To oni będą ścigać komunistycznych zbrodniarzy. Przełomowa decyzja ws. IPN

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, zapadła precedensowa decyzja ws.ścigania zbrodniarzy komunistycznych. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w postępowaniu prowadzonym na wniosek twórcy Centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych i Faszystowskich Adama Słomki jednoznacznie stwierdził, że to właśnie pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej „ma obowiązek ścigać z urzędu przestępcze działania funkcjonariuszy komunistycznych”.

Przełomowa decyzja ws. ścigania komunistycznych zbrodniarzy zapadła w zwiazku ze sprawą dotyczącą bezprawnego pozbawienie w 1982 roku wolności działaczy Organizacji Młodzieżowej Konfederacji Polski Niepodległej, m.in. Sławomira Skrzypka, Witolda Słowika oraz Adama Słomki. Decyzja sądu w tej sprawie stanowi jednak precedens na skalę całego kraju.

„Dotychczas sądy i prokuratorzy IPN najczęściej odmawiały ścigania zbrodni z PRL-u powołując się na kuriozalną uchwałę Sądu Najwyższego z 5 VIII 2010 roku, który uznał zbrodnie komunistyczne za przedawnione i to już w 1995 roku! (sic!). W efekcie w chwili obecnej toczą się w całej Polsce tylko dwa procesy za represje z lat 80-tych: o usiłowanie zamordowania Anny Walentynowicz przez SB oraz o utworzenie wojskowych obozów internowania zimą 1981/82 pod namiotami. Dzięki licznym staraniom Centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych i Faszystowskich (współtworzonego przez Marszałka Seniora Sejmu Kornela Morawieckiego i posła Andrzeja Melaka) oraz wnioskom formalnym środowiska Niezłomnych weteranów od 4 sierpnia decyzją Sądu w Katowicach nie może być mowy o przedawnieniu dla ścigania zbrodniarzy komunistycznych - zbrodni przeciwko ludzkości! Domagać się należy również orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w tej materii (taki wyrok jest obiecywany od dawna).”

- czytamy w oświadczeniu biura prasowego KPN.

Według dr. Jerzego Bukowskiego, rzecznika Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, decyzja sądu ws. ścigania zbrodniarzy komunistycznych daje nadzieję, że już niebawem będzie można pociągnąć do odpowiedzialności osoby odpowiedzialne za represjonowanie opozycji antykomunistycznej w czasach PRL.

- Po raz kolejny okazało się, że presja społeczna ma sens i warto niekiedy bić głową w mur, jeżeli dostrzeże się w nim jakąś szczelinę. Mam nadzieję, że wkrótce ruszy fala procesów komunistycznych zbrodniarzy, co jest konieczne jeżeli mamy żyć w naprawdę niepodległej Rzeczypospolitej, które definitywnie zerwała z PRL-bis, jaką zafundowali nam w 1989 roku uczestnicy Okrągłego Stołu.

- podkreśla dr. Jerzy Bukowski.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Burza wokół Oezila. Odejście piłkarza wywołało w Niemczech polityczną zawieruchę

/ Twitter

  

Większość z ok. 3 mln osób pochodzenia tureckiego zamieszkujących Niemcy jest dobrze zintegrowana ze społeczeństwem - zapewniła rzecznik rządu w Berlinie Ulrike Demmer po decyzji piłkarza Mesuta Oezila o rezygnacji z gry w niemieckiej kadrze.

"Niemcy są otwartym krajem, a integracja osób o pochodzeniu migracyjnym jest kluczowym zadaniem rządu federalnego" - powiedziała Demmer. Podkreśliła, że kanclerz Angela Merkel szanuje Oezila i jego decyzję o rezygnacji w grze w piłkarskiej kadrze Niemiec. "To świetny piłkarz, który wiele zrobił dla reprezentacji" - przekazała Demmer.

Z kolei minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas oświadczył: "Nie wierzę, że przypadek mieszkającego i pracującego w Anglii multimilionera informuje o zdolności integracyjnej w Niemczech". Od 2013 roku Oezil jest graczem Arsenalu Londyn.

Rzeczniczka ministra spraw wewnętrznych Hoersta Seehofera "zareagowała powściągliwie" na decyzję reprezentacyjnego pomocnika - odnotowuje dpa. Oświadczyła, że "temat nie jest nowy", a "minister kilkukrotnie mówił, że nie chce mieszać się w te wewnętrzne sprawy". Na początku lipca Seehofer osiągnął porozumienie z Merkel w sprawie polityki migracyjnej. Wcześniej strony pozostawały przez kilka tygodni w ostrym sporze w tej sprawie.

Mistrza świata z mundialu w Brazylii w 2014 rok skrytykował prezes Bayernu Monachium Uli Hoeness. "Jestem szczęśliwy, że ta wrzawa jest już za nami. On przez lata grał fatalnie" - stwierdził. Wezwał, by sprawę "zredukować do tego", czym jest, czyli "do sportu".

Przewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (DJV) Frank Ueberall zaznaczył z kolei, że jeśli Oezil widzi rasizm w niemieckich redakcjach, to powinien "nazwać rzeczy po imieniu".

Po niedzielnej decyzji pomocnika o tureckim pochodzeniu w Niemczech rozgorzała medialna burza. Politycy są podzieleni w ocenie zachowania piłkarza - wskazuje "Sueddeutsche Zeitung".

"Oezil to jeden z najlepszych piłkarzy swego pokolenia, ale nie chciał być nigdy wzorcowym przykładem na integrację. Jako świecącego przykładem wskazywali go DFB (Niemiecka Federacja Piłkarska), politycy oraz kibice. To, że teraz go porzucają i rasistowsko oskarżają, umacnia frustrację wielu niemieckich Turków"

- pisze w "Der Spiegel" Goekalp Babayigit.

Ulf Poschardt w "Die Welt" wzywa niemieckie władze piłkarskie do "jasnego określenia, co oznacza narodowy trykot". Piłkarz kadry narodowej powinien być wzorem, szczególnie wobec młodych ludzi o pochodzeniu migranckim" - czytamy w "Die Welt".

Włoski dziennik "Corriere della Sera" wyraża opinię, że to "bolesne rozstanie, przepojone urazą i mające niszczący wpływ na już zarysowany mit pluralistycznej reprezentacji, niegdyś symbolu udanej integracji i zwycięskich Niemiec". Ten mit i symbol, dodaje publicysta gazety, "był częścią politycznej narracji (kanclerz) Angeli Merkel".


Oezil przez wiele lat był podstawowym zawodnikiem kadry Niemiec, ale też symbolem integracji i asymilacji ludności pochodzenia tureckiego. To największa imigrancka społeczność w tym kraju, licząca 3,5 mln osób, z czego połowa zachowuje prawo do udziału w wyborach w Turcji.

W niedzielę zawodnik Arsenalu, który rozegrał 92 mecze w drużynie narodowej i zdobył 23 gole, napisał na Twitterze: "Z ciężkim sercem i po długich rozważaniach zdecydowałem, że nie będę więcej grał dla Niemiec na poziomie międzynarodowym z powodu poczucia rasizmu i braku szacunku. (...) Czuję, że jestem niechciany, a to, co osiągnąłem z kadrą od mojego debiutu w 2009 roku poszło w niepamięć. Kiedyś nosiłem reprezentacyjny trykot z dumą i podekscytowaniem, których teraz nie odczuwam".

Zwrócił też uwagę, że publiczna krytyka, jaka na niego spadła, spowodowała, że ataki dotknęły też jego rodzinę. "Jeśli wygrywamy, jestem Niemcem, gdy przegrywamy, uznaje się mnie za imigranta" - opisał swoją sytuację.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl