Spece od reklamy i marketingu, a nawet artystka z warszawskiego ratusza. Kto jeszcze stoi za protestami?

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Celebryci i byli wysokiej rangi urzędnicy państwowi od dłuższego czasu wspierają zwolenników „totalnej opozycji”. W ostatnich dniach ich szeregi zasilili również przedstawiciele branży reklamowo-marketingowej oraz artyści, wśród których internauci ujrzeli pracownicę Biura Marketingu Miasta st. Warszawy. Prace tej ostatniej stały się nawet częścią kampanii pod hasłem „#NieKokietujWszystkoWetuj!” skierowanej do prezydenta Andrzeja Dudy.
 
Pod koniec ubiegłego tygodnia chęć pomocy opozycji zadeklarował na Facebooku Jakub Benke, prezes zarządu firmy transportowej Jet Story, wcześniej prezes agencji marketingowej Starcom MediaVest Group.

„Jak wielu z Was zmagam się z pytaniem: co robić? Otóż (...) uważam, że powinniśmy stworzyć społeczną organizację, która w profesjonalny, systematyczny sposób zajmie się prodemokratycznym (i częściowo antyrządowym) marketingiem: cele, strategia, kreacja i publikacja w mediach. Ludzi i całych firm chętnych do darmowej pomocy znajdziemy teraz aż za wiele. A podobno się na tym znamy”

– cytuje wpis Benke portal press.pl.
 
Benke propozycję skierował bezpośrednio do Jakuba Bierzyńskiego, prezesa domu mediowego OMD, a pod jego wpisem pojawiło się ponad 100 komentarzy.

To pomysł Kuby, a jego w tej chwili nie ma w Polsce. Na przyszły tydzień mamy zaplanowane spotkanie, w którym o tym wszystkim będziemy rozmawiać. Wtedy przyjedzie czas na konkrety

– zapowiedział Bierzyński.
 
Włączenie do inicjatywy zadeklarował Rafał Ciszewski, prezes zarządu K2 oraz Szymon Gutkowski, dyrektor zarządzający DDB&tribal i prezes SMK SAR.
 
Dziś z kolei internauci zauważyli że kampanię „totalnej opozycji” wsparła artystka i urzędniczka stołecznego ratuszu Ola Jasionowska. Jak podaje sama na swoim profilu na portalu branżowym LinkedIn, pracuje obecnie w Biurze Marketingu Miasta st. Warszawa.


fot. linkedin.com

Grafika autorstwa artystki-urzędniczki z profilem prezydenta Dudy i nawiązująca do weta ws. ustawy o SN, została udostępniona przez nią za darmo w internecie dziś w nocy z dopiskiem autorki – „siema Adrian”. Została też użyta w kampanii Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, który „postawił ultimatum” głowie państwa pod hasłem „#NieKokietujWszystkoWetuj!”.


fot. Facebook.com

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polskie matki coraz lepiej wykształcone

/ pixabay.com

  

Ponad połowa Polek (51,7 proc.), które zostały matkami w 2017 r. miało wyższe wykształcenie, a w 1990 r. było to jedynie 6,1 proc. - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Tylko 6,1 proc. kobiet, które urodziły dziecko w 2017 r. miało wykształcenie gimnazjalne, podstawowe czy niepełne podstawowe. 27 lat wcześniej te dane wyglądały zgoła inaczej - wyższym wykształceniem legitymowało się jedynie 6,1 proc., średnim i policealnym - 39,9 proc. (w 2017 r. było to 32,5 proc.). 35,9 proc. kobiet, które urodziły dziecko w 1990 r. miało wykształcenie zasadnicze zawodowe - w 2017 r. 9,7 proc.

W stosunku do 1990 roku zdecydowanie zmienił się wiek macierzyństwa. 33,6 proc. kobiet, które rodziły w 2017 r. miało między 30-34 lata, w 1990 r. udział kobiety w tym przedziale wiekowym był niemal dwa razy mniejszy i wynosił 17,4 proc.

33 proc. rodzących w 2017 r. miało między 25 a 29 lat (w 1990 r. 29,3 proc.) Zdecydowanie zmienił się udział rodzących w wieku 20-24 lata. O ile w 1990 r. było to 36,4 proc., to 27 lat później jedynie 13,9 proc. Zmiana widoczna jest również w przypadku najmłodszych matek. W 2017 r. tylko 2,5 proc. kobiet, które urodziły dziecko miało 19 lat lub mniej. W 1990 r. takich matek było 8 proc. W przypadku pań, które zostały matkami powyżej 40. roku życia też zaszła zmiana - w 2017 r. stanowiły 2,7 proc. rodzących, w 1990 r. - 1,6 proc.

GUS przebadał też tzw. współczynnik dzietności, czyli określający liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym (15-49 lat) w latach 2000 i 2017 w poszczególnych województwach. W 2000 r. średnia dla Polski wynosiła 1,37, w 2017 wzrosła i wyniosła 1,45.

O ile w 2000 r. w województwach południowo wschodnich: lubelskim, podkarpackim i małopolskim był on wyższy niż średnio w Polsce (kolejno 1,50, 1,54 i 1,50), o tyle w 2017 r. sytuacja się odwróciła. Województwa ściany wschodniej nieco odstają od średniej krajowej. Współczynnik dzietności w województwie podlaskim wynosi 1,40, lubelskim 1,37, podkarpackim 1,37. Najniższy - 1,26 jest w województwie świętokrzyskim i opolskim - 1,29. Najwyższy współczynnik dzietności występuje w województwie pomorskim - 1,63. Powyżej średniej jest też woj. wielkopolskim - 1,58 i mazowieckim - 1,57. 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl