Piłeczka po stronie prezydenta. Co zrobi Andrzej Duda z reformą sądów?

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Klaudia Dadura

Dziennikarka „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”.

Kontakt z autorem

Reforma sądownictwa doprowadza do wielotysięcznych protestów przed Pałacem Prezydenckim i Sejmem. Negatywnie oceniły ją również Biuro Analiz Senatu i środowiska sędziowskie. Pomimo to ustawę przegłosowały Sejm i Senat. Jej losy są teraz w rękach prezydenta.

Ustawa o Sądzie Najwyższym jest jedną z najważniejszych reform obecnego rządu. Po tym, jak ustawę przegłosował Sejm, a następnie trafiła do Senatu, piłeczka jest po stronie prezydenta Andrzeja Dudy. Ten jednak pokomplikował nieco sprawę zarówno partii rządzącej, jak i totalnej opozycji. – Zgłosiłem dzisiaj ustawę zmieniającą ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa. Członków nowej KRS Sejm będzie wybierał większością trzech piątych głosów. Ten projekt po jego uchwaleniu ma zapobiec twierdzeniu, że KRS jest upartyjniona – oznajmił kilka dni temu Andrzej Duda. – Nie podpiszę ustawy o SN, nawet jeśli takowa zostanie uchwalona w polskim parlamencie, jeżeli wcześniej ta ustawa złożona dziś przeze mnie nie trafi na moje biurko – dodał. Ustawa o KRS została już uchwalona. Czeka na podpis głowy państwa. Wtedy ma zostać wprowadzona do niej poprawka, którą prezydent złożył w minionym tygodniu.

Naciski społeczne na Andrzeja Dudę z dnia na dzień rosną. Przed Pałacem Prezydenckim, Sejmem i Sądem Najwyższym odbywają się protesty przeciwko reformie sądownictwa przygotowanej przez Prawo i Sprawiedliwość. W piątek negatywną opinię o ustawie o Sądzie Najwyższym wydało również Biuro Legislacyjne Senatu, uznając ustawę za niekonstytucyjną. Podobnego zdania są m.in. Krajowa Izba Radców Prawnych i Naczelna Rada Adwokacka. Środowiska sędziowskie domagają się weta prezydenta wobec wszystkich ustaw przygotowanych przez PiS. Takie weto Sejm może odrzucić większością kwalifikowaną trzech piątych głosów. Andrzej Duda ma prawo skorzystać również z innych rozwiązań – podpisać ustawę lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie:
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ten problem dotyczy prawie wszystkich osób po czterdziestce

/ pixabay.com

Niemal każda osoba zbliżająca się do 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. Większość narzeka na rozmazujący się tekst i źle widzi z bliskiej odległości. Odpowiada za to prezbiopia, czyli naturalne zmiany w układzie wzrokowym, które zachodzą wraz z wiekiem. Na tę przypadłość cierpi ok. 10 mln Polaków, przeważnie jednak nie wiedzą, w jaki sposób można ją korygować.

– Z badań wynika, że prawie wszyscy po 40 roku życia mają problemy ze wzrokiem, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Najczęściej objawia się to w postrzeganiu drobnych elementów w bliży – obraz zaczyna się rozmazywać, a w późniejszym okresie jest w ogóle niemożliwy do obserwacji 

- wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Szczerbiński, optyk optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez PBS, 98 proc. osób powyżej 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. To niemal połowa społeczeństwa. Odpowiada za to prezbiopia, czyli efekt naturalnych zmian układu wzrokowego, które zachodzą wraz z wiekiem. Mogą o niej świadczyć problemy z czytaniem z bliskiej odległości, rozmazany obraz czy trudności z widzeniem po zmroku.

– Prezbiopia to problem z postrzeganiem drobnych elementów, druku, tekstu, jakimkolwiek przedmiotem, który znajduje się w bliży. Fachowo mówiąc, jest to problem akomodacji – tracimy możliwość akomodowania w taki sposób, żeby te drobne elementy mogły być dla nas widoczne – tłumaczy Paweł Szczerbiński.

Większość za problemy ze wzrokiem obwinia zbyt długą pracę przed komputerem, jednak prezbiopia dotyka wszystkie osoby w grupie 40+. Przyczyną jest coraz mniej sprężysta soczewka, czyli naturalne zjawisko, które pojawia się wraz z wiekiem. Mniej sprawne stają się mięśnie odpowiedzialne za zmianę kształtu soczewki. W efekcie oko nie jest w stanie widzieć przedmiotów czy druku z bliska lub daleka.

Badanie wskazuje, że 89 proc. osób po 40 roku życia nie wie, że prezbiopia to efekt naturalnych zmian. Jeszcze mniej osób wie, w jaki sposób korygować taką przypadłość i co można zrobić, aby mimo problemów ze wzrokiem żyć komfortowo. Jak podkreślają eksperci, prezbiopii nie można wyleczyć, ale można z nią żyć.

– Najprostszą metodą jest zastosowanie odpowiedniej, dodatkowej korekty okularowej bądź obecnie najlepsze rozwiązanie to zastosowanie okularów progresywnych, które umożliwiają widzenie w jednej parze wszystkich odległości komfortowo i wygodnie – podkreśla Paweł Szczerbiński.

Szkła progresywne nosi zaledwie 13 proc. Polaków. Dla porównania, we Francji wskaźnik ten przekracza 70 proc. Tymczasem okulary progresywne to najlepsze rozwiązanie dla prezbiopów, choć 76 proc. z nich i tak nosi okulary. Szkło progresywne ma kilka obszarów działania: górna część odpowiada za widzenie dali, dolna – za bliskie odległości, a środkowa pozwala widzieć na pośrednich dystansach. Kluczem jest odpowiednie dopasowanie szkieł, za to zaś odpowiadają optometryści. Polacy rzadko jednak badają wzrok (64 proc. osób 40+ robi to rzadziej niż zalecane raz na rok), a 41 proc. nie wie, że wzrok można zbadać u optometrysty.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl