niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
23 maja 2017

Szewczak: Polska utraciła kontrolę nad złotym

Dodano: 27.07.2011 [13:26]
Po co nam kolejna interwencja walutowa na naszym rynku, którą to właśnie zapowiedział prezes NBP Marek Belka, skoro jeszcze kilka dni temu przedstawiciele banku centralnego twierdzili, że silny frank sprzyja polskiemu eksportowi, a sytuacja Grecji czy USA nie ma większego wpływu na polską gospodarkę?

NBP do przedwczoraj jeszcze nie widział bezpośredniego zagrożenia dla złotego. Może jednak ostrzeżenia agencji Bloomberg, że polski złoty jest najbardziej zagrożony na skutki europejskiego kryzysu, trafiły - choć z opóźnieniem - do świadomości naszych bankowców? Ciekawe, po co NBP chce interweniować na rynku i czy zamierza nadal umacniać złotego, sztucznie pompując jego wartość, czy też chce go nieco osłabić, bo zaczyna kuleć nasz eksport?

Narodowy Bank Polski chce też odgrywać większą rolę w polityce makroostrożnościowej. Czyżby Marek Belka chciał wyeliminować z gry wyjątkowo nieudolny i bezsilny nadzór finansowy – KNF - i przejąć kontrolę oraz nadzór nad sektorem bankowym?

Jednocześnie prezes NBP deklaruje niespodziewanie możliwość dostarczenia ponadstandardowych rozwiązań płynnościowych sektorowi bankowemu. To już prawdziwa sensacja, bo podobno w sektorze bankowym w Polsce sytuacja jest ponoć komfortowa, a nadpłynność na tym rynku szacowana jest na 100–120 mld zł. O co więc chodzi? Czyżby banki, które mają wielkie ekspozycje na kredyty hipoteczne – walutowe zwłaszcza, we frankach szwajcarskich - miały jakieś istotne problemy? Czyżbyśmy przez ostatnie 3 lata interwencji walutowych dokonywanych głównie przez Ministerstwo Finansów, a sięgających wraz z deklarowanymi 13 mld euro za 2011 r. łącznie ok. 20 mld euro, były niewystarczające?

Przypomnijmy, że łączne rezerwy dewizowe naszego państwa rzędu ok. 70 mld euro są więcej niż mizerne - zwłaszcza że mamy już blisko 200 mld euro zadłużenia - a dzienne operacje na rynku euro–złoty to 1,5-2 mld euro. Na ile interwencji starczy nam środków przy takiej skali obrotów w euro? Czyżby NBP musiało dodatkowo wesprzeć MF i J.V. Rostowskiego w wyprzedaży walut w ramach akcji „wiódł ślepy kulawego”? Czyżbyśmy się spodziewali jakiegoś ataku spekulacyjnego na polskiego złotego?

Polska w dużym stopniu utraciła kontrolę nad złotym mimo utrzymywania formalnych atrybutów posiadania własnej waluty. To Londyńskie City i duże banki inwestycyjne, głównie amerykańskie, sterują dziś polskim rynkiem walutowym. Wielka płynność polskiego złotego i polskiego rynku walutowego działa niestety w dwie strony. W ubiegłym roku takiego spekulacyjnego, gorącego pieniądza napłynęło do naszego eldorado nad Wisłą aż ok. 20 mld euro. Ten gorący pieniądz łatwo więc może odpłynąć. Nie prowokujmy więc kapitału spekulacyjnego do tego interwencyjnego tańca, bo będzie jak w piosence o dwóch Michałach. Jak ten duży zaczął krążyć, to ten mały nie mógł zdążyć, aż na ziemię popadały - dwa Michały.

Autor jest głównym ekonomistą SKOK 
Autor: 
Janusz Szewczak
Źródło: 
Niezależna.pl
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl