Czym będzie się różnić druga kadencja Tuska? Sytuacja w kraju się poprawi. Skąd to mogę wiedzieć już teraz? Przez dedukcję, drogi Watsonie. Czy w czasie pierwszej kadencji poprawiła się nasza pozycja w Europie? Jako żywo. Na czym polegała ta poprawa? Na tym, że za Kaczyńskiego prasa europejska pisała o nas źle. A za Tuska – w superlatywach. Teraz czas na kraj i media krajowe. Za pierwszej kadencji różnie bywało, generalnie dobrze, ale zdarzały się wredne typy, które podważały, godziły w pryncypia etc. Teraz znikają jeden po drugim malkontenci i szczeliny, przez które docierali ze swoim nikczemnie antyrządowym przekazem do społeczeństwa. Czeka nas kadencja wypełniona samym czystym zachwytem mediów nad władzą – stal się leje, Kościół truchleje, rosną nowe drogi i inne inwestycje, Europa chwali, i w ogóle – superwiktory dla całego gabinetu.
Czym się będzie różnić nadchodząca druga kadencja Tuska od pierwszej? Tym, że Chińczycy będą nam mogli skoczyć. Co mogą nam tacy Chińczycy? Najwyżej przekląć. A jakie jest ich najgorsze przekleństwo? Państwo przecież wiedzą: „obyś żył w ciekawych czasach”. Nam, którzy poznajemy na własnej skórze całą historię III RP – od państwa kolonialnego do postkolonialnego i z powrotem – takie złorzeczenie to już przecież, że tak to ujmę potocznie, rybka.
Czym się jeszcze będzie różnić ta kadencja, kolejna kadencja wielkiego, zbiorowego Towarzysza Szmaciaka zwanego Platformą Obywatelską i jej przywódcy? Cóż, mam jedną nadzieję, cichą, ale uprawdopodobnianą codziennie danymi makroekonomicznymi i pomiarami parametrów biznesowych. Że będzie od poprzedniej znacznie krótsza. Co daj nam wszystkim jak najprędzej panie Boże na niebie. Amen za was (i za siebie).