Ekipa prof. Szwagrzyka po raz pierwszy pracowała w Łodzi

Marzena Kumosińska

Celem pierwszego etapu prac na terenie cmentarza katolickiego Łódź-Doły. było odnalezienie miejsc pochówku Michała Wojtczaka ps. „Zbyszek”, żołnierza Konspiracyjnego Wojska Polskiego, skazanego przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi i straconego w maju 1950 r. oraz Stanisława Dolewskiego, skazanego przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi z powodów politycznych za pomoc finansową udzieloną działaczom PSL i straconego w Łodzi w kwietniu 1948 r.

Poszukiwania najprawdopodobniej zakończyły się sukcesem. Całkowitą pewność przyniosą jednak dopiero badania DNA. 

Michał Wojtczak „Zbigniew” urodził się 20 czerwca 1926 r. w Dąbrowie Miętkiej. Przez cały okres okupacji niemieckiej pomagał rodzicom w pracy na roli i nie należał do żadnej organizacji konspiracyjnej. W czerwcu 1947 r. został zwerbowany do Konspiracyjnego Wojska Polskiego. We wsi Kuźnica w powiecie wieluńskim złożył przysięgę Janowi Małolepszemu „Muratowi” dowódcy Oddziałów Leśnych KWP Teren 731 tzw. III Komendy Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Na ślubowaniu otrzymał pseudonim „Zbigniew”. W konspiracji walczył do lata 1949 r. Został ujęty 7 sierpnia 1949 r. we wsi Pawłów w czasie akcji przeprowadzonej przez KBW. W wyniku wymiany strzałów zginęli jego towarzysze z oddziału Andrzej Jaworski „Marianek” i Tadeusz Guzia „Igła”. Wojtczak został postrzelony w głowę i nogę. Trafił do szpitala WUBP  w Łodzi, a po zakończeniu leczenia został osadzony w areszcie WUBP.

W dniach 18-21 kwietnia 1950 r. w Wieluniu odbył się pokazowy proces przeciwko Michałowi Wojtczakowi „Zbigniewowi”, Józefowi Colińskiemu „Zaryczowi”, Czesławowi Góreckiemu „Rzędzianowi”, Zenonowi Grzegórskiemu „Wiśle”, Stanisławowi Marczakowi „Tomkowi” i Kazimierzowi Szczepańskiemu „Wichrowi”.

Wszyscy oni dostali wyrok śmierci. Po rozprawie przewieziono ich z powrotem do Łodzi i osadzono w więzieniu przy ul. Sterlinga 16. Egzekucja została przeprowadzona 22 maja 1950 r. w tymże więzieniu. „Zbigniew” pochowany został potajemnie na Cmentarzu Rzymskokatolickim św. Wincentego w Łodzi, kwatera 28K, linia 8, plac 4.



Stanisław Dolewski urodził się 25 października 1910 r. w Baku w carskiej Rosji. W 1933 r. poszedł do wojska do Szkoły Podchorążych przy 22 p.p. w Siedlcach, skąd został zwolniony po kilku tygodniach z powodów zdrowotnych. W 1934 r. założył w Poznaniu własną firmę papierniczą „Stanisław Dolewski Spółka Komandytowa”. Podczas okupacji został wraz z bratem wywieziony do Auschwitz. 14 maja 1947 r. został aresztowany w Łodzi przez funkcjonariuszy MBP pod zarzutem udziału w tzw. aferze papierniczej, kiedy minister przemysłu Hilary Minc rzucił hasło „bitwy o handel”.
Początkowo śledztwo prowadziła Komisja Specjalna do Walki z Nadużyciem i Szkodnictwem Gospodarczym. Proces miał toczyć się przed Sądem Okręgowym w Łodzi, ale z naruszeniem obowiązującego wуwczas prawa, sprawa został przekazana do Wojskowego Sądu Rejonowego w Łodzi.
12 stycznia 1948 r. Stanisław Dolewski skazany został na karę śmierci. W treści wyroku sąd oprуcz sabotażu gospodarczego podkreślił sabotaż polityczny, wskazują na pożyczkę udzielona przez Stanisława Dolewskiego Polskiemu Stronnictwu Ludowemu na przedwyborczą akcję propagandową, co według sądu godziło w ustrój państwa polskiego. Rzeczywiście, z uzyskanego w Banku Handlowym kredytu wysokości 5 mln zł Dolewski przekazał 2 mln 250 tys. zł na PSL. Pieniądze te były potrzebne Chłopskiej Spółdzielni Wydawniczej na zakup papieru dla „Gazety Ludowej” i „Chłopskiego Sztandaru”.

Wyrok śmierci na Stanisławie Dolewskim został wykonany 3 kwietnia 1948 r. Jego ciało zostało pochowane potajemnie w bezimiennym grobie na Cmentarzu Rzymskokatolickim na Dołach w Łodzi. Rodzina o miejscu pochówku dowiedziała się od grabarza. Mimo starań, krewni Dolewskiego nie uzyskali zgody na przeprowadzenie ekshumacji, ale udało się im wykupić miejsce, w którym prawdopodobnie potajemnie pochowano jego zwłoki – kwatera 12, linia 33, plac 15. 17 stycznia 1992 r. Sąd Najwyższy w Warszawie stwierdził nieważność wyroku z 12 stycznia 1948 r., uznając, iż orzeczenie to zostało wydane z powodu działalności na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.



Realizowane w Łodzi prace poszukiwawcze są efektem kwerendy przeprowadzonej przed dr. Krzysztofa Latochę, pracownika Bura Poszukiwań i Identyfikacji Oddziału IPN w Łodzi, na Cmentarzu Rzymskokatolickim pw. św. Wincentego na Dołach, a także odnoszących się również do tego cmentarza informacji od rodzin ofiar. Udało się zlokalizować miejsca pochówku 30 osób. Są to głównie żołnierze Konspiracyjnego Wojska Polskiego, Narodowych Sił Zbrojnych, Zrzeszenia WiN oraz działacze kilku organizacji młodzieżowych.



Większość została skazana na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi w latach 1950-1955. W czterech przypadkach to osoby, które zginęły w więzieniach przed ogłoszeniem wyroków, a nawet rozpoczęciem sprawy sądowej. Ciała ofiar pochowane zostały w pojedynczych bezimiennych mogiłach rozlokowanych po terenie całego cmentarza. Takie rozproszenie miało na celu zatarcie śladów i uniemożliwienie zlokalizowania miejsc pochówku.

O tym, że rodziny skazanych nie zostały poinformowane o wykonaniu kar śmierci świadczy fakt, iż w latach 70. XX w., po upływie ważności dokumentów cmentarnych, na grobach zamordowanych pochowane zostały inne osoby. Pochówki ofiar egzekucji z lat 1945-1949 nie były w ogóle wprowadzane do ksiąg cmentarnych, dlatego ustalenie dokładnego miejsca pogrzebania zwłok z tego okresu jest na razie na podstawie dokumentów niemożliwe.

Funkcjonariusze łódzkich więzień przy ul. Sterlinga 16 i przy ul. Kopernika 29 dokonywali  skrytych pochówków osób, wobec których wykonano kary śmierci lub które zmarły w warunkach izolacji na skutek dokonanych wobec nich innych niż zabójstwa przestępstw, będących zbrodniami komunistycznymi i zbrodniami przeciwko ludzkości. Czyny te stanowiły represje z przyczyn politycznych, społecznych oraz światopoglądowych i wynikały z faktu podjęcia walki na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

Sposób, w jaki pochowano ofiary tych zbrodni, w tym oficerów i żołnierzy podziemia niepodległościowego, bohaterów Polski Podziemnej, dowodzi, iż mieli oni zostać wymazani z kart historii, poprzez dokonanie – ponad miejscami ich spoczynku, po upływie określonego okresu – innych pochówków i zlokalizowanie nowych grobów.
Źródło: ipn.gov.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jeden z mieszkańców przypomniał, jak w 2003 r. strzelano do rolników. Padło pytanie: "Kto rozliczy byłego ministra?"

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/jackmac34

Podczas wczorajszego spotkania parlamentarzystów PiS z okręgu kalisko-leszczyńskiego z mieszkańcami Kościelnej Wsi koło Kalisza padło pytanie: Kto rozliczy byłego ministra rolnictwa Jarosława Kalinowskiego za strzelanie do protestujących rolników w Marchwaczu i Cieni Drugiej?

15 lat temu w powiecie kaliskim miały miejsce protesty rolnicze. 12 lutego 2003 roku w Marchwaczu i Cieni Drugiej doszło do starć między demonstrującymi rolnikami a policją, w czasie których użyto broni gładkolufowej. Kilka osób zostało rannych, a jeden z protestujących rolników stracił oko.

Rolnicy domagali się wówczas zwiększenia ceny skupu żywca wieprzowego do poziomu gwarantującego ich zdaniem opłacalność hodowli. Mówili o minimalnej stawce 3,6 zł za kilogram. Tymczasem ówczesny rząd zaproponował podniesienie ceny skupu do 3,1-3,3 zł. Ministrem rolnictwa i rozwoju wsi był wtedy Jarosław Kalinowski z PSL, obecnie eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego. Organizująca blokady Samoobrona nasiliła protesty. W Cieni Drugiej rolnicy starli się z policją. W trakcie trwającej kilkanaście minut bitwy funkcjonariusze użyli strzelb i gumowych pocisków, a rolnicy – kamieni.

Uczestnicy rolniczego protestu do dzisiaj zastanawiają się, dlaczego strzelano i dlaczego policjanci nie mieli armatek wodnych czy gazów łzawiących, a także chcą wiedzieć kto podjął decyzję o użyciu broni.

Temat wrócił w poniedziałek podczas spotkania parlamentarzystów PiS z mieszkańcami Kościelnej Wsi koło Kalisza.

- Kto rozliczy pana Kalinowskiego za strzelanie do protestujących rolników w Marchwaczu i Cieni Drugiej?

 - zapytał jeden z mieszkańców.

- Deklarację w sprawie wyjaśnienia zajść składaliśmy dwa lata temu. Chcieliśmy wyjaśnić kulisy decyzji, jakie podjęto wówczas, kiedy otwarto ogień z broni gładkolufowej do protestujących rolników

 - odpowiedział poseł Jan Mosiński.

Wyjaśnił, że z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości otrzymali informację, że nie zachowały się żadne dokumenty dotyczące komunikowania się i wydania poleceń dowódcy plutonu, który dała rozkaz otworzyć ogień do protestujących rolników.

- Ubolewam, bo nie było powodu, żeby tak reagować w stosunku do rolników, którzy protestowali w słusznej sprawie

 - oświadczył Jan Mosiński.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl