Brutalnie pobili 75-latka i zabrali mu 12 zł

Stiopa/creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.pl

Brutalnie pobili 75-letniego mężczyznę i zabrali mu 12 zł. Napastnik i ofiara znali się wcześniej. 36-latek został aresztowany, jego wspólniczka została oddana pod dozór policji. Grozi im kara nawet do 12 lat więzienia.

Jak poinformowało biuro prasowe łódzkiej policji, do zdarzenia doszło na osiedlu Karsznice w Zduńskiej Woli. Do mieszkania 75-latka przyszedł znany mu mieszkaniec gminy Zapolice wraz z 39-letnią znajomą.

W pewnym momencie napastnik przewrócił mężczyznę na tapczan i pięściami zaczął zadawać mu uderzenia po głowie. Grożąc dalszym pobiciem i pozbawieniem życia, zabrał mu 10 zł. Następnie wraz ze wspólniczką przeszukali kieszenie pobitego mężczyzny i zabrali kolejne 2 zł. Po napadzie opuścili lokal.

O pobiciu została poinformowana policja. Z uwagi na poniesione obrażenia 75-latek nie mógł otworzyć mieszkania. Funkcjonariuszom pomogli strażacy, którzy przez okno dostali się do lokalu, a następnie od środka otworzyli drzwi. Zastali 75-latka z groźnie wyglądającymi obrażeniami twarzy. Mężczyzna nie mógł swobodnie mówić z powodu bólu.

Lekarze zdecydowali o przewiezieniu go do szpitala WAM w Łodzi. Tam stwierdzono u niego m.in. pęknięcia i złamania kości twarzoczaszki. Dopiero po udzielaniu pomocy mężczyzna opowiedział przebieg zdarzenia.

Napastnicy zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty rozboju. Grozi im kara pozbawienia wolności do 12 lat. Sąd w Zduńskiej Woli aresztował 36-latka. Jego 39-letnia wspólniczka została oddana pod dozór policji.
Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Problem niepublicznych żłobków Wrocławia

/ Andrew Milligan Sumo \ CC BY 2.0

Właściciele żłobków niepublicznych chcą zmusić miasto do zwrócenia uwagi na problem niedoinwestowania placówek, którego władze nie dostrzegają. Wykorzystali do tego jedną z sesji rady miejskiej - piszą dziennikarze dolnośląskiego dodatku „Gazety Polskiej Codziennie”.

Jacek Sutryk, dyrektor departamentu spraw społecznych Urzędu Miejskiego Wrocławia, w rozmowie z „Dodatkiem Dolnośląskim” przyznał, że nie rozumie, o co chodzi stowarzyszeniu. Według niego z roku na rok warunki funkcjonowania żłobków niepublicznych są coraz lepsze. Dodaje, że gdyby sytuacja była faktycznie zła, to nie pojawiałyby się nowe żłobki, korzystające z dofinansowaa.

Członkowie Stowarzyszenia Wrocławskich Żłobków Niepublicznych mówią o tym, że mając tak małe dofinansowanie i ograniczoną liczbę miejsc, nie są w stanie normalnie funkcjonować. Aby zapewnić dzieciom opiekę na odpowiednim poziomie, co roku zwiększają swoje koszty, ale wtedy zmniejszają się ich szanse na dotację, bo tę dostają żłobki z najniższymi kosztami.

Zakładane przez gminę koszty opieki nad dziećmi do lat trzech w żłobkach niepublicznych nie są realne

– mówi Ewa Piejko ze stowarzyszenia.

We Wrocławiu brakuje miejsc w żłobkach publicznych – jest ich ok. 2 tys., kolejnych 1,5 tys. proponują członkowie stowarzyszenia. Aby jednak rodzice chcieli z nich korzystać, niezbędne jest dofinansowanie miasta, które wynosi 600 zł niezmiennie od 2011 r. A jak podkreślają właściciele żłobków, realny koszt utrzymania jednego dziecka to 1300 zł miesięcznie.

Jacek Sutryk w rozmowie z „Dodatkiem Dolnośląskim” podkreśla, że zadaniem miasta jest przede wszystkim dbanie o to, by wrocławianie nie musieli zbyt dużo płacić za żłobki. Zauważa, że prowadzenie takiej placówki nie jest działalnością społeczną, ale gospodarczą, którą miasto jedynie subsydiuje i do której dopłacają rodzice. Według niego poziom dofinansowania jest coraz wyższy, a rodzice powinni płacić kwoty porównywalne do tych w placówkach publicznych.

Właściciele żłobków próbują zwrócić uwagę na to, że w prowadzeniu żłobka chodzi przede wszystkim o jakość usługi. Rodzice chcą mieć pewność, że ich dzieci mają jak najlepszą opiekę, choć cena też ma znaczenie. Dlatego właśnie żłobki ubiegają się o dofinansowanie od gminy, której też powinno zależeć na dobrej jakości usługach, a nie tylko na cenie. To rodzice powinni płacić jak najmniej, a nie urząd.

Konkurs w opiece żłobkowej jest jak przetarg na autostradę – najistotniejsza jest cena – oburza się Ewa Piejko. – A w tym konkursie miejsc jest o wiele za mało. W niektórych latach prowadziło to do kuriozalnych sytuacji dumpingowania ceny, bo nie chcieliśmy rezygnować z miejsc kontynuacyjnych. Dziś rodzice nie mają gwarancji, że ich dzieci zapisane do żłobka będą w przyszłym roku miały także dotację.

Członkowie stowarzyszenia zauważają, że dobrym rozwiązaniem byłaby dopłata na każde dziecko. Wtedy rodzic mógłby sam wybrać żłobek, który mu odpowiada, i każdy miałby równe szanse. Tak to jest w wypadku przedszkoli. Wydaje się, że władze miejskie nie widzą problemu. Dyrektor Sutryk podkreślił, że jest zadowolony z jakości opieki sprawowanej w żłobkach niepublicznych i z warunków współpracy. Dodał, że w najbliższym, wrześniowym konkursie zwiększy się dotacja na żłobki niepubliczne, ale konkretów nie podał.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl