Armia USA w Polsce na stałe?

twitter.com/OpexNews

  

Chciałbym, aby obecność sojuszników na naszym terytorium miała charakter stały, przede wszystkim obecność armii USA, która jest największą potęgą, jeżeli chodzi o świat militarny - mówił dziś prezydent Andrzej Duda.

Prezydent był pytany w radiowej Jedynce, czy będzie rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem na temat tego, by obecność amerykańskiej armii przybrała charakter stałych baz.


Oczywiście, że w perspektywie ja takie dążenie mam i chciałbym, żeby obecność sojuszników na naszym terytorium miała charakter stały, przede wszystkim obecność armii USA, która jest największą potęgą, jeżeli chodzi o świat militarny

 - powiedział prezydent.

Dodał, że „USA są gwarantem bezpieczeństwa militarnego, one są z resztą od dziesięcioleci gwarantem bezpieczeństwa Europy" i dlatego - jak zaznaczył prezydent – „ta obecność armii USA tutaj jest tak ważna".

Prezydent podkreślił, że cieszy się z postanowień ubiegłorocznego szczytu NATO w Warszawie, podczas którego podjęto decyzję o obecności wojsk sojuszniczych.

To dla mnie jest logiczną konsekwencją przesunięcia się granic Sojuszu Północnoatlantyckiego przed laty, kiedy to Sojusz Atlantycki objął państwa bałtyckie, objął Polskę, kiedy, krótko mówiąc, to już nie Niemcy, dawniej Zachodnie, tylko Polska i inne kraje Europy Środkowej stały się wschodnią flanką sojuszu

- mówił prezydent.

Cieszę się, że to się dzieje, to się dzieje niezależnie od tego, kto jest prezydentem USA, bo przecież te decyzje były podjęte w czasach, kiedy prezydentem USA był jeszcze pan prezydent Barack Obama, dzisiaj prezydentem USA jest pan prezydent Donald Trump i ta obecność amerykańska jest u nas faktem - powiedział Duda.

Prezydent podkreślił, że liczy, iż obecność ta „będzie zwiększana i będzie wzmacniana".

I też o tym będę dosłownie za chwilę z prezydentem Donaldem Trumpem rozmawiał

 - dodał.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Francja świętuje sukces. Chorwaci też dziękują swoim piłkarzom

/ @FIFAWordCup

  

"Dzień chwały nadszedł" - tak dziennik "Le Figaro" skomentował sukces piłkarskiej reprezentacji Francji, która zdobyła mistrzostwo świata. "Trójkolorowi" w finale mundialu na moskiewskich Łużnikach pokonali Chorwację 4:2. Ci drudzy także podkreślają ogromne osiągnięcie ich reprezentacji.

"Inny świat" - podpisał dziennik "L'Equipe" zdjęcie reprezentacji Francji ze złotym Pucharem Świata, świętującej w chmurze confetti drugie w historii zwycięstwo w piłkarskim mundialu.

"Nie musisz się uszczypnąć, by uwierzyć. Ekipa Francji zapisała w niedzielę nową kartę w swojej historii. Wygrywając z Chorwacją (4:2), po meczu, w którym przeważała na początku drugiej połowy, zwyciężyła tam, gdzie wszyscy inni faworyci zawiedli. To mistrzowska koronacja, nawet jeśli drużyna czasami miała kłopoty przeciwko rywalom, którzy stwarzali więcej problemów niż można było się spodziewać" - napisano we wstępnym komentarzu.

Gazeta podkreśliła, że Didier Deschamps jest trenerem przynoszącym szczęście, trzecim - po Brazylijczyku Zagallo i Niemcu Beckenbauerze - któremu wcześniej udało się zdobyć Puchar Świata jako zawodnikowi.

"W 1998 roku byli doświadczeni prekursorzy. 20 lat później te dzieciaki zrobiły coś, co było nie do pomyślenia. Przyszłość należy do nich" - podkreślono.

"Dzień chwały (naprawdę) nadszedł" - to z kolei tytuł w "Le Figaro", nawiązujący do pierwszych słów Marsylianki - hymnu narodowego Francji.

"Z każdym golem Niebieskich rosła radość Francuzów" - relacjonuje dziennik "Le Monde" reakcje kibiców, przedstawiając m.in. film ze Strefy Kibica pod Wieżą Eiffla w Paryżu, gdzie sukces reprezentacji fetowało 90 tysięcy fanów.


Media w Chorwacji nie kryją radości z historycznego sukcesu, ale wspominają też o dyskusyjnych decyzjach sędziego, które zmieniły przebieg finału z Francją.

Większość przypomina, że reprezentacja osiągnęła największy sukces w historii chorwackiego futbolu i piszą o świetnym meczu z Francją, który "mógł potoczyć się w zupełnie innym kierunku".

"Zagraliśmy odważnie w finale, w którym szczęście jednak sprzyjało Francuzom, szczególnie w pierwszej połowie. Wtedy tylko dwa razy zdołali poważne zagrozić naszej bramce, przedostać się pod nasze pole karne i zostali nagrodzeni dwoma golami – samobójem Mario Mandzukica i trafieniem z bardzo wątpliwego rzutu karnego. Niestety, także pierwszy gol Francji poprzedził rzut wolny, który praktycznie wymusił Antoine Griezmann, a sędzia Nestor Pitana dał się nabrać" - napisały w niedzielę wieczorem "Sportske novosti".

Jak dodano, niepowodzenie w pierwszej połowie zdecydowało o przebiegu całego meczu, ponieważ w jego drugiej części Francuzi zdobyli dwa "tanie" gole, a Chorwacja nie miała już siły na odwrócenie losów pojedynku.

Dziennik cytuje też byłego angielskiego piłkarza Alana Shearera, który powiedział, że "decyzja argentyńskiego arbitra o rzucie karnym, kiedy piłka uderzyła Ivana Perisica w rękę, była niesprawiedliwa".

"To bezsensowne, żeby tak śmieszna decyzja miała wpływ na losy mistrzostwa świata" - powiedział Shearer, obecnie komentator BBC.

"Vecernji list" napisał z kolei, że "nie chcemy francuskich win ani szampana" i dodał: "nic nie jest tak słodkie jak to, jak się teraz czujemy. Chorwacja na dachu świata. Tak, to jest nasz szczyt świata, pomimo porażki, bo nic we wszechświecie nie może się równać z tym, co przeżywaliśmy przez ostatnich 10 dni".

"Brawo nasi bohaterowie. Nikt przez lata nie dał nam tyle radości, jak wy" - podkreślono.

Portal Index.hr pisze, że Chorwacja "przez cały miesiąc śniła na jawie".

"Zlatko Dalic i zawodnicy zdołali połączyć rozbity kraj, lewą i prawą stronę, chorwacką emigrację i tych, którzy jutro w ojczyźnie przywitają swoich wicemistrzów świata. Wszyscy Chorwaci tym razem byli jednością. Nie zdobyliśmy złota, bo Francuzi pokazali klasę, ale nasza drużyna pokazała w Rosji żelazną wolę walki oraz mistrzowskie serca i z tego powodu cały świat, oprócz Francji, kibicował w tym finale właśnie Chorwacji" - analizowano.

"Jutarnji list" uznał też, że słusznie Złota Piłka - nagroda dla najlepszego zawodnika mundialu - trafiła do Luki Modrica.

"Po prostu należała się naszemu kapitanowi. Cały świat pochylił przed nim głowy. W najlepszy z możliwych sposobów Luka zatoczył koło w swoim życiowym i piłkarskim życiu, które można by opisać jednym zdaniem - od uchodźstwa do światowego tronu" - nadmieniono w gazecie.

Świętowanie na ulicach trwa, mimo porażki, a Zagrzeb przygotowuje się na jutrzejsze powitanie "srebrnej drużyny", w którym - według niektórych prognoz - może wziąć udział nawet 100 tysięcy ludzi.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl