niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
29 czerwca 2017

​Gen. Kukuła: WOT to nie "weekendowe wojsko"

Dodano: 19.06.2017 [19:09]
​Gen. Kukuła: WOT to nie "weekendowe wojsko" - niezalezna.pl
foto: Marcin Pegaz/Gazeta Polska
Wojska Obrony Terytorialnej są wzmocnieniem Sił Zbrojnych i wsparciem lokalnych społeczności; "terytorialsi" nie są "weekendowym wojskiem", które ma uświetniać defilady, lecz efektywną formacją - powiedział dowódca WOT gen. Wiesław Kukuła na konferencji "Kształt obrony terytorialnej", zorganizowanej przez Warszawski Instytut Inicjatyw Strategicznych.

Dowódca WOT podkreślał, że decyzja o utworzeniu WOT wynikała z przewartościowania sposobu patrzenia na strategiczną operację obronną. - Matematycznie policzyliśmy kwestie związane z porównaniem pewnych potencjałów (...), spojrzeliśmy historycznie na siłę sojuszy i na bazie tego wypracowaliśmy pewne wnioski. (...) Stutysięczna armia zawodowa - bez szerokiego wsparcia, umocowania społecznego, bez rozszerzenia o inne formy służby, bez powiększenia katalogu swoich zdolności - nie będzie w stanie efektywnie przeciwstawiać się zagrożeniom, które pojawiły się m.in. za naszą wschodnią granicą -- powiedział.

Dowódca "terytorialsów" przekonywał, że ważny jest wpływ, jaki WOT będą miały na społeczeństwo.

Prawie 50 tys. żołnierzy terytorialnej służby wojskowej, niemal równomiernie rozłożonych na terenie kraju, będzie pełnić służbę w charakterze czynnej służby wojskowej, będąc naocznym świadkiem codziennego życia tych społeczności

– powiedział. Ocenił, że znajdzie to odzwierciedlenie w zdolności państwa do reagowania kryzysowego, zintegruje społeczności.

Gen. Kukuła ocenił, że szkolenie WOT jest innowacyjne, a część mundurowych je krytykuje, zdając sobie sprawę, że powodzenie programów doprowadzi do konieczności przewartościowania całości systemów szkolenia wojska. Jak zaznaczył, to, co ćwiczący z WOT osiągnęli w ciągu 16 dni zajęć, szkolącym służbę przygotowawczą zabiera cztery miesiące.

Oczywiście wszystko ma swoją cenę. Odebraliśmy palmę najgorzej defilujących wojsk wojskom specjalnym i myślę, że długo nie będą zagrożeni

– żartował.


Dodał, że wynika to z przyjętych wytycznych. "Wiemy, że pięknie defilując, konfliktów się nie wygrywa" - dodał.

Pytany o szkolenie WOT, Kukuła stwierdził, że jego model przypomina te realizowane w państwach, które tego typu formacje zbudowały i gdzie funkcjonują one od lat, jak choćby Stany Zjednoczone i ich Gwardię Narodową oraz Szwecję i jej Gwardię Królewską, ale także na krajach bałtyckich, mających inne strategie obrony.

Kukuła zaznaczył, że przyjęty system zakłada, że od rozpoczęcia służby do tzw. certyfikacji i uzyskania tzw. statusu combat ready, żołnierza dzielą trzy lata i minimum 124 dni szkoleniowe. Obejmują one m.in. szkolenie podstawowe (popularna "szesnastka"), dwudniowe szkolenia weekendowe oraz tzw. szkolenie zintegrowane, poligonowe. Kukuła zaznaczył, że w określonych specjalnościach szkolenia będą rozszerzane o kilkadziesiąt dni (od 30 do 60), w skali trzech lat.

 

Kluczem do tego, by być dobrym +terytorialsem+, jest samodyscyplina – testem tej samodyscypliny jest pierwszy test sprawności fizycznej, który jest zaliczony po 10. miesiącu służby. Decyduje on o opinii służbowej

– wskazał.



Wojska Obrony Terytorialnej jako odrębny, piąty rodzaj sił zbrojnych zostały powołane z początkiem bieżącego roku. Po trzech miesiącach od tego wydarzenia Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej formalnie przejęło dowodzenie nad trzema pierwszymi brygadami sformowanymi w województwach podlaskim, lubelskim oraz podkarpackim. Trzy kolejne brygady OT są obecnie formowane - dwie w woj. mazowieckim i jedna w woj. warmińsko–mazurskim. W 2018 r. rozpocznie się formowanie siedmiu brygad w centralnej części Polski, a od roku 2019 - czterech brygad na zachodzie kraju; w przyszłym roku mają zostać utworzone dowództwa brygad i pierwsze pododdziały w województwach śląskim i wielkopolskim. 

Autor: Źródło: ,
DZIAŁ:
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

WOT jest bardzo tanim wojskiem w utrzymaniu, dużo lepszej jakości niż byłaby rezerwa, bo regularnie ćwiczą.Sprzęt tez (zamówiony) mają całkiem przyzwoity łącznie z polskimi ręcznymi wyrzutniami przeciwlotniczymi.

Tanie wojsko z przyzwoitą bronią przeciwlotniczą i przeciwpancerną potrafi mocno spowolnić i uprzykrzyć życie przeciwnikowi zadając mu duże straty w kosztownym sprzęcie.

Dodatkowo promowane jest ostatnio strzelectwo sportowe - jako sposób na zrobienie sobie pozwolenia na broń w relatywnie łatwy sposób (pistolet karabin (np Beryl sport), strzelba).

W zasadzie każdy zdrowy psychicznie w ciagu 6 miesięcy od rozpoczęcia - członkostwa w klubie strzeleckim może wyrobić sobie pozwolenie na broń po zdaniu egzaminu na Patent strzelecki w PZSS.
Kilkadziesiąt tysięcy takich sportowców którzy regularnie strzelaja na strzelnicy np raz w tygodniu (czyli duzo czesciej niz wojsko czy policja) - stanowic bedzie rownież swietnie wyszkoloną siłe bojową w razie konfliktu.

124 dni do statusu combat ready, czyli mamy tu wskazówkę, jak można skrócić cykl szkolenia. Analogicznie żołnierz zawodowy, realizujący szkolenie 5 dni w tygodniu, powinien osiągnąć ten status w 6 miesięcy. Tymczasem zajmuje mu to dziś 3 lata, podobnie jak terytorialsowi ćwiczącemu tylko w niedziele. Zresztą, gdy była zasadnicza służba wojskowa, ten cykl szkolenia trwał 9 miesięcy. Potem kiedy zlikwidowano ją, cykl szkolenia wydłużono dla oszczędności do 3 lat (za psychiatry Klicha). Czyli ci "niby zawodowcy", ćwiczyli z 3 razy mniejszą intensywnością niż "zetka". To tak jakby sportowiec przygotowujący się do olimpiady zaczął nagle ćwiczyć 3 razy mniej. Co osiągnie? Nic! Dlatego proponuję żeby MON wyciągnął wnioski i skrócił cykl szkolenia w jednostkach zawodowych do przynajmniej 1,5 roku.

Nareszcie budowana jest zdyscyplinowana wojskowa przeciwwaga terytorialna przeciw armii ubeckich ochroniarzy,meneli ze straży miejskiej,armii niemieckich listonoszy i konduktorow oraz armii rosyjskich zielonych ludzików i niemieckiego Freikorpsu.
Dotychczas nasze wojsko było tak nieliczne, że przykryliby je czapkami przysłowiowi niemieccy listonosze. Nareszcie zmienia się ta nierównowaga i może poradzimy sobie ze wszelkiej maści zielonymi ludzikami w czapkach lub bez.
Jednak z ubecko-milicyjnym wrogiem wewnętrznym trzeba się rozprawić inaczej. Trzeba zreformować i zweryfikować prywatne ochroniarstwo i firmy detektywistyczne militaryzując i nakładając ustawowe obowiązki i daniny na tą formację, jako rezerwową siłę parapolicyjną,konwojującą lub wywiadowczą.
A środki samorządowe wydawane na wypas meneli przebranych za strażników miejskich, przeznaczyć na patriotyczne harcerstwo,które zanika,wyposaźając drużyny i hufce w atrakcyjne quady,paralotnie,sprzęt obozowy,wodny,łączność,sprzęt ratowniczy p.poźarowy,budując nowoczesne sprawności harcerskie przydatne ludności na czas W. Każda szkoła i każda służba ratownicza powinna opiekować się jakąś drużyną harcerską lub hufcem.

Wiele się zmienia, a koszar i żołnierzy nadal pilnują prywatne firmy ochroniarskie. Ewenement na skalę światową chyba... Idę o zakład, że rejestry wejść/wyjść są przetwarzane, opracowywane i wysyłane do klientów.

Uważam, że gen. Kukuła ma zupełną rację twierdząc, że jego formacja to nie jest weekendowe wojsko. Na pewno są lub będą lepsi od powoływanej doraźnie rezerwy.
Ale nie pompujmy tego balonika, że dzięki WOT możemy obronić nasz kraj, bo to niestety mrzonki.

Gen. Kukuła to ma dobre... gadane i ładnie wspina się po szczeblach kariery. Popytałem trochę u zawodowych specjalsów mających z nim kontakty służbowe i - niestety - jego generalski wizerunek nie jest wysokich lotów.

Wszystko idzie w dobrym kierunku a początki zawsze są trudne.Żeby tylko nie kazano żołnierzom leworęcznym,ćwiczącym się w strzelaniu,strzelać z prawej reki jak to było w czasach, gdy ja byłem w wojsku.Mańkut nie trafi z prawej i odwrotnie nawet w tarczę,nie mówiąc o punktach.Ja z takim czymś się wówczas spotkałem.
Pluton jak i cala kompania już enty raz był na strzelnicy,by ćwiczyć strzelanie z pozycji leżącej do tarczy 10a,odległość 100m.Od zawsze byłem leworęczny i kiedy przychodziła moja kolej,za każdym razem przyjmowałem pozycję by strzelać z lewej mańki.D-ca kompanii kpt././za każdym razem sprowadzał mnie do pionu i paternoster dawał.Tego kolejnego jakże szczęśliwego dla mnie dnia pojawił się na strzelnicy szef sztabu mjr. /./,który jak wieść po jednostce niosła,przeszedł cały front.Widząc i słysząc za co mnie d-ca ruga,że mam strzelać z prawej a nie z lewej,podszedł do niego,odeszli bym tego nie słyszał co miał mu do powiedzenia i inni też.Podszedł następnie do mnie i mówi:"żołnierzu,jak wolicie strzelać z lewej ręki,strzelajcie z lewej". Tak jak każdy miałem 3 naboje i z lewej ręki trafiłem pierwszy w jednostce z mego poboru 3 dziesiątki.Więcej d-ca kompanii już mnie na kolejnych strzelaniach nie rugał,że strzelam z lewej.

Trochę może popsuję Twoje feng-shui, ale leworęczność nie ma tu nic do rzeczy. Najważniejsze jest określenie oka dominującego. Jeśli jest to lewe - to celujesz lewym. Jeśli prawe - to prawym. Ja np. jestem leworęczny, ale mam dominujące oko prawe i wszelki sprzęt, z którego sobie strzelam jest pod prawe oko. Owszem, wkurza, jak jesteś leworęczny a uchwyt zamka wystaje z prawej strony ;) Tutaj pierwszy, lepszy link do tego jak określić oko dominujące: http://www.allaboutvision.com/...
(które zapewne w Twoim przypadku było okiem lewym i pokryło się z leworęcznością).

Jeśli ktoś jest lewy czy prawy to siedzi to w mózgu.U lewego lewa półkula jest prawą a prawa lewą.To idzie tak:lewe oko +lewa ręka i odwrotnie.Lewi mają bardziej sprawną,bardziej precyzyjną lewą dłoń a prawi prawą.Ja z prawej ręki nawet w tarczę nigdy nie trafiałem.Ten Pan major skoro przeszedł cały front od Lenino do Berlina,musiał sporo doświadczyć,sporo widzieć i myślę,że z tegoż powodu taki dał mi rozkaz.Mnie z kolei wkurzają wszelkie narzędzia elektryczne bo są produkowane tylko dla prawych.Przyrząd astronawigacyjny - sekstans jest dobrym przykładem,że nie ma Pan racji.Można go trzymać tylko prawą ręką bo uchwyt zawsze jest po prawej,która do niczego więcej tu nie jest potrzebna.Natomiast ważniejszą rolę odgrywa dłoń lewa bo minutnik na alidadzie trzeba precyzyjnie z dokładnością do 0,1' ustawić na dany moment,inaczej wyjdą bzdury.Przy tej czynności niewygodnie jest patrzeć (a jest to niezbędne) w obiektyw prawym okiem tylko lewym. Stąd lepiej jak ktoś ma lepsze lewe oko i lewą dłoń lub od biedy prawe oko i też lewą dłoń.Leworęczność ma sporo do rzeczy,lewy nie wbije gwoździa,nie utnie deski,prędzej zrobi sobie krzywdę niż z narzędzia dobry użytek prawą ręką.Pan Wołodyjowski u Sienkiewicza też walczył na szable lewą.

Nie ma takiej zależności, że jak lewa dłoń, to i lewe oko. Mogą być różne kombinacje: prawa ręka lewe oko, lewa ręka prawe oko, itp. Sam jestem tu dobrym przykładem - jestem leworęczny a strzelam z prawego oka, bo to u mnie dominuje. Czasami na różnych zawodach zawodnicy wyłączają sobie definitywnie to niedominujące oko specjalnym okularem zasłaniającym widok (lub też - polowym sposobem - wsuwając kartę kredytową pomiędzy czoło a okulary).

Wiekszosc ludzi nie wie, ze dwie polkule maja rozne funkcje i "gadaja" ze soba - jedna jest od dyscyplinowania a druga lubi whisky, moze dlatego nie wiem ktora.
Zdrajcy tlumia watpliwosci alkoholem albo klotniami - to jest cos w rodzaju "zlosliwosci kaleki".

Kobiki maja lepiej - obydwie lubia samochody i pieniadze

To jest bajka i kit. Przecież już nie raz nie dwa udowodniliśmy jak potrafiliśmy ginąć i teraz weekendowy pic i w środku harcerstwo bajkowe. minister mon-u oszukuje nas Polaków że Polska jest bezpieczna, nie uwłaczając oczywiście szeregom odważnych i oddanych ochotników, oszukujecie nas najzwyczajniej. NAwet w Egipcie już wiedzą na czym polega obrona własna. Jest mi niezwykle przykro że znów Polska jest praktcznie bezsilna. Już nie mówiąc o sprzęcie latającym, słynne śmigłowce ministra. Sytuacja jet naprawdę bolesna. Ja już nawet nie chcę się wgłębiać w tak zwaną ścisłą współpracę z niemcami kiedy to armia niemiecka "broni polskiego wybrzeża" Serce boli jak się ten cymes czyta.
To samo z tak zwanym "odtajnieniem akt specjalnnych"

Babciu , nie mendź tylko spadaj na drzewo.

Jedna uwaga. Wrogowie Polski są tradycyjni od wieków. Także za zachodnią granicą. Tam nadal obowiązuje doktryna Bismarcka, która zaowocowała dwoma wojnami.

Najbardziej niebezpieczni wrogowie są wewnątrz Polski. Wichrzyciele, anarchiści, totalna opozycja, kodziarstwo.

Przed zaborami też tak było... Polacy się kłócą, a sąsiedzi rozkradają kraj

szacunek
niech prawdziwa armia rozkwita
precz z lewakami----to syf

Panie Macierewicz( i reszta Rządu) ani nasza 100 000 armia ani całe OT ( niewiadomo ilu ich ma być) nie dadza gwarancji bezpieczeństwa, jeśli nadal będzie resta społeczeństwa pozbawiona elementarnego prawa posiadania broni palnej.To tu jest siła obronności narodu a nie te popierdółki w generalskich lampasach.

Piotrze, ogarnij się. Po pierwsze, jako posiadacz broni powiem Ci, że w Polsce każdy niekarany i zdrowy psychicznie obywatel może posiadać broń. Internet ma to do siebie, że każdy może pisać co chce, nawet kompletne bzdury. Zamiast nakręcać się tymi bzdurami przeczytaj ustawę o broni i amunicji. Tam jest dokładnie napisane jakie wymogi trzeba spełnić, by dostać pozwolenie na broń. Po drugie, jako tylko posiadacz broni, powiem Ci, że samą bronią możesz co najwyżej chronić siebie, swoją rodzinę czy sąsiadów przed BEZPOŚREDNIMI atakami. Tylko dlatego, że sama broń bez środków łączności nie poprowadzisz skoordynowanych działań, a bez znajomości techniki wojskowej nie będziesz w stanie przeprowadzić rozpoznania i określić wroga. Bez tych (i wielu innych rzeczy) zostaniesz tylko człowiekiem który co najwyżej posiada broń (warto może przywrócić Ligę Obrony Kraju?). Ludzie szkoleni w prawdziwej wojnie takich jak Ty zjadają na śniadanie...

Ile razy trzeba wam powtarzać, maniakom pistolecików: po pierwsze pistolecikiem nie pokonasz regularnej wrogiej armii. Po drugie rozdawnictwo pistolecików jest wykluczone, dpóki szaleją putinowskie zielone ludzki typu Obywatele RP czy KOD.
Paniał?

A ja wam mówię,że broń społeczeństow posiada-brakuje tylko nietypowej,rzadko już spotykanej amunicji.

Nie paniał tylko poniał i nie pistoleciki broń palna a to także karabiny. Takie typy jak ty- rzekomo patrioci (hołd szujskich) wolą dużo gadać a mało robić.
Co do prawa posiadania broni mają obywatele RP, oni broń mieli i mają. Trzeba tylko ją sklasyfikować i wszystko będzie pod kontrolą.jak ci broń śmierdzi to nie musisz jej mieć- wolny wybór
Pozdrawiam

Ale z jednym trzeba się zgodzić- co by było, jakby lewackie bojówki dostały broń do ręki? Jak skończyłoby się 16 grudnia? Krwawą łaźnią i rozlewem krwi tysięcy niewinnych ludzi. Co zrobisz, jak np uzbrojeni KODziarze napadną na Marsz Niepodległości czy np uroczystości Dnia Wojska Polskiego? Chcesz mieć wojnę na ulicach? Tak długo, jak w Polsce mamy rzeszę dywersantów, zdrajców i postalinowskiego pomiotu, nie może być powszechnego i swobodnego dostępu do broni.
Najpierw trzeba wymieść śmiecie.

Piotr zgadzam sie z twoja opinia w 100%.

W pelni demokratycznym panstwie, posiadanie broni przez zwyklego obywatela to nie jest jakis tam wyswiechtany przywilej - - - to jest prawo obywatela !!!!

Oczywiscie to prawo nie kazdemu moze przyslugiwac - - wiec od tego jest scisla weryfikacja !!!!

Ilez niewinnych ludzkich istnien mozna byloby uchronic we Francji, w Niemczech w UK, gdyby przechodzacy obywatele z mety odpalili tych nawiedzonych muzulow z nozami, a nie musiano czekac kilkanascie minut na policjanta, ktory mialby ewentualnie ze soba bron palna, zamiast tylko palki u boku !!!!

ENDE

No i właśnie to, o czym pisałem - w internecie każdy może pisać co chce, nawet największe bzdury... Weryfikacja jest następująca:
- niekarany za przestępstwa przeciwko mieniu czy życiu (by nie dawać broni do ręki bandytom),
- zdrowy psychicznie (by jakiś wariat nie zaczął strzelać do ludzi na ulicy albo by człek w depresji nie palnął sobie w łeb),
- po zdanym egzaminie, na którym sprawdza się umiejętność obchodzenia się z bronią, ze szczególnym naciskiem na bezpieczeństwo (by przypadkiem przez głupotę kogoś - lub siebie - nie zabił).

Który wymóg Ci nie pasuje? Ten o bandytach? A może o wariatach? Podejmij merytoryczną dyskusję albo zamilknij. A przede wszystkim zastanów się, co piszesz.

124 dni szkolenia na 3 lata to jest niewiele ponad 40 dni rocznie = fakt, to nie jest weekendowe wojsko, bo weekendów rocznie jest 52.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl