​Gen. Kukuła dla Niezalezna.pl: Nie możemy być obojętni, kiedy na mundur żołnierza polskiego się „pluje”

WOT

Paweł Krajewski

Dziennikarz portalu Niezalezna.pl, specjalizuje się w tematyce politycznej. Wcześniej pracował m.in. w portalu telewizjarepublika.pl.

Kontakt z autorem

  

– Jako dowódca odpowiadam za kształtowanie morale moich ludzi. Kształtuję ich na prawych i dzielnych żołnierzy-patriotów. Dlatego muszę dać im przykład, że nie możemy godzić się na pewne postawy, nie możemy być obojętni, kiedy na mundur żołnierza polskiego się „pluje” – podkreśla w rozmowie z portalem Niezalezna.pl dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej, generał Wiesław Kukuła.

Prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz wszczęła dochodzenie w sprawie znieważania żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Zawiadomienie w tej sprawie złożył pan. Proszę powiedzieć, o co dokładnie chodzi?
Cała sprawa dotyczy sytuacji, w której nieustalona osoba – personalia ustalić ma prokuratura – nazwała żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej „bandytami”; padło też kilka innych szargających honor żołnierzy epitetów. O ile mamy wielki poziom tolerancji i jesteśmy w stanie przyjąć każdą krytykę merytoryczną, to coś, co godzi w mundur żołnierza Wojska Polskiego, nie może być akceptowane. Jako dowódca odpowiadam za kształtowanie morale moich ludzi. Kształtuję ich na prawych i dzielnych żołnierzy-patriotów. Dlatego muszę dać im przykład, że nie możemy godzić się na pewne postawy, nie możemy być obojętni, kiedy na mundur żołnierza polskiego się „pluje”. Podjąłem więc decyzję o złożeniu zawiadomienia, choć przyznaję, że nie była łatwa.

Jak pan myśli, skąd ataki na WOT, jakie mają podłoże?
Patrzenie na WOT przez pryzmat inny niż to, że jesteśmy częścią Sił Zbrojnych, że jest to projekt obronny, propaństwowy i nieodpowiedzialne wciąganie go w pewne dyskusje polityczne, powoduje, że część osób może traktować to jako przyzwolenie na tego typu niegodne ataki. I wtedy następują różne bezrefleksyjne działania. Bardzo ubolewam, że do nich dochodzi i jako dowódca muszę na nie reagować. Z drugiej strony, każdego dnia spotykam się ze wsparciem osób, które znakomicie rozumieją potrzebę naszego powstania i wierzą w ten projekt. Świadectwo sprawie dają nasi żołnierze, którzy ukończyli pierwsze szkolenia i rozumieją, że celem naszej formacji jest obrona i wspieranie lokalnych społeczności, służba na rzecz polskiego obywatela, a nie przeciwko niemu. To oni dają najlepsze świadectwo tej prawdzie w swoich domach i społecznościach. Ale aktywne są również inne środowiska. Działania podejmują kombatanci AK, na przykład zamojski oddział Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej zaapelował o zaprzestanie ataków na WOT, wykorzystywanie nas do walki politycznej, włączają się w ten apel potomkowie Żołnierzy Niezłomnych – syn żołnierza WiN Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, syn Józefa Franczaka „Lalka”. To są osoby, które na własnej skórze odczuły potęgę aparatu pogardy i będą bezwzględnie walczyć z kłamstwem i jego rozpowszechnianiem.


fot. WOT

Czy atakowanie WOT w jakikolwiek sposób wpływa na zainteresowanie młodych ludzi formacją? Nie zniechęca ich do wstępowania w szeregi „terytorialsów”?
Muszę tu powołać się na słowa doktora Janusza Kamockiego, żołnierza Armii Krajowej, a później członka podziemia antykomunistycznego i organizacji niepodległościowych. Kiedyś spotkał się z nami i powiedział nam bardzo ważną rzecz: „Na nas, żołnierzy Armii Krajowej oraz Wyklętych, hitlerowcy, a później sowieci, też mówili „polscy bandyci”, niespecjalnie się tym przejmowaliśmy – robiliśmy swoje”. Daleko mi do takich porównań, bo to nie te czasy i okoliczności, ale i my robimy swoje. Poza tym polskie społeczeństwo jest bardzo odporne na propagandę, na wmawianie im różnych rzeczy. Ludzie instynktownie czują, co jest dobre. Ataki, tworzenie wokół nas jakiejś dziwnej atmosfery, w żaden sposób nie przekłada się na zainteresowanie służbą. Obecnie już około dwudziestu tysięcy młodych ludzi zadeklarowało chęć służenia w WOT. 

Niedawno zakończyły się pierwsze szkolenia WOT. Jak wypadły?
W mojej ocenie wypadły bardzo dobrze. Trzeba pamiętać, że to były pierwsze tego typu szkolenia, w sumie ukończyło je ośmiuset żołnierzy. Osiągnęliśmy właściwie wszystkie zakładane cele, a młodzi ludzi stanęli na wysokości zadania. To budzi mój wielki szacunek. Wsłuchując się w rotę przysięgi czułem się dumny z tych ludzi, bo szesnastodniowe szkolenie wcale nie jest łatwe, jest bardzo intensywne. Z drugiej strony, z pokorą muszę przyznać, że to dopiero początek. Najbliższe miesiące ostatecznie zweryfikują nasze założenia. 


fot. WOT

Do końca miesiąca ma pan przedstawić ministrowi obrony narodowej koncepcję Centrum Szkolenia WOT z siedzibą w Siedlcach.
Tak, zobowiązałem się do tego. Docelowo w WOT ma pełnić służbę ponad pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy, w tym około pięciu tysięcy żołnierzy zawodowych. Na razie szkolenia są rozproszone, a ich ciężar spoczywa na batalionach i brygadach. Potrzebujemy zbudować platformę standaryzującą  i w pewnych obszarach centralizującą szkolenie. Dlatego budujemy centrum, a także kilka mniejszych ośrodków szkoleniowych o zasięgu regionalnym.

Zapewnił pan, że Wojska Obrony Terytorialnej są wzmocnieniem Sił Zbrojnych i wsparciem lokalnych społeczności, a nie – jak niektórzy mówią – „weekendowym wojskiem”, które ma uświetniać defilady…
Muszę mocno przeciwstawiać się takim określeniom, które są tworzone tylko po to, żeby deprecjonować nasze znaczenie. Pewien amerykański generał powiedział mi kiedyś, że każdego, kto tak nazywa tych żołnierzy, lub twierdzi, że w tym systemie nie da się ich wyszkolić, trzeba koniecznie wysłać do Stanów Zjednoczonych czy Szwecji – bo oni to robią od dziesięcioleci – i nie wiedzą, że to niemożliwe. To oczywiście żart, ale bardzo wymowny. Nie rozumiem ekspertów, którzy nie wierzą w naszą młodzież – ich patriotyzm i zaangażowanie – i bezrefleksyjnie odrzucają fakty, że podobne projekty z powodzeniem funkcjonują w innych państwach. Z amerykańskimi gwardzistami polscy żołnierze służyli w Iraku i Afganistanu, czy kiedykolwiek ktoś słyszał na ich temat negatywne opinie? Uważam, że wszystkim nam powinno zależeć, aby ten projekt się powiódł, powinniśmy się zjednoczyć, żeby wzmacniać potencjał naszych Sił Zbrojnych. Trzeba naprawdę wielkich pokładów złej woli, żeby podkopywać tworzenie formacji, jaką jest WOT. Projekt, który w istotny sposób zagospodaruje oddolny potencjał społeczności, a także poprawi potencjał bojowy Sił Zbrojnych.


fot. WOT

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szef KPRM o konflikcie z KE

/ Zrzut ekranu z TV Republika

  

– Polskie władze są dobrze przygotowane, aby przedstawić swoje racje w sprawie reformy sądownictwa - powiedział szef kancelarii premiera, Michał Dworczyk. Jutro Polska ma zostać wysłuchana w ramach procedury z art 7. unijnego traktatu.

Poważnie zamierzamy potraktować to spotkanie, jesteśmy dobrze przygotowani, żeby uzasadniać istotę zmian w polskim prawie. Te reformy, które obiecywaliśmy Polakom w kampanii wyborczej 2015 r., realizujemy konsekwentnie, przestrzegając wszystkich zasad i reguł – powiedział Dworczyk w Polsat News.

Szef KPRM dodał, że "z dużym rozczarowaniem stwierdzamy że Komisja Europejska i niektórzy urzędnicy Unii Europejskiej nie są zainteresowani prowadzeniem prawdziwego dialogu i wypracowywaniem kompromisu".

Minister Dworczyk zapewnił, że wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański, który ma prezentować stanowisko polskich władz, "jest jak zwykle bardzo dobrze przygotowany do tego spotkania".

Będzie gotów, żeby odpowiedzieć na wszystkie pytania, przedstawi nasze racje - po raz kolejny, bo ten dialog trwa od pewnego czasu – zaznaczył.

Ocenił, że od kiedy premierem został Mateusz Morawiecki "te relacje zostały zintensyfikowane".

Po rozmowach z przedstawicielami KE, m.in. z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem, doprecyzowaliśmy niektóre zapisy w ustawach reformujących sądownictwo. Wydaje się, że Komisja Europejska nie wyciągnęła podobnych wniosków – podkreślił.

Przyznał, że wprowadzone nowelizacje to "namacalne dowody", na to, "że Polska chce porozumienia, ma czyste intencje".

Naszym zdaniem pole manewru z naszej strony jest już ograniczone niemal do zera – mówił szef KPRM.

Mamy nadzieję, że nie dojdzie do głosowania, że znajdziemy porozumienie, ale jeżeli tego porozumienia by wciąż nie było, to jesteśmy zainteresowani zakończeniem tego w sposób taki, żeby przegłosować, żebyśmy poznali opinię wszystkich krajów UE. Nie idziemy na zwarcie, my jesteśmy cały czas otwarci na dialog, ale jeżeli będzie inne oczekiwanie po stronie Komisji, to jesteśmy gotowi do takiej konfrontacji – podkreślił.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl