Młodzieżówka Platformy zrobiła cyrk w studio TVP. Przyszli, żeby wyjść

@PrawyPopulista Twitter.com

Młodzieżówka Platformy Obywatelska najwyraźniej postanowiła pójść w ślady starszego pokolenia „totalnej opozycji”. Podczas programu TVP „Młodzież kontra” postanowili wyjść ze studia jeszcze w trakcie audycji. „To są właśnie standardy demokracji w wykonaniu opozycji. Dostali głos, sami rezygnują a później mówią, że nie ma demokracji” - celnie podsumował inny gość w studio.

Podczas programu, przedstawiciel młodzieżówki Platformy oświadczył:

Teraz chcielibyśmy podziękować bardzo za współpracę. Idziemy wspólnie z milionami Polaków manifestować w obronie niezależnego sądownictwa.

Po ty słowach młodzi zwolennicy totalnej opozycji wstali i wyszli.

Mogę powiedzieć tylko tyle, że szkoda, że odbieracie sobie sami głos. Pozwalamy Wam mówić dokładnie co chcecie i ile chcecie

– próbował zatrzymać ich prowadzący. Jednak młodzi „totalsi” nie zareagowali.

To są właśnie standardy demokracji w wykonaniu opozycji. Dostali głos, sami rezygnują a później mówią, że nie ma demokracji

– podsumował ich zachowanie inny gość audycji.



Młodzieżówka PO najwyraźniej wzoruje się na starszych kolegach z „totalnej opozycji”.

Tak samo w styczniu br. dyskusję przerwała i wyszła podczas „Woronicza 17” Paulina Henning-Kloska z Nowoczesnej. Polityk oburzyła się na prowokację dziennikarską, którą dzień wcześniej przeprowadzono w programie „Studio Polska”, jakoby Urząd Ochrony Państwa (od lat nieistniejący!) miał zatrzymać Ryszarda Petru. Informacja została natychmiast sprostowana przez prowadzącego Macieja Pawlickiego, który wytłumaczył, że jest nieprawdziwa, a została przytoczona, bo w programie będzie mowa właśnie o medialnych manipulacjach.

CZYTAJ WIĘCEJ: Hennig-Kloska wyszła ze studia „Woronicza 17”. Dlaczego? Trudno uwierzyć… WIDEO

Równie emocjonalnie zachowała się inna polityk Nowoczesnej Joanna Schmidt. Miała w styczniu ub.r. dyskutować w Telewizji Republika z Małgorzatą Gosiewską z Prawa i Sprawiedliwości. Czekając na wejście, w hallu telewizji oglądać można program Republiki na żywo. Tego dnia migawka do programu „Kulisy manipulacji flesz” była poświęcona kompromitującej nieznajomości podstawowych faktów historycznych przez lidera Nowoczesnej. Po obejrzeniu programu - posłanka z partii Petru uciekła z siedziby telewizji.

CZYTAJ WIĘCEJ: ​Posłanka Petru uciekła z TV Republika po obejrzeniu programu „Kulisy manipulacji flesz”
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl