niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
21 lipca 2017

Legia rozkręci się z czasem

Dodano: 11.07.2017 [22:55]
Legia rozkręci się z czasem - niezalezna.pl
foto: Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
Niespodzianki nie było, przegrali jak zawsze - tak można podsumować kolejne podejście Legii do Superpucharu. Wojskowi skapitulowali w finale walki o to trofeum po raz piąty z rzędu. W klubie panuje spokój - drużyna ma być w formie na decydujące mecze pucharowe, a te nadejdą dopiero pod koniec sierpnia. Teraz czeka ich natomiast spotkanie z IFK Mariehamn.

Legia już od kilku sezonów przygotowuje się do sezonu innym trybem niż pozostałe drużyny ekstraklasy. Podczas gdy większość polskich klubów, na czele z Lechem, ma już zamknięte kadry na nowy sezon, w Warszawie okienko transferowe dopiero się otwiera. Pozyskanie Krzysztofa Mączyńskiego to niewątpliwie duże wzmocnienie, ale z Legii wypływają informacje, że latem do klubu trafią gracze jeszcze większego kalibru. W meczu o Superpuchar Jacek Magiera posłał na boisko najsilniejszy skład jakim dysponował, ale nie ma wątpliwości, że w decydującym momencie lata będzie on dużo silniejszy. Wojskowi zagrali bez Vadisa Odjidji-Ofoe, Miroslava Radovicia i Michała Kucharczyka, brakowało także Daniela Chimy Chukwu. W tej sytuacji jako pierwszy napastnik zagrał wracający z wypożyczenia Jarosław Niezgoda. - Dopiero dołączyłem do zespołu, a więc potrzeba mi czasu na lepsze zgranie z kolegami. Brakowało mi zrozumienia z nimi, ale wszystko jest do nadrobienia. Zrobię wszystko, żeby być numerem jeden - deklarował po meczu reprezentant U-21.

O to może być jednak ciężko, bo Legia celuje w co najmniej jednego klasowego napastnika z silnej ligi zachodniej. Trzeba będzie także zapełnić lukę po odejściu Ofoe, który w niedzielę doszedł do porozumienia z Olympiakosem Pireus i opuścił Warszawę. Belg był zdecydowanie najlepszym piłkarzem ekstraklasy i sprowadzić piłkarza o podobnej klasie nie będzie łatwo. Na transferze Vadisa Legia zarobi nieco ponad 2 mln euro w gotówce, może także liczyć na bonusy.

Na razie rolę Vadisa starał się przejąć Thibault Moulin, który w środku pomocy zagrał z Michałem Kopczyńskim. „Kopa” wyprowadził zresztą drużynę jako kapitan, ale w serii rzutów karnych wyraźnie nie poradził sobie z presją, nie strzelając decydującej jedenastki. - Podchodziłem do karnego z myślą, że strzelę gdzie indziej. W trakcie rozbiegu zmieniłem decyzję i strzał był bardzo słaby. Jestem rozgoryczono i bardzo żałuję, że przegraliśmy. Miałem okazję wznieść trofeum, a sam doprowadziłem trochę do tego, że to się nie udało - mówił piłkarz.

Przed Legią ważniejszy mecz niż Superpuchar - w środę zmierzy się na Wyspach Alandzkich z IFK Mariehamn. To początek drogi mistrzów Polski do upragnionej Ligi Mistrzów.
Opinie użytkowników
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl