zwierząt futerkowych. Mieszkańcy miejscowości opanowanych przez hodowców, aktywiści, a także konserwatywni europarlamentarzyści z Prawa i Sprawiedliwości wezmą udział w otwarciu wystawy „Make Fur History”, która w przyszłym tygodniu zostanie otwarta w europarlamencie.

Przekonanie, że zwolennicy prawicy są jednocześnie przeciwnikami praw zwierząt, jest tak samo prawdziwe jak stwierdzenie, że likwidacja hodowli zwierząt futerkowych oznacza zakończenie programu Rodzina 500+. Czyli wcale. Wystarczy, by rzekomi prawicowcy poczytali choćby pisma Józefa Mackiewicza. Ten często wyciągany na sztandary prawicy najsłynniejszy antykomunista był prywatnie znawcą i piewcą przyrody. Nie przeszkadza to jednak potężnemu lobby wspieranemu przez firmy z branży public relations przekonywać, że ubój milionów zwierząt rocznie to podstawa polskiej gospodarki, a ten, kto jest temu przeciw, jest „lewakiem” i „ekoterrorystą”.

Hałaśliwe lobby

Ale zostawmy to. Jak wielokrotnie pisaliśmy na łamach „Codziennej” i „Gazety Polskiej”, przeciwko argumentom hodowców świadczą dane statystyczne, relacje mieszkańców czy wreszcie filmy i zdjęcia pokazujące rzeczywistość przemysłowego chowu norek lub lisów. W Sejmie procedowany jest projekt ustawy, która ma zlikwidować biznes futrzarski, ale też np. zadbać o los zwierząt cyrkowych. Jest jednak problem. To hałaśliwe i rozpychające się po mediach lobby. 

– Na tę chwilę nie jestem w stanie przewidzieć, kiedy projekt Ustawy o ochronie zwierząt będzie procedowany. Liczę, że stanie się to wkrótce, trzeba mieć jednak świadomość, że przeciwko niemu stanęły potężne siły różnych lobbystów – mówi cytowany przez PAP poseł PiS-u Krzysztof Czabański. Jego zdaniem najbardziej widoczną grupą lobbystów zainteresowanych fiaskiem projektu są hodowcy norek. – Hałaśliwi, mają duże wpływy w mediach – mówi o hodowcach norek poseł. – Część mediów zaczęła już publikować ich filmiki reklamowe. Wynika z nich, że fermy są niemal rajem dla zwierząt; że norki o niczym innym nie marzą, jak tylko o tym, by po szczęśliwym życiu na fermie żyć życiem pozagrobowym w charakterze futer na pięknych damach. To obrzydliwe, bo mamy do czynienia z wyjątkowo brutalnym i bezlitosnym wobec zwierząt biznesem – podkreślał.

Odpowiedzią na działalność „hałaśliwego lobby” jest współorganizowana przez Eurogroup For Animals, Fur Free Alliance i Stowarzyszenie Otwarte Klatki wystawa „Make Fur History” (Odeślijmy futro do historii), którą będzie można oglądać w europarlamencie w dniach ­23–25 stycznia. Co ważne, jej gospodarzami są głównie polscy europosłowie: Zbigniew Kuźmiuk, Stanisław Ożóg, Jadwiga Wiśniewska, Ryszard Legutko, Zdzisław Krasnodębski. 

– Europosłowie regularnie współpracują z Eurogroup For Animals, dlatego wyrazili chęć zaangażowania się w organizację tej wystawy, szczególnie w momencie, kiedy projekt nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt, zawierający zakaz hodowli na futro, ma być procedowany w Sejmie – mówi „Codziennej” Paweł Rawicki z Otwartych Klatek. 

Jak twierdzą organizatorzy, „wystawa będzie przedstawiała główne problemy związane z hodowlą zwierząt futerkowych: rażące problemy w obszarze dobrostanu zwierząt, zagrożenia dla środowiska naturalnego, ucieczki zwierząt będących gatunkiem inwazyjnym w Europie”. Zadaniem aktywistów jest także „przedstawienie europosłom solidnych argumentów przeciwko działaniu przemysłu futrzarskiego”.

Fejki hodowców

Temu ostatniemu mają posłużyć zdjęcia i filmy z polskich ferm, a także relacje mieszkańców, którzy protestują w zasadzie w każdym miejscu, gdzie pojawia się pomysł na otwarcie kolejnej „inwestycji”. W Brukseli stawią się np. mieszkańcy Lubosiny, gdzie syn posła PO Zbigniewa Ajchlera planował budowę wielkiej fermy norek. Bo wbrew pozorom i narracji lobby norki to nie „patriotyczny biznes”, ale często powiązana politycznym układem maszynka do robienia pieniędzy przez hodowców.

Przykładem może być postać Rajmunda Gąsiorka, jednego z potentatów w branży. To on w 2010 r. miał doprowadzić do tego, że ówczesny senator PO Piotr Gruszczyński przyczynił się do wykreślenia norki amerykańskiej z listy gatunków inwazyjnych. Według słów samego Gruszczyńskiego dostał on za to od Gąsiorka 10 tys. zł na kampanię wyborczą. Ale ten „potentat” nie ma ostatnio dobrej passy. Po publikacji w 2013 r. raportu „Drapieżny biznes”, gdzie pokazano horror, jaki dział się na jego fermach, pozwał on ekologów do sądu. Gąsiorek twierdził, że zdjęcia są zmanipulowane. I tak 2 stycznia br. proces przegrał.

Nie przeszkadza to branży publikować kolejnych materiałów propagandowych. Te jednak nie cieszą się popularnością. Film zachwalający hodowle zobaczyły w internecie ledwo… 94 osoby (stan na wczoraj). O tym, jak jest wiarygodny, świadczy fakt, że jak ustalili aktywiści z organizacji Viva!, do przedstawienia ekologów w negatywnym świetle użyto… zdjęć z darmowego serwisu ze zdjęciami i filmami. Zajęło mi to trochę czasu, ale sprawdziłem, że migawki dot. rzekomego "ekoterroru" i "pseudoekologów" przedstawiają w rzeczywistości, zamieszki „Mołotowy dla Nikosa”, które miały miejsc w Atenach w 2014 r. w ramach solidarności z głodującym anarchistą Nikosem Romanosem. Jak to świadczy o wiarygodności branży?

Nie może więc dziwić, że pomysł zorganizowania wystawy, i to jeszcze (o zgrozo!) z udziałem znanych konserwatywnych posłów, oburzył hodowców i sprzyjających im publicystów. – To skandal, jakiego dawno nie było! – grzmiał Jacek Podgórski, dyrektor związanego z hodowcami stowarzyszenia Instytut Gospodarki Rolnej (tenże IGR opublikował wyżej wzmiankowany filmik), a popularny komentator polityczny Łukasz Warzecha stwierdził na Twitterze, że „zaniemówił”. Gdy już odzyskał mowę, zarzucił Zdzisławowi Krasnodębskiemu, że ten, biorąc udział w wystawie, podlizuje się Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo liczy na dobre miejsce na liście do europarlamentu.

Polska nie jest Bantustanem

Zarzuty odpiera sam polityk. – Jako europoseł popierałem już wcześniej rezolucje europarlamentu ws. królików czy koniowatych. Nie widzę powodu, żebyśmy mieli popierać taką wielką produkcję rolną czy przemysłową, która łączy się z niszczeniem środowiska, rodzinnych gospodarstw, a także niepotrzebnym cierpieniem zwierząt – mówi „Codziennej” prof. Zdzisław Krasnodębski. – W wypadku zwierząt futerkowych podoba mi się rozwiązanie szwajcarskie, które mówi, że zwierzęta można hodować, ale wówczas, gdy mają warunki jak w ogrodach zoologicznych. A mówimy o czymś katastrofalnym dla przemysłu. Zgłaszają się do mnie wyborcy, którzy mówią, że pojawia się na ich terenie inwestor z Tajlandii, który planuje ogromne fermy kur. I tak jest w całej Polsce. Polska jest traktowana jak Bantustan, gdzie ma się wykonywać brudne produkcje. Nie zgadzam się na takie traktowanie Polski, polskiej przyrody i polskich rolników – deklaruje prof. Krasnodębski.

Podobnie wypowiada się europoseł Jadwiga Wiśniewska. – Żadna cena futra nie zrekompensuje cierpienia tych miłych zwierząt, które są hodowane i uśmiercane w koszmarnych warunkach – mówi „Codziennej”. Pytana, czy nie obawia się hejtu ze strony środowiska hodowców, odpowiada: – Musimy o tym mówić. Być może zaraz pojawią się moje zdjęcia w futrze ze sztucznego lisa, ale się tym nie przejmuję. 

W organizowanej w Brukseli wystawie weźmie udział także poseł Krzysztof Czabański, który jest współautorem polskiej ustawy mającej poprawić los zwierząt, w tym hodowanych na futra. Jako ciekawostkę dodajmy, że w ostatnich dniach w Norwegii zakazano hodowli zwierząt na futra. Do 2025 r. ma zniknąć 250 ferm z lisami i norkami. Warto dodać, że Norwegia była kiedyś największym producentem lisiego futra i skóry w Europie.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl