niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
28 lipca 2017

Węgorzewska: Nie rozumiem zastraszania tych, którzy postanowili na festiwalu wystąpić

Dodano: 16.07.2017 [12:50]
Węgorzewska: Nie rozumiem zastraszania tych, którzy postanowili na festiwalu wystąpić - niezalezna.pl
foto: Wielką Galę Operową poprowadzili Alicja Węgorzewska i Jacek Laszczkowski (Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska)
Ponad 50 festiwalowych wydarzeń, muzyka na światowym poziomie i niepowtarzalna atmosfera, która przenosiła melomanów wprost w XVIII wiek. Tak można podsumować przebieg 27. Festiwalu Mozartowskiego. W sobotę, podczas Wielkiej Gali Operowej w Teatrze Polskim, świętowaliśmy jego zakończenie. - Jestem ogromnie wzruszona, lepszego finału nie mogłam sobie wymarzyć - mówi Alicja Węgorzewska, dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej w rozmowie z Niezalezna.pl.

Dobiegła właśnie końca organizowana przez WOK 27. edycja Festiwalu Mozartowskiego. Zarówno sama impreza, jak i jej finał, okazały się wielkim sukcesem. Jakie uczucia towarzyszą pani w związku z tak udanym zakończeniem?

Powiedzieć, że czuję satysfakcję, to nie powiedzieć nic. Jestem przede wszystkim głęboko wzruszona. Po sobotniej gali muzycy podziękowali mi, że mogli wziąć udział w przygodzie, jaką była 27. odsłona Festiwalu Mozartowskiego. Lepszego finału nie mogłam sobie wymarzyć i nie ma chyba piękniejszych i ważniejszych słów, które dyrektor może usłyszeć od swoich współpracowników.

Czy jest coś, co uważa pani za szczególny sukces tegorocznego festiwalu?

Trudno wskazać konkretne wydarzenia, bo mam nieodparte wrażenie, że wszystkie koncerty, które odbyły się w ramach festiwalu, składają się na jeden ogromny sukces (śmiech). Ale na pewno warto wymienić tu spektakularny występ Artura Rucińskiego w roli Don Giovanniego podczas koncertu otwierającego festiwal. To, że światowej klasy baryton zaśpiewał tę partię po raz pierwszy dla polskiej publiczności właśnie podczas naszego festiwalu, z pewnością wpisze się w karty historii opery. Cieszę się też, że Rafał Siwek, między kursami po najważniejszych scenach Europy znalazł czas i chęć, by wystąpić w Warszawie w roli Sarastra. Wspaniały występ dał także Hubert Rutkowski, który przyleciał z Niemiec, żeby zagrać dwa różne, mistrzowsko wykonane koncerty Mozarta. No i niezastąpiona orkiestra Musicae Antique Collegium Varsoviense pod batutą maestro Friedricha Haidera. Mogłabym wymieniać jeszcze długo...

A co powiedziałaby pani artystom, którzy odmówili udziału w festiwalu, powołując się na solidarność ze zwolnionymi z WOK kolegami?

Solidarność płynie, a przynajmniej powinna płynąć, z serca. Rozumiem sytuację, w której ktoś nie godzi się ze zmianami zaprowadzonymi w WOK i rezygnuje z udziału, ale nigdy nie zrozumiem zastraszania i wywierania nacisków na tych, którzy postanowili na festiwalu wystąpić – a takie sytuacje, niestety, miały miejsce. Cóż, mogę powiedzieć, że drzwi Warszawskiej Opery Kameralnej nadal są szeroko otwarte dla muzyków, może nawet bardziej niż kiedykolwiek. Przede wszystkim jesteśmy otwarci na młode talenty – jak pani Katarzyna Szymkowiak, która jest przecież jeszcze studentką, a której talent mieliśmy okazję podziwiać podczas festiwalu.

Słyszałam, że nie wybiera się pani na wakacje, a zespół już pracuje nad kolejną – 28. edycją Festiwalu Mozartowskiego i nowym sezonem w Warszawskiej Operze Kameralnej.

Zaczniemy obchodami 50-lecia pracy artystycznej Jidki Stokalskiej (wybitnej reżyser operowej i teatralnej – przyp. red.). W jej reżyserii usłyszymy i zobaczymy „Cyrulika sewilskiego” i „Kopciuszka” Rossiniego w nowych obsadach. Czeka nas też wielka premiera „Armidy”. Ponadto podczas przyszłej edycji festiwalu zostanie wystawionych siedem wielkich tytułów Mozarta. Szczegóły nadchodzących wydarzeń ogłosimy już niebawem.

Z Alicją Węgorzewską rozmawiała Magdalena Jakoniuk
DZIAŁ:
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Uwielbiam Mozarta, dlatego cieszę się, że są takie miejsca jak WOK

gratulację dla Pani za udany debiut w nowej roli, droga do sukcesu nie była na pewno prosta, ale trudności bez wątpienia dały Pani doświadczenie, które w przyszłości się przyda i pozwoli ulepszyć WOK :D

Mozart, kultura i talent wykonawców dzieł wybitnego kompozytora znowu zwyciężyły! Gratuluję i czekam na nowy sezon!

Nie jest winą Pani Węgorzewskiej, że poprzednie dyrekcje doprowadziły do przerostów etatów i przez to dziś Opera Kameralna nie jest w stanie unieść finansowo tej bizantyjskiej rozrzutności poprzednich dyrekcji.

Czekam na nowego "Kopciuszka". Przyglądając się działaniom nowej dyrekcji czuję, że to będzie coś pięknego i niepowtarzalnego!

Byłam na kilku koncertach i musze powiedzieć jedno - WIELKIE GRATULACJE

rozumiem komfort jaki daje muzykowi praca na pełnopłatnym etacie z obowiązkiem pracy w wymiarze powiedzmy 6 godzin koncertu + powiedzmy 30-40 godzin prób miesięcznie.

problem w tym że nas na to nie stać. nie da się utrzymywać kilkusetosobwych stanów osobowych w każdej orkiestrze...

W Operze Kameralnej było około 100 solistów NA ETACIE. Niewyobrażalna liczba, nawet, jak na wielka operę, a nie tylko kameralną. Zwolnionym Minister Gliński zaproponował scenę w Łazienkach, a oni protestują...

Dokładnie. Obserwuję to z boku od dłuższego czasu i jestem przerażony poziomem "pokrzywdzonych zwolnionych". Chyba powinni się cieszyć, że tyle lat nikt ich nie ruszył, a nie jeszcze protestować.

złości nie ma co się dziwić, nikt przecież nie chce być zwolniony...chyba, że bardzo nie lubi swojej pracy :) emocje w tym przypadku są zrozumiałe...ale! Zwolnienia się zdarzają, takie życie, jeżeli pracodawca zachował się ok zwalniając, zapewnił godziwą odprawę i pożegnał się z klasą. moim zdaniem tak było w przypadku wok, tym bardziej dziwią wiec protesty i aż taka krytyka...
a o przyszłość zwolnionych artystów się nie martwmy, to wybitni muzycy, sztuka obroni się sama :)

Oczywiście większość artykułu jest o kulturze ale tytaj trzeba wychwycić jakąś tandetną sensacje o solidarności itp..

Gratuluję, Szanowna Pani Alicjo, Pani Dyrektor. Cieszę się, że nie ugięła się Pani pod szantażem hordy byłych pracowników. Robi Pani dobrą robotę - tak trzymać. Dziękuję.

Nareszcie sukces.Pieniądze wydane na wielką kulturę w bardzo dobrym wykonaniu.

Wielu artystów ma w sobie wychodowany kompleks strusia.
Całe wyjaśnienie.

Jestem sceptyczny wobec odkrywczych działań tej pani.

felek dla ciem to disco polo I hulaj dusza.....a tem muzykem co tam grajom to cza czuc sercem i duchem.....

Ponieważ też się nie znam na muzyce to solidarnie jestem sceptyczny.

Nie znasz się na muzyce? OK. Więc nie musisz pisać bzdur.

Ty równieź nie musisz się chwalić, że piszesz bzdury.OK?

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl