Odpowiadamy na potrzeby polskiej armii

mon.gov.pl

Igor Szczęsnowicz

Kierownik działu Obrona Narodowa w „Gazecie Polskiej” i „Gazecie Polskiej Codziennie”. Zastępca szefowej działu krajowego w „GPC”.

Kontakt z autorem

Naszym Wojskom Specjalnym potrzebny jest duży śmigłowiec o dużym zasięgu, o dużym udźwigu, o bardzo dużej ilości miejsca w środku. Najlepiej by było, żeby to był śmigłowiec, który ma bardzo łatwy dostęp do przestrzeni załadunkowej np. poprzez tylną otwieraną rampę. Z Krzysztofem Krystowskim, wiceprezesem Leonardo Helicopters, rozmawia Igor Szczęsnowicz.

Na jakim etapie w tej chwili są przetargi na dostarczenie śmigłowców różnym wojskom polskiej armii?
Dzisiaj mamy do czynienia z dwoma przetargami. Jeden dotyczy ośmiu śmigłowców dla marynarki wojennej do zwalczania okrętów podwodnych, a drugi przetarg na osiem śmigłowców dla Wojsk Specjalnych w wersji tzw. Combat SAR, czyli poszukiwawczo-ratowniczych na polu walki. Muszę powiedzieć, że z punktu widzenia dostawcy tempo prac, jakie obserwujemy w Inspektoracie Uzbrojenia, jest niezwykle szybkie. IU działa bardzo sprawnie. Mamy trzech oferentów. W jednym przetargu trzy modele śmigłowców, w drugim przetargu dwa modele śmigłowców. Jesteśmy tuż po zakończeniu tzw. dialogu technicznego z IU MON w sprawie śmigłowców dla Wojsk Specjalnych. Rozmawialiśmy z komisją w bardzo szerokim składzie, w której zasiadają i specjaliści z Inspektoratu Uzbrojenia, i przedstawiciele użytkownika, czyli Wojsk Specjalnych, ale także MON-u. Poziom wiedzy po drugiej stronie jest rzeczywiście bardzo wysoki. Podobnie jak tempo prac. Uważam, że jest szansa, aby te przetargi sfinalizować jeszcze w tym roku.

A jak by Pan porównał to postępowanie z poprzednim przetargiem, który prowadzono za rządów koalicji PO-PSL?
Wszystko dzieje się znacznie szybciej. Poprzedni przetarg rozpoczął się formalnie wiosną 2012 r. Został zamknięty w październiku 2016 r., czyli był to czteroletni proces. Rozpoczęcie bieżącego postępowania to właściwie początek 2017 r. i jeszcze w tym roku może dojść do rozstrzygnięcia.

Czy w tej chwili wskazania dotyczące specyfikacji śmigłowców są zdecydowanie precyzyjniejsze niż w poprzednim przetargu?
Nie mogę mówić o szczegółach, bo postępowanie toczy się w trybie zastrzeżonym, a ostateczne wymagania dopiero zostaną sformułowane w zapytaniu o składanie ofert. Na bieżącym etapie postępowania jest jeszcze spora elastyczność, czyli producenci pokazują, co mają, a druga strona zastanawia się, na ile spełnia to oczekiwania. Bardzo wyraźną różnicą, i to różnicą na plus, jest kupowanie, i to w dwóch oddzielnych postępowaniach, śmigłowców specjalistycznych. To jest tak naprawdę największy widoczny znak, że wyciągnięto wnioski z poprzednich błędów. Poprzednio próbowano kupić jeden śmigłowiec do pięciu różnych rodzajów misji. Dzisiejsze podejście jest znacznie bardziej racjonalne, bo daje możliwość kupna śmigłowców przeznaczonych konkretnie dla najbardziej specjalistycznych, najbardziej wymagających rodzajów sił zbrojnych i ich potrzeb. I śmigłowiec dla marynarki wojennej, i śmigłowiec dla specjalsów to są najbardziej zaawansowane, najbardziej wymagające i również, trzeba sobie uczciwie powiedzieć, najdroższe spośród tych śmigłowców. Dla obu rodzajów wojsk potrzebny jest śmigłowiec duży, o dużym zasięgu, o dużym udźwigu, o bardzo dużej ilości miejsca w środku. Dla Wojsk Specjalnych najlepiej byłoby, aby był to śmigłowiec, który ma bardzo łatwy dostęp do wnętrza i możliwość szybkiego opuszczania maszyny (ze względu na rodzaj zadań wykonywanych przez specjalsów). W takich wypadkach nieocenionym rozwiązaniem jest otwierana tylna rampa. Dlatego w obu przetargach oferujemy śmigłowiec AW101, który w naszym przekonaniu bije na głowę każdą inną konstrukcję, która mogłaby próbować odpowiadać na te potrzeby polskiej armii.

AW101 miał bardzo udany pokaz w Warszawie w marcu br., a później do mediów doszły informacje o nieoczekiwanym międzylądowaniu na Słowacji tego właśnie modelu, który wracał z pokazów. Co się tam wydarzyło?
Trzeba to wyraźnie powiedzieć: nie było w ogóle żadnej awarii. Doszło do ludzkiego błędu i na skutek tego błędu piloci wyłączyli dwa spośród trzech silników. Fakt ten potwierdziła włoska wojskowa komisja lotnicza, która na miejscu analizowała całe zdarzenie. Co ciekawe, AW101 to jedyny w Europie śmigłowiec mający trzy silniki i dzięki temu nawet po wyłączeniu dwóch może wykonać manewr spokojnego, choć awaryjnego lądowania. Gdyby do tego typu błędu ludzkiego doszło w śmigłowcu dwusilnikowym, a więc w śmigłowcu naszej konkurencji, to mogłoby dojść do poważnych uszkodzeń sprzętu i zagrożenia życia i zdrowia ludzi. Wracając do marcowego zdarzenia; śmigłowiec po pracach komisji odleciał bezpiecznie do Włoch.

Jaka jest Pana zdaniem przewaga AW101 nad konkurencją startującą w dwóch przetargach?
AW101 jest stosunkowo najmniej znanym śmigłowcem z tych trzech, które startują. O caracalu wszyscy dowiedzieliśmy się mnóstwo, zarówno o jego wadach, jak i zaletach. Black Hawk jest śmigłowcem, który też jest świetnie znany. My natomiast promujemy w tej chwili śmigłowiec, który w Polsce po raz pierwszy był w marcu tego roku. Jest to śmigłowiec, o którym możemy powiedzieć, że jest wprost stworzony do zwalczania okrętów podwodnych. To jest śmigłowiec, który od początku współpracy włosko-brytyjskiej był projektowany, aby zwalczać okręty podwodne. AW101 też ma swoją legendę, która nazywa się Merlin, bo AW101 czy EH101 właśnie tak nazywa się w Wielkiej Brytanii. Merlin jest podstawowym śmigłowcem, który w brytyjskiej marynarce wojennej zajmuje się obroną przed okrętami podwodnymi. Lata w najtrudniejszych warunkach klimatycznych, nad Morzem Północnym i nad Atlantykiem. Gdy weźmiemy pod uwagę, że caracal nie ma wersji do zwalczania okrętów podwodnych, uprawnioną decyzją byłoby przystąpienie do negocjacji zakupowych wyłącznie z PZL Świdnik.

A w wypadku Wojsk Specjalnych?
Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Zanim zostanie podjęta decyzja co do wyboru konkretnej maszyny, specjalsi muszą zdecydować, czy chcą śmigłowiec duży o dużym zasięgu, udźwigu, miejscu w kabinie – wtedy porównujemy tylko caracala i AW101 – czy wystarczy im znacznie mniejszy S70i oferowany przez Mielec. Jeśli – za czym ja także się opowiadam – rodzaj misji wojsk specjalnych wymaga maszyny dużej, to AW101 jest najlepszym rozwiązaniem. Zasięg, udźwig, i miejsce w środku plus tylna rampa tworzą warunki do wykonywania misji bojowych o dalekim zasięgu, z dodatkowym uzbrojeniem i amunicją, z możliwością łatwego desantu i wejścia na pokład, a nawet przewozu samochodu. Żadna z oferowanych maszyn konkurencyjnych nie jest w stanie dorównać AW101, to fakt. Dodatkowo, przypomnę, że tylko PZL Świdnik oraz nasi konkurenci z Mielca są w stanie zapewnić produkcję tych śmigłowców w Polsce. AW101 może być produkowany w Świdniku, jednak będzie to możliwe, jeśli IU zdecyduje się na wybór naszej oferty w obu postępowaniach. Gdyby taka linia produkcyjna powstała, w przyszłości Świdnik mógłby produkować AW101 nie tylko dla polskiego wojska, ale też być kolejnym miejscem produkcji tych śmigłowców w ramach grupy Leonardo na świat.

Współpraca: Roman Andrzej Stańczyk
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Otwarto proces beatyfikacyjny siostry Włodzimiry

Siostra Włodzimira / elzbietankipoznan.pl

W Poznaniu uroczyście otwarto proces beatyfikacyjny siostry elżbietanki Włodzimiry Czesławy Wojtczak. Siostra w dniu ślubów zakonnych napisała „Jezu daj, abym mogła umrzeć, tak jak Ty; zapomniana i wzgardzona”.

Dziś w kościele pw. Bożego Ciała w Poznaniu odbyła się pierwsza i jedyna publiczna sesja trybunału beatyfikacyjnego. Podczas sesji, metropolita poznański, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, odczytał dekret powołujący trzyosobowy trybunał, który będzie prowadził proces na szczeblu diecezjalnym. Postulatorem procesu została siostra Anna Jakubowska.

Przygotowania do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego siostry Włodzimiry trwały intensywnie od kilku lat, choć pierwsze świadectwa dotyczące siostry Wojtczak zaczęto spisywać już w latach 80-tych. Nadal poszukiwani są także kolejni świadkowie, osoby, które jako dzieci mogły spotkać się z siostrą Włodzimirą w ochronkach prowadzonych przez elżbietanki.

Wraz z rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego, siostrze Wojtczak przysługuje tytuł Sługi Bożego.

Wniosek o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego siostry Włodzimiry złożony został 23 maja 2016 roku. Pod koniec kwietnia tego roku „nihil obstat” w sprawie rozpoczęcia procesu wydała Watykańska Kongregacja ds. Kanonizacyjnych.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Tyska fabryka wyprodukuje ok. 270 tys. samochodów

pixabay.com

Fabryka Fiat Chrysler Automobiles (FCA) w Tychach wyprodukuje w tym roku ok. 270 tys. samochodów, prawie tyle samo, ile przed rokiem - podali przedstawiciele koncernu. Fabryce udało się zrekompensować ubytek produkcji związany z zaprzestaniem wytwarzania Forda Ka.

W ubiegłym roku z linii produkcyjnej tyskiego zakładu zjechało 273,8 tys. aut, w tym ponad 12,6 tys. egzemplarzy Forda Ka, wytwarzanego w Tychach do wiosny 2016 r. na zlecenie koncernu Forda. Jednak tegoroczny wzrost produkcji marek FCA - Fiata 500, Abartha 500 i Lancii Ypsilon - niemal w całości zrekompensował ubytek w produkcji, która w całym 2017 r. ma osiągnąć wielkość ok. 270 tys. egzemplarzy, z czego ponad 200 tys. to Fiat i Abarth 500, a ponad 65 tys. - Lancia Ypsilon.

"Nasze wstępne prognozy wskazują, że również w przyszłym, 2018 roku, powinniśmy wyprodukować prawie 270 tys. aut, z czego ponad 200 tys. to Fiat 500 i Abarth 500, a ok. 60 tys. Lancia Ypsilon" - powiedział dyrektor tyskiej fabryki Antoni Greń dziennikarzom podczas dorocznego Dnia Rodzinnego, w ramach którego dla rodzin pracowników zakładu i firm kooperujących przygotowano liczne atrakcje.

"Nawet po zakończeniu wytwarzania Forda potrafiliśmy utrzymać produkcję na porównywalnym poziomie. To bardzo dobra wiadomość" - ocenił dyrektor. Poinformował, że produkcja lancii Ypsilon, sprzedawanej obecnie niemal wyłącznie na rynku włoskim, została przedłużona do 2020 r. Natomiast Fiat 500 i spokrewniony z nim Abarth 500 - główne modele tyskiej fabryki - utrzymują wysoką sprzedaż na międzynarodowym rynku, choć "pięćsetka" jest modelem wytwarzanym już od 10 lat - w przyszłym roku spodziewany jest w Tychach dwumilionowy egzemplarz. W ostatnim czasie inżynierowie z tyskiej fabryki wdrożyli zmiany w 16 wersjach Fiata 500 i dwóch wersjach lancii.

Wśród nowości dyr. Greń wymienił m.in. limitowaną, ekskluzywną wersję Fiata 500 Riva, charakteryzującą kosztownym i eleganckim wykończeniem wnętrza, z wykorzystaniem skóry i drzewa mahoniowego. Model ten cieszy się dużym zainteresowaniem. "Spodziewaliśmy się produkcji na poziomie 3,3 tys. egzemplarzy, a mamy już ponad dwukrotnie więcej i wciąż duże zapotrzebowanie" - powiedział dyrektor. Rozpoczęła się również produkcja limitowanego modelu Abarth 500 Rivale, gdzie wprowadzono kolejne nowości.

Wytwarzany obecnie w Tychach Fiat 500 to następca popularnej we Włoszech "pięćsetki", której produkcja ruszyła w 1957 r. Na przełomie czerwca i lipca Włosi świętowali 60. urodziny kultowego „małego, wielkiego samochodu", który w swojej długiej historii zgromadził liczne nagrody i pobił rozmaite rekordy - w sumie wyprodukowano wówczas 4 mln aut tego modelu. Wraz z ponad 2 mln egzemplarzy obecnego Fiata 500, daje to 6 mln aut sprzedanych na przestrzeni 60 lat. W tym roku tyska fabryka wytwarzała też specjalną wersję Fiata 500 z okazji 60-lecia tego modelu.

W obecnej formie Fiat 500 jest wytwarzany od 10 lat. Trafia do stu krajów. Jest wiodącą marką wśród samochodów miejskich w Europie i liderem sprzedaży na ośmiu rynkach; w kolejnych sześciu krajach jest w pierwszej trójce najlepiej sprzedających się aut tego typu. Ok. 20 proc. Fiatów 500 kupują Włosi, pozostała część trafia na rynki innych krajów.

Przedstawiciele tyskiego zakładu wciąż nie mają - jak poinformował dyrektor - żadnych informacji dotyczących ulokowania w Tychach produkcji nowego modelu samochodu FCA; takie decyzje należą do kierownictwa globalnej grupy FCA.

Tyska fabryka FCA, podobnie jak inne zakłady koncernu na świecie, wdraża obecnie korporacyjny program oszczędnościowy, polegający na szukaniu najbardziej optymalnych rozwiązań we wszystkich segmentach działalności. Wyliczono, że m.in. w sferze logistyki, zaopatrzenia w energię i inne media oraz w sferze organizacji pracy udało się zaoszczędzić w sumie ok. 7 mln euro, natomiast w sferze materiałowej potencjalne oszczędności oszacowano - dzięki licznym projektom - na ok. 26 mln euro. Obecnie trwa weryfikacja, jaką część tych działań da się z sukcesem wdrożyć.

Zakład w Tychach, we współpracy z uczelniami, uczestniczy również w korporacyjnym programie cyfryzacji procesów produkcyjnych, w ramach wdrażania rozwiązań tzw. przemysłu czwartej generacji. "Nadchodzi czas, w którym operator komunikuje się z maszyną za pomocą tabletu" - skomentował dyr. Greń. Coraz powszechniej wykorzystywane są też drukarki 3D, dzięki którym powstają części pomocne w procesach przygotowania produkcji, przy znaczącej redukcji kosztów.

Dyrektor fabryki zapewnił, że oszczędności nie dotyczą sfery pracowniczej. Obecnie tyska fabryka FCA zatrudnia niespełna 3 tys. osób, a w całej grupie, do której należy 17 polskich spółek, pracuje niespełna 9,4 tys. osób. Grupa FCA w Polsce ma 10 zakładów produkcyjnych i generuje 22 mld zł przychodów rocznie (w tym FCA Poland - 14,3 mld zł). FCA jest największym eksporterem w branży motoryzacyjnej, z eksportem o wartości ok. 15,7 mld zł rocznie (w tym 12,4 mld zł FCA Poland). Na polskim rynku FCA sprzedał w ubiegłym roku 24,7 tys. samochodów.

Polskie spółki FCA są częścią światowego koncernu Fiat Chrysler Automobiles, siódmego na świecie producenta samochodów. Grupa ma 162 zakłady produkcyjne i 87 ośrodków badawczo-rozwojowych w ponad 40 krajach. Działa na ponad 140 rynkach, zatrudnia 231 tys. pracowników. W ubiegłym roku fabryki FCA dostarczyły na rynek 4,7 mln samochodów, a przychody netto wyniosły ok. 110 mld euro.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl