niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
29 czerwca 2017

Kosowo – zapach Wielkiej Albanii?

Dodano: 19.06.2017 [14:39]
Kosowo – zapach Wielkiej Albanii? - niezalezna.pl
foto: Archiwum GPC
Jestem znów, po blisko dekadzie, w jedynym państwie w Europie, w którym ludność wywiesza flagi obcego kraju znacznie chętniej niż własne. W państwie, w którym flagi tegoż sąsiada wiszą w szkołach dużo częściej niż flagi swojego państwa. A to wszystko nie tylko toleruje, ale wręcz wspiera władza.

owa o Kosowie, a te flagi to oczywiście czerwone sztandary z czarnym dwugłowym orłem – godłem Albanii. Albania jest tu obecna w myślach, mowach i uczynkach. Tam ma się rodzinę i przyjaciół, tam się jedzie do pracy i nie tylko, albańską historię i bohaterów narodowych zaś uznaje się za swoje.

Nënë Tereza i tureckie meczety

Piątkowe, gorące czerwcowe popołudnie. Głos muezzina z meczetu w samym centrum miasta zachęca wiernych proroka Mahometa do modlitw. Ale to samo wezwanie do modłów do Allaha słyszę w niedzielę wieczorem. Rzecz dzieje się w kraju, który aspiruje do członkostwa w Unii Europejskiej. Kosowo nie jest całkowicie muzułmańskie, są tu również katolicy i prawosławni. Muzułmanów jest jednak zdecydowanie najwięcej – ponad 80 proc. Zresztą coraz więcej widać kobiet w chustach, także dziewcząt, i coraz częściej słyszy się o radykalizacji religijnej. Arabia Saudyjska i Turcja rywalizują tu, gdy chodzi o budowę meczetów, ale też o wysyłanie młodzieży na studia koraniczne. Ci absolwenci później wracają i budują wokół siebie środowiska, w których od marzenia o wprowadzeniu szariatu do realizacji jest tylko krok.

Jednak najsłynniejszą albańską katoliczką Kosowo chwali się nie mniej niż Albania. Mowa oczywiście o świętej Matce Teresie z Kalkuty. Główna ulica stolicy, Prisztiny, nosi właśnie jej imię – Nënë Tereza. To główny deptak miasta, na którym nie tylko w święta, ale praktycznie każdego dnia do późnych godzin wieczornych spacerują rodziny z dziećmi. A przede wszystkim wielkie morze młodych ludzi.

Gdzie okiem sięgnąć, widzi się nastolatków. Są wszędzie. Zwykle mężczyźni trzymają się osobno, a dziewczęta osobno. Kosowo ze swoim 1,5 mln muzułmanów jest jednym z najmłodszych i najprężniejszych demograficznie krajów Europy. Obywatele poniżej 21. roku życia stanowią połowę ludności! Jest ich tak wielu, że małe, liczące 1,8 mln ludności państwo ich nie pomieści. Stąd rozjeżdżają się po zachodniej, północnej i południowej Europie. Na Starym Kontynencie działa nie tylko albańska, ale też kosowska mafia, a liczba więźniów i z Kosowa, i z Albanii jest nieproporcjonalnie duża do liczby emigracyjnej populacji z obu tych państw.

Zabezpieczony uran

To Waszyngton zdecydował, wbrew sporej części Europy, o powstaniu Kosowa. To państwo jest jednym z dwóch najbardziej proamerykańskich w Europie, drugim jest… oczywiście Albania. W stolicy stoi pomnik prezydenta Billa Clintona, który już jako eksprezydent w 2009 r. osobiście go odsłaniał. Luksusowy sklep z sukienkami, też w centrum Prisztiny, nazywa się natomiast… „Hillary”.

Gdy gdzieś w interiorze spotykam młodego mężczyznę, który widzi, że reprezentuję Unię Europejską. Od razu słyszę zarzut, że „UE nie pomaga tak, jak pomaga Ameryka”. Rzeczywiście, Amerykanie zainwestowali tu sporo politycznie i militarnie.

150 polskich komandosów stacjonuje w bazach albo wspólnie z Amerykanami, albo przyjmując od nich zmianę. Z Polakami z wojsk desantowych łączą ich przyjazne relacje, stąd też przez wzgląd na te sojusznicze stosunki nie zadaję pewnego kłopotliwego pytania. Nie pytam zatem, jak to się stało, że Amerykanie na swoją bazę – pod pretekstem, że to najlepsze miejsce ze względów atmosferycznych (siła wiatru itd.) do lądowania śmigłowców – dostali w dzierżawę na 100 lat (sic!) tereny, na których stwierdzono istnienie dużych złóż uranu. Prawdę mówiąc, specjalnie mnie to nie martwi, a nawet się cieszę, że kosowska mafia przenikająca się z władzą w Prisztinie nie przehandluje tych terenów na przykład Rosjanom.

Rosyjska infiltracja

A ci ostatni zwiększają penetrację całego regionu – widać to w tle zamieszek w Macedonii czy turbulencji w Czarnogórze – w tym Kosowa, by zablokować czy spowolnić marsz tych państw do NATO (w wypadku Montenegro to się już nie udało) czy Unii Europejskiej. Pojawiają się też w Kosowie, rozbudowują sieć agenturalną. Na granicy macedońsko-kosowskiej w autokarze kursującym między stolicami, Skopje i Prisztiną, zatrzymano kobietę, która jechała „do pracy w Kosowie”. Rosjanka chciała pracować jako nauczycielka. Nie znała jednak ani albańskiego, ani serbskiego. Takich wypadków jest więcej. Rosjanie wykorzystują też poczucie słowiańskiej solidarności wśród Serbów oraz uczucie zawodu związane z Unią, które – może czasem i słusznie – jest udziałem części Słowian na Bałkanach i nie tylko. Stąd do zwerbowania droga krótka, także tych, którzy do Kosowa przyjeżdżają służbowo.

Na prowincji, inaczej niż w Prisztinie, w większości muzułmańskie społeczeństwo jest bardzo patriarchalne: w komisjach wyborczych – a przyjechałem tu na wybory – siedzą sami mężczyźni, jako mężowie zaufania takoż, a w kafejkach kawę czy nie tylko kawę (bo to jednak jest soft islam) piją tylko panowie.

Terrorysta bohaterem

Gdyby nie Zachód (Unia i USA, chyba jednak w tej kolejności), w Kosowie nadal pewnie trwałaby wojna. Zachód zresztą po części tradycyjnie generuje problemy, a potem stara się je rozwiązywać. Niepodległość Kosowa, zdaniem wielu ekspertów, ogłoszono za wcześnie i tylko pogłębiło to napięcia wewnątrz Kosowa, a tak naprawdę albańsko-serbskie. O ile Kosowianie, czyli Albańczycy z Kosowa, nie narzekają specjalnie na Tiranę, to mniejszość serbska w Kosowie na Belgrad narzeka coraz głośniej. To stolica Serbii politycznie decydowała, kto z mniejszości serbskiej w Kosowie obsadza dziesięć mandatów, które są dla nich prawnie zagwarantowane. Teraz miejscowi Serbowie się zbuntowali i do parlamentu wystawili kilka list.

Słyszałem, jak ludzie Zachodu pracujący w Kosowie obruszali się na fakt, że międzynarodowe lotnisko w Prisztinie jako patrona ma Jadema Aszari. Argumentują, że był to zwykły terrorysta czy też po prostu bandyta. Słynął z tego, że podjeżdżał na skuterze do serbskich policjantów strzelał im w tył głowy i natychmiast odjeżdżał. W końcu go namierzono. Serbowie zrobili obławę, dopadli go w jego własnym domu. Aszari wraz z braćmi i kuzynami w dużym dwupiętrowym budynku bronił się aż trzy dni. Serbowie zabili wszystkich, poza jego nastoletnią kuzynką. Ta przeżyła, a potem wyemigrowała do Londynu. Dom Aszariego stał się muzeum i niemal miejscem kultu, odwiedzają go pielgrzymki jego rodaków, a on sam stał się bohaterem narodowym. A lotnisko, któremu patronuje – nowoczesne jak na warunki regionu – ma jednak swoistą specyfikę. Nie ma tam bowiem, jak to jest w zachodnich portach lotniczych, osobnej sali do palenia, gdzie palacze wędzą się niczym węgorze. Jest natomiast taras otwarty bez względu na pogodę, na którym można obojętnie od pory roku kopcić ile się chce. Gdy świeci słońce, wychodzą tam także ci, którzy nie palą, ale chcą oddychać, hm, świeżym powietrzem.

A co do Aszariego – niech nikt nie oburza się na to porównanie, ale Mieczysław Biegun czyli Menachem Begin, późniejszy premier Izraela, za młodu zabijał Brytyjczyków i podkładał bomby...
W centrum stolicy wielki napis na murze: „Ambassador go to home, you’re drunk”. To napis, mimo powszechnej tu sympatii do Amerykanów, skierowany do jednego z poprzednich ambasadorów USA w Prisztinie, który w wywiadzie uznał, że może sobie, nieco kolonialnym zwyczajem, wprost poprzeć jednego z kandydatów na prezydenta. Zakochani w jankesach Kosowianie tego jednak nie zdzierżyli. Dyplomata zaś, gwoli prawdy, nigdy się – wbrew temu, co sugerowały murale – nie upijał.

Uprasza się nie wnosić broni

Mimo tego incydentu to właśnie w Prisztinie powstanie największa na Bałkanach placówka dyplomatyczna – nie muszę dodawać, że amerykańska. Dotychczasowa istniała bynajmniej nie w największym kraju regionu, ale w stolicy Macedonii, Skopje. Teraz – jak mówią fachowcy – Amerykanie cały sprzęt do nasłuchu i infiltracji Bliskiego Wschodu będą przenosili z sąsiedniej Macedonii do Prisztiny.

Na każdym lokalu wyborczym obrazek, który natychmiast przypomina mi wybory sprzed 12 lat w Albanii. I tam, i tutaj identyczne dwa piktogramy – przekreślony papieros i przekreślony pistolet – oznajmiają, że w tym lokalu nie pali się i nie strzela. Cóż, to czyni różnicę między Bałkanami a spokojną Słowiańszczyzną Europy Środkowo-Wschodniej, powtarzającą sobie za Stanisławem Wyspiańskim: „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”.

Asystuję przy liczeniu głosów w szkole, której patronem jest komunistyczny partyzant Zenel Hajdini, poległy w walce z… jugosłowiańskimi (serbskimi) czetnikami. Witają nas tu, co charakterystyczne, dwie flagi: żółto-niebieska z sześcioma gwiazdkami Kosowa i albańska, która przypomina godło Niemiec czy Rosji – z dwugłowym czarnym orłem. Uczestniczyłem w przeszło dwudziestu paru wyborach w mniej więcej dwudziestu krajach, ale takiej wyborczej komisji jeszcze nie spotkałem: młoda przewodnicząca każe jej członkom oddać długopisy, aby nikt z nich nie miał pokusy dopisania czegokolwiek. W ten upalny dzień proszę o otwarcie okna. Niestety, każde jest zabite gwoździami. Dlaczego? Słyszę odpowiedź, która wiele mówi o młodych Kosowianach: „Jakby się te okna otwierały, toby dzieciaki pouciekały z lekcji”. Dodam, że klasa mieści się na wysokim pierwszym piętrze.

Albanizacja Kosowa postępuje

Pisałem już o identyczności historii, tradycji i zwyczajów Albańczyków i Kosowianów. Cóż, na razie dostrzegam tylko jedną istotną różnicę: toast „na zdrowie” po albańsku to „gezuar!”, a ten sam toast w Kosowie to „gzuar!”. Wznoszony jest zazwyczaj tu i tu prawie taką samą wódką – rakiją. Ale jest też i piwo o ugruntowanej historii – Peja, którego nazwa pochodzi od miasta, gdzie mieściło się zresztą pierwsze serbskie arcybiskupstwo. Może to piwo nie powala na kolana, ale też wstydu gospodarzom nie przynosi.

Zacząłem dość lekko wątek o piwie Peja, ale dochodzimy tutaj do źródła dramatu Serbów – bo Kosowo i Metohija to kolebka nie tylko serbskiej państwowości, ale też serbskiego Kościoła. Co czują dziś Serbowie, można sobie wyobrazić, gdyby porównać to na przykład z sytuacją, w której Polsce zabrano by Gniezno z ziemią gnieźnieńską, prastarą częścią Polski, w której Polska się zaczęła. Stąd nie dziwmy się Serbom i ich przyjaciołom na całym świecie, że powtarzają – wbrew faktom i geopolityce – iż „Kosowo je Srbia” (Kosowo to Serbia). To oczywiście nakręca spiralę wzajemnej niechęci w dawnej Jugosławii, gdzie Kosowianie mogą na przykład liczyć na wsparcie sporej części Bośniaków czy swoich rodaków w Macedonii, ale też innych antyserbskich nacji.

Tymczasem albanizacja Kosowa postępuje. Oczywiście Serbowie nie są jedyną mniejszością. Jest też sporo Bośniaków, jak się wydaje, wspieranych przez władzę w kontrze do Serbów. Bośniacy mają też prawnie zagwarantowane dziesięć miejsc (tyle samo, ile Serbowie) w 120-osobowym parlamencie w Prisztinie. Są też Turcy – pozostałość po imperium osmańskim. Stanowią oficjalnie procent ludności Kosowa (nieoficjalnie parę procent). Są na tyle liczni, że w niektórych regionach kraju napisy w komisjach wyborczych są w trzech językach: poza oficjalnymi albańskim (Quedra e Votimit) i serbskim (Birački Centar), także właśnie po turecku (Oylama Markezi).   

Spotykam się z – kontrowersyjnym dla wielu ludzi Zachodu – prezydentem Kosowa Hashim Thaçi. Studiował w Szwajcarii, walczył w antyserbskiej partyzantce, jest szwagrem szefa mafii w Kosowie (serce nie sługa – mogłaby powiedzieć siostra prezydenta). Mówię mu, że mam dla niego trudne pytanie o korupcję w jego kraju. Prezydent z kamienną twarzą odpowiada mi, że to jest… łatwe pytanie. Cóż, może ma rację, skoro związki między światem polityki a światem przestępczym są w Kosowie, zdaniem unijnych ekspertów, wręcz modelowe.
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

@ Reytan, Snake Plissken i in.
------------------------------

Kosovo je Srbija!
Metohija je Srbija!
Bačka i Banat je Srbija!
Vukovar je Srbija!
Kamienny most w Mostarze je Srbija!
Sarajewska Vijećnica je Srbija!
Starówka Dubrownika je Srbija!
Srebrenica je Srbija!
Setki byłych meczetów i byłych mizarów w Bośnii i Serbii je Srbija!
Gavrilo Princip i jego koledzy z ambasady rosyjskiej w Belgradzie, je Srbija!
Radko Mladic i Radovan Karadzic je Srbija!
Serbskie służby jako przewodnicy arabskich/muzułmańskich "uchodźców" na szlaku Grecja-Wegry, via Serbia, w l. 2015-16, je Srbija!
Czetnicy walczący po stronie rosyjskich "separatystów" w Donbasie, je Srbija!
Kolejne w Serbii wojskowe manewry serbsko-rosyjskie, je Srbija!
Itd, itd, itd...

PS: Acha! Serbinów pp. Niechciców to też pewnie je Srbija, skoro taka nazwa tej wsi...

Ci muzulmanie jugoslowianscy kolaborowali z Niemcami i mordowali Zydow i Serbow.
Z wielkim entuzjazmem tworzyli ochotnicze dywizje Waffen SS.
XXX
Nic dziwnego,ze Niemcy rozbili Jugoslawie,finansujac i szkolac u siebie terrorystow muzulmanskich z Bosni i z Kosowa.
XXX
Z kolei Amerykanie zachowali sie niemoralnie jak ostatnie swinie mordujac Serbow,stary narod prozachodni i anty nazistowski.
XXX
Nie lepiej postapila Francja i Anglia,starzy protektorzy patriotycznych Serbow,ktore przylaczyly sie do Amerykanow tylko po to,by za wszelka cene zachowac obecnosc Amerykanow w Europie.
XXX
Zdrada Serbii przez Aliantow,juz od czasow wojny,przypomina identyczna zdrade Polski.
XXX
Wieczny Zachod,bez wartosci,bez skrupulow, i bez sensu.
Szukajmy wiec wartosci europejskich dzisiaj w Polsce i w Serbii,bo w masonskiej Francji ani w protestanckiej Anglii ich dzisiaj nie znajdziemy.

KOSOVO JE SRBIJA!!!!! I wstyd mi za 'polskojęzyczny' nierząd który uznał ten wrzód!

Panie Ryśku,

Gdy słyszę to serbskie "Kosovo je Srbija" to pamiętam i serbskie "Kraijna je Srbija", "Sarajevo je Srbija", "Slavonia je Srbija", "Sandzak je Srbija" itd, i wiem że gdy owe hasła słychać to zaraz potem była/jest/bedzie krew, czystki etniczne i łzy. I może warto by i o tym Pan napisał...

Nie wiem czy Pan wie, że Serbowie na zajęciach z etnografii serbskiej mają wczytywane że i niemieckie Łużyce "je Srbija" a i ukraińskie okolice m. Kirowohrad to "eto tako je Srbija" (to od d. ros. prow. Nowa Serbia w końcu XVIII w.). Cóż, Serbowie tak mają...
Kiedy to się od nich słyszy, warto ich wtedy pytać (jak się ma gębę nie szklankę, sprawne ręce i w nich np. tulipana) od kiedy to wszystko "je Srbija":)))

Tak na marginesie, to mam wydane w Wilnie(?) i kupione tam za czasów Sajudisu mapy Litwy na których m.in. cała Białoruś, pół Łotwy, nasze Podlasie i ob. woj. warmińsko-mazurskie to rdzenne ziemie... litewskie!
Posiadam tez fajne mapy wydane przez Ukraińców przed ost. wojną w Czechosłowacji - na nich Ukraina ma ze 2 miliony km kwadratowych i obejmuje nawet nasz Lublin i Białystok oraz prawie Zakopane! No, z jednej strony to nie dziwota skoro nasz Chełm i Drohiczyn to naprawdę byłe niegdyś stolice "państwa ukraińskiego". Ale sobie na odwyrtkę, kiedyś w Kijowie na I Majdanie, spytałem paru studentów ukr. czy wiedzą że ich stolica była najpierw stolicą Niemców-Gotów a potem Szwedów-Wikingów. Myśleli że za dużo mi było horyłki:)))
Kilka lat temu przed katedrą w Santiago de Compostella pewien Irlandczyk rozdawał broszurki w których było jak wół że owo miasto i cała hiszp. Galicja to de facto... Irlandia (bo kiedys tam żyli Celtowie, czyli Irlandczycy:))).
My z kolei mamy w swych czysto prapolskich zasobach terytorialnych trzy stolice Niemców: Chełm, Kwidzyn i Malbork, czeskie Gniezno - Kotlinę Kłodzką, a i 1/3 serbskich Łużyc (o co mają oni naprawdę pretensje!). No i co, i co Pan na to?:)))
No, ale to wszystko pryszcz, ważne że "Kosovo je Srbija"! Dom (tam) wariatów!:(...

Tak jeszcze na szybko a propos, to trochę wkurza mnie to czepianie się Albańczyków, co to jedyni na świecie chcą swej Wielkiej ojczyzny. Dlaczego nikt nie czepia się własnie Serbów, Rosjan, Greków czy Ormian? Tylko dlatego że Albańczycy nie mają wpływów ani np. przełożenia na swoje lub przychylne im media, to mamy z nich robic sobie jaja - zartować z Wielkiej Albanii? Niech ktoś spyta np. Bułgara czyja jest Macedonia lub Wołoszczyzna(!), albo Greka czyja jest Marsylia albo Jerozolima!
Albańczycy to i tak się nie rozpędzaja, jak np. Serbowie lub Ruscy. Przecież Rumuni to ich krew, ich mutacja. A i nasi górale z Podhala także!!! Przeciez Albańczycy mogliby i Wielką Albanię zakreśłac na mapie pod Nowym Targiem!:)))
A my, jesteśmy inni? Mało to u nas naukowców udowadniających że rdzenna Polska to Szczecin, Olsztyn, Królewiec/Kaliningrad a nawet Berlin i Rostock? Przeciez nasz Dmowski i endecja przed I WŚ chcieli odbudować państwo polskie na terenie... Niemiec, a nie tam gdzie było zawsze i przedtem. Jak to wytłumaczyć? Nota bene dzisiaj tez co rusz grzmią że Śląsk musi należeć do PL, ale jak się docieka, to zagadkowo nie słychac by reszty Sląska (czeskiego - Opawskie i Cieszyńskie) miały "wrócic" do nas (jaka w tym logika?!).
Tak przy okazji, to Korfanty musiał byc chyba anty-Polakiem, bo on swe/polskie pretensje terytorialne kończył przed Opolem. Ba, widać nie dorównał geniuszowi co poniektórych:)))
A słyszał Pan by Polacy, wzorem swej dbałości o prapolskie Śzczeciny-Olsztyny mieli podobny stosunek do Wilna, Grodna, Dyneburga i Lwowa? Tu jakoś im Polska nie istnieje i nie istniała...
A skoro tak kochamy Węgrów, to dlaczego kawałki Węgier mają należeć do PL (płn. Orawa i Spisz)?

Druga sprawa to mafia albańska: to tylko Hashim Thaci ma krewniaków w mafii? Kto zna Bałkany wie, że to samo co w Albanii/Kosowie jest w Czarnogórze, Serbii, Bośni, Macedonii i Bułgarii. A podobnie nie jest w Armenii albo południowych Włoszech? A Polska?:))) A grecki region Mani? (Te "cudowne" Mani polecam fanom prawdziwego Dzikiego Zachodu:)))

I ostatnie: Znam Polkę z Bułgarii, tam urodzoną i zyjącą. Ona twierdzi że wybory w jej okolicy (niedaleko Burgas) to czysta fikcja - cuda na urną to tam normalka, długopisy idą w ruch przy liczeniu głosów. I jakoś nikt tam nie robi larum jak w spr. Kosowa itd...

Pozdrowienia,
TP

PS: Panie Ryśku, fajnie i ciekawie ona pisze! Lajkuję to:)

Korekta:

W PS zamiast "ona" powinno być "PAN"!!!
Chollllllerrrrrrka! Nie wiem jak to się stało, ale starszemu Panu jego potknięcie powinien Szanowny Autor wybaczyć:(...

Waldemar Łysiak:) Stulecie kłamców.

Tak sie zastanawiam - kiedy w koncu zaczniemy sie bronic przed islamska inwazja ? Wyglada na to ze sa niektorzy co im to po prostu zwisa - bo nie widza zagrozenia . Sa tez tacy ( lewactwo) ktorzy islamizacji po prostu nie moga sie doczekac !!!Nie zadzialamy jako panstwo suwerenne i niepodlegle - to zginiemy marnie !!! Jak dlugo jeszcze UE wraz z szalencami zachodu europy beda nam nakladac swoje racje i zmuszac do robienia czegos pod przymusem ?Czas na nowego Sobieskiego !!! Do wyboru mamy zycie albo smierc

@ Marek

Marek, to kiedy ci muzułmanie Cię zaatakowali, w szpitalu?

PS: A nie wiem czy wiesz że muzułmańska armia turecka pobita przez Sobieskiego pod Wiedniem składała się z m.in. tysięcy katolickich i protestanckich Węgrów oraz prawosławnych Rumunów i Serbów...

"Skladala sie" i sie zlozyla.

@ I
Utrafiłeś! :))))))

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl