Sędzia molestował seksualnie asystentkę. Dostał grzywnę 5 tys. zł

Free-Photos (pixabay)

  

Sędzia z Kluczborka, któremu sąd wymierzył w piątek karę grzywny i obowiązek zadośćuczynienia, został skazany za naruszenie nietykalności cielesnej podwładnej, a nie za doprowadzenie przemocą do poddania się czynnościom seksualnym – wskazuje Sąd Okręgowy w Gliwicach.

Oświadczenie w sprawie wyroku Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach przesłała we wtorek PAP rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Agata Dybek-Zdyń.

Sędzia Jacek Sz., po uchyleniu mu immunitetu, został oskarżony o doprowadzenie przemocą asystentki do poddania się innym czynnościom seksualnym, przy wykorzystaniu stosunku zależności. W piątek wiceprezes Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach sędzia Patrycja Reichel przekazała PAP, że sędzia został uznany za winnego na mocy art. 217 par. 1 Kodeksu karnego, dotyczącego naruszenia nietykalności cielesnej.

We wtorkowym oświadczeniu rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach podkreśliła, że w kontekście ustaleń tarnogórskiego sądu błędne jest przypisywanie oskarżonemu Jackowi Sz. seksualnego napastowania podwładnej - w rozumieniu dopuszczenia się przestępstwa polegającego na doprowadzeniu pokrzywdzonej przemocą do poddania się innym czynnościom seksualnym (art. 197 par. 2 Kk).

Jak relacjonowała w piątek sędzia Reichel, oskarżony został uznany za winnego tego, że w latach 2010-2011 "w Kluczborku i Oleśnie, działając w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, będąc Sędzią Sądu Rejonowego w Kluczborku kilkakrotnie naruszył nietykalność cielesną swojej asystentki (...) w ten sposób, że wbrew jej woli dotykał ją, w tym w miejsca intymne (...), wbrew jej woli poprowadził (...) w kierunku łóżka, położył ją na nim, następnie położył się na pokrzywdzonej oraz (...) wbrew jej woli objął ją za ramiona i skierował w stronę sypialni".

"Ustalenia sądu pierwszej instancji pozwoliły na przypisanie oskarżonemu dopuszczenia się przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej w rozumieniu art. 217 par. 1 Kk – zagrożonego ustawowo karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku"

- podkreśliła we wtorek sędzia Dybek-Zdyń.

Tarnogórski sąd, wobec takiego zakwalifikowania czynu Jacka Sz., wymierzył mu karę grzywny w wysokości 5 tys. zł (100 stawek dziennych po 50 zł). Jednocześnie orzekł wobec oskarżonego obowiązek zadośćuczynienia pokrzywdzonej za doznaną krzywdę - w postaci uiszczenia na jej rzecz kwoty 5 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny. Proces był prowadzony z wyłączeniem jawności.

Prokurator Marek Gorzkowicz z prowadzącej sprawę Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze przekazał w piątek PAP, że prokuratura będzie składać wniosek o uzasadnienie wyroku i po zapoznaniu się z nim zdecyduje o ewentualnej apelacji.

Sprawa sędziego toczy się po raz drugi. Wcześniej Sąd Rejonowy w Tarnowskich Góry uniewinnił sędziego, jednak Sąd Okręgowy w Gliwicach uchylił zaskarżony przez prokuraturę i poszkodowaną wyrok i przekazał do ponownego rozpatrzenia w Tarnowskich Górach.

Rzecznik Sądu Okręgowego w Opolu Daniel Kliś poinformował PAP, że sędzia Jacek Sz. jest zawieszony w czynnościach, a jego pensja została obniżona o 50 proc. "Dyscyplinarne postępowanie zostało zawieszone aż do prawomocnego zakończenia postępowania karnego" - wskazał.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Człowiek prawy i uczciwy". Tak o szkolonym przez WSW Iwulskim mówi rzecznik Sądu Najwyższego

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

"Znamy sędziego Józefa Iwulskiego od wielu lat, jako człowieka prawego i uczciwego. W sprawach sprzed ponad 30 lat mogę się opierać tylko na tym, co Iwulski mówi mnie i opinii publicznej" - powiedział dzisiaj rzecznik Sądu Najwyższego, sędzia Michał Laskowski. Dodał zarazem, że... trzeba było w 1990 r. zdecydować się na lustrację, a nie szukać teraz "pretekstu do osiągnięcia innych celów" - "wymiany kadrowej w Sądzie Najwyższym".

Kierujący Sądem Najwyższym sędzia Józef Iwulski orzekał nie w jednym, jak sam twierdzi, lecz w kilku procesach politycznych za czasów PRL. Skazywani w nich byli opozycjoniści. Poniedziałkowa "Gazeta Polska Codziennie" napisała, że dotarła do akt IPN, z których wynika, że sędzia Iwulski w 1976 r. został skierowany do ośrodka szkolenia WSW, gdzie po uzyskaniu "szlifów kontrwywiadu wojskowego PRL" odbył półroczne praktyki. Miało to miejsce w Oddziale WSW Kraków.

Odnosząc się do niektórych tych zarzutów w poniedziałek w rozmowie z TVN24, Iwulski oświadczył m.in.:

Jedną sprawę pamiętam. Pozostałych nie pamiętam, ale redaktor z "Dziennika Gazeta Prawna" udostępnił mi dokumenty, do których miał dostęp w IPN. To są sprawy, w których ja uczestniczyłem w składzie orzekającym. Tam są moje podpisy, ale ja tych spraw nie pamiętam".

CZYTAJ WIĘCEJ: Śmieszy, tumani, przestrasza. Sędzia Iwulski u Morozowskiego - 5 TOP CYTATÓW

Cierpiącego na polityczną amnezję Iwulskiego przebił dziś jednak rzecznik Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski. Odnosząc się do afery Iwulskiego na antenie Tok FM, powiedział:

Trudno mi to wyjaśnić inaczej niż słowami pana prezesa (Iwulskiego), który mówi, że nie pamiętał tego wszystkiego. Ale ja mogę się opierać tylko na tym, co on mówi mnie i opinii publicznej. Są to wydarzenia z ponad 30 lat temu, może rzeczywiście nie wszystko można spamiętać i zapamiętał tę sprawę, w której złożył zdanie odrębne, bo to rzeczywiście coś wyjątkowego w praktyce orzeczniczej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Iwulski uważa, że KRS ocenia go pozytywnie. "Jeden z członków mówił, że jestem nie najgorszy" 

Znamy go (Iwulskiego) od wielu lat, ja może nie tak bardzo, ale koleżanki i koledzy od 30 lat, jako bardzo prawego człowieka, uczciwego

- zaznaczył Laskowski.

Pytany, jak odpowiedziałby na zarzut, że "w wolnej Polsce lepiej byłoby, żeby w Sądzie Najwyższym nie zasiadali sędziowie, którzy skazywali opozycjonistów w stanie wojennym", Laskowski odpowiedział:

Jeśli tak, to trzeba było to zrobić w 1990 r. Trzeba było zdecydować się wówczas na lustrację, indywidualną ocenę każdego sędziego. Jeśli tego nie zrobiono wtedy, to teraz wydaje się to mocno spóźnione i właściwie wydaje się, że jest to pretekst do osiągnięcia innych celów, do wymiany kadrowej w Sądzie Najwyższym.

Związek Iwulskiego z WSW rozpoczął się od skierowania w 1976 r. do Ośrodka Szkolenia WSW. Po wyszkoleniu przez kontrwywiad wojskowy PRL odbył półroczne praktyki w Oddziale WSW Kraków. Po nich awansował w hierarchii wojskowej. W opinii służbowej WSW podkreślano sumienność Iwulskiego.

Zaznaczono, że posiada duży zasób wiedzy nabytej na studiach i w Ośrodku Szkolenia WSW oraz „trafnie stosuje ją w praktyce”. Podkreślono także: „Ma skrystalizowany pogląd ideowo-polityczny. Członek ZSMP”. W 1978 r. Iwulski zapisał się także do PZPR.

WSW chwaliło go za to, jak prowadził dokumenty procesowe. W 1982 r. w stanie wojennym został zmobilizowany i skierowany do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie, gdzie wyrokował z dekretu o stanie wojennym w procesach opozycji antykomunistycznej. Orzekał do 1983 r. i nie był to jego jedyny udział w sądownictwie wojskowym. Także w roku 1986 był sędzią Wojskowego Sądu Garnizonowego.

Wcześniej „Codzienna” ujawniła, że sędzia w PRL robił karierę w krakowskich sądach jako członek PZPR. Jego żoną była funkcjonariuszka SB, a rodzice pracownikami Milicji Obywatelskiej.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl