Schetyna miał dziwaczny pomysł ws. uchodźców. Wicepremier szybko wybił mu go z głowy

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Wicepremier Jarosław Gowin oświadczył, iż rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy nie podporządkuje się „próbie dyktatu ze strony Komisji Europejskiej” i nie zaakceptuje relokacji imigrantów islamskich. Zaznaczył również, że kwestia otwierania, czy zamykania granic dla imigrantów nie leży w gestii samorządów.

Ja akurat jestem zdecydowanym zwolennikiem rozwijania samorządności w Polsce, ale o tym, czy otwierać, czy też zamykać granice dla imigrantów z krajów islamskich rozstrzygać będą nie włodarze takich, czy innych miast, nie marszałkowie województw, tylko od tego jest rząd, od tego jest władza ogólnopolska – powiedział Gowin, podczas konferencji prasowej w Płocku.

W ten sposób wicepremier odpowiedział na pytanie, dotyczące oceny propozycji przewodniczącego PO Grzegorza Schetyny o ewentualnych deklaracjach samorządów w sprawie przyjmowania uchodźców.

Szef PO zapowiedział ostatnio, że samorządy, gdzie rządzi ta partia zgłoszą chęć przyjęcia uchodźców. – Złożymy aplikacje, pokażemy miasta i województwa, które będą w stanie (to zrobić) – oznajmił Schetyna. Według niego, chodzi o pomoc m.in. Syryjczykom i Erytrejczykom z terenów objętych wojną, których tożsamość zostanie potwierdzona.

Dopóki Polacy powierzają władze nad Polską obozowi PiS-u i Zjednoczonej Prawicy, dopóty Polska nie podporządkuje się próbie dyktatu ze strony Komisji Europejskiej i nie zaakceptujemy koncepcji relokalizacji imigrantów islamskich. Nasze stanowisko jest konsekwentne 

– oświadczył w odpowiedzi Gowin.

Przypomniał zarazem, iż PiS i Zjednoczona Prawica prezentowały swe stanowisko wobec kwestii imigrantów już w kampanii przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi. 

Uczciwe zapowiadaliśmy, że będziemy w ten sposób rządzić Polską w trakcie kampanii wyborczej. Po wygranych wyborach trzymamy się tego stanowiska i żadne naciski nie doprowadzą do jego zmiany 

– zaznaczył wicepremier.

Gowin ocenił, iż pomysł by pytać samorządy o przyjmowanie uchodźców to element gry politycznej. 

To jest oczywista próba politycznej gry, ale ona jest sprzeczna z takim elementarnym chyba, także wśród ogółu obywateli, poczuciem, że są sprawy, które powinny być w gestii samorządu, bo dotyczą tych małych ojczyzn i są też sprawy, które powinny być w gestii władz centralnych, rządu, bo dotyczą tej wielkiej ojczyzny, jaką jest Polska 

– oświadczył wicepremier. Podkreślił przy tym, iż to rząd odpowiada za kwestie związane z bezpieczeństwem Polaków.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kolejny atak na biuro parlamentarzystów PiS. Poseł twierdzi, że może być "coraz gorzej"

/ facebook.com/jerzy.wilk

  

Nieznani sprawcy namalowali czerwoną farbą na ścianie budynku, w którym się mieści siedziba PiS w Elblągu napis "Czas na sąd ostateczny" oraz wulgarne słowo. O akcie wandalizmu została poinformowana policja, która będzie prowadzić postępowanie w tej sprawie. To kolejny taki atak ze strony totalnej opozycji.

Ataki ze strony totalnych zdecydowanie się intensyfikują.

W Golubiu-Dobrzyniu oraz w Wąbrzeźnie (woj. kujawsko-pomorskie) z piątku na sobotę zdewastowano biura parlamentarzystów PiS: senatora Andrzeja Mioduszewskiego oraz posła Krzysztofa Czabańskiego. Przed wejściem do biura pojawił się napis: "Czas na sąd ostateczny", a na drzwiach i oknach napisano: "PZPR". Do ataku doszło w nocy.

CZYTAJ WIĘCEJ: Obrońcy "wolnych sądów" przekroczyli kolejną granicę? Zdewastowane biura parlamentarzystów PiS

W tym samym czasie zostało również zdewastowane mieszczące się przy Koszykowej w Warszawie biuro posłów PiS - Mariusza Kamińskiego i Jarosława Krajewskiego. Wandale pozostawili na nim wulgarnym napis: "Se możecie wypie***lać".

CZYTAJ WIĘCEJ: Wulgarne napisy na biurze posłów PiS w Warszawie. "To pokłosie haseł totalnej opozycji"

Dziś doszedł atak na siedzibę Prawa i Sprawiedliwości w Elblągu, gdzie na elewacji budynku, w pobliżu wejścia do biura posłów PiS Jerzego Wilka i Adama Ołdakowskiego, pojawił się napis: "Czas na sąd ostateczny" oraz wulgarne słowo. Według pracowników biura prawdopodobnie zrobiono je w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Poseł Wilk, który powiadomił o zdarzeniu policję, powiedział, że jest oburzony tą sytuacją. Zwrócił uwagę, że wulgaryzmy namalowano na ścianie zabytkowego budynku komunalnego, obok flag państwowych, które wiszą przed biurem poselskim.

Jeśli tak ma wyglądać dialog polityczny, to czego można spodziewać się w przyszłości? Obawiam się, że będzie coraz gorzej

- mówił.

Polityk przypomniał, że napis tej samej treści pojawił się na elewacji budynku Kancelarii Sejmu podczas niedawnej demonstracji organizowanej m.in. przez Obywateli RP, Ogólnopolski Strajk Kobiet i KOD, której uczestnicy domagali się zmian w ustawach sądowniczych zgodnie z zaleceniami KE.

Policja przyjęła zawiadomienie o zniszczeniu mienia i będzie prowadziła postępowanie w tej sprawie. Zależnie od wysokości szkody taki czyn może zostać zakwalifikowany jako wykroczenie lub przestępstwo. Policja zabezpiecza zapisy monitoringu z kamer umieszczonych w pobliżu biura PiS.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl