Chłopiec do bicia i gra pozorów

Kraje Europy Środkowej są dla polityków starej Europy i biurokratów z Unii Europejskiej wygodnym chłopcem do bicia. Sami nie mają pojęcia, jak poradzić sobie (albo nie chcą nic zrobić) z kryzysem migracyjnym oraz szerzącym się w Europie Zachodniej terroryzmem, ale oto są Polska, Czechy i Węgry.

Wobec nich poprawność polityczna nie obowiązuje. Za zmuszaniem do przyjęcia imigrantów i propozycją ukarania naszych krajów za to, że się na to nie zgadzają, kryje się takie oto przesłanie: zobaczcie, robimy, co się da. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie oni, kmiotki ze Wschodu! Trudno się nawet dziwić takiej postawie. Z tym że to wszystko to i tak gra pozorów. Nawet gdyby te trzy kraje, dziś stawiane pod pręgierzem, przyjęły te kilkadziesiąt tysięcy ludzi, niczego by to nie rozwiązało. Problem dotyczy przecież potencjalnie nawet milionów (wywiad niemiecki mówi o 6,5 mln). Poza tym należy spytać po raz kolejny: co to znaczy „przyjąć” imigrantów z Afryki i Azji w krajach Europy Środkowej? Przecież oni tu nie chcą żyć. Jak mielibyśmy ich tu zatrzymać? Siłą, w specjalnych obozach? Przecież to bez sensu.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Dialog a system wartości

Delikatność strony polskiej zderza się z twardym stanowiskiem (tupetem) przedstawicieli Ukrainy.

Wicepremier Ukrainy Paweł Rozenko przed rozmowami w Warszawie nie ukrywał, że dla niego kluczowym zagadnieniem będzie kwestia ustawy o IPN. „Uważamy, że ustawa powinna zostać zmieniona”. Komunikat po rozmowach potwierdza ten właśnie cel rozmów, a pomija kluczową dla nas sprawę ekshumacji polskich ofiar, wstrzymanych przez władze w Kijowie. Ponadto czytamy, że „zapadły konkretne uzgodnienia wobec działań na rzecz stworzenia warunków dla inwentaryzacji oraz dalszej legalizacji miejsc pamięci na terenach dwóch państw, a także odnowy śladów zniszczenia miejsc pamięci, które stały się przedmiotem wandalizmu na terenie Polski”. Znamienne, że wandalizmem nazwano dokonaną zgodnie z prawem rozbiórkę monumentu bojowników UPA, postawionego nielegalnie w Hruszowicach koło Przemyśla. Stanowisko polskiego Ministerstwa Kultury po spotkaniu pokazało, jak bardzo rozjeżdżają się narracje Warszawy i Kijowa. Delikatność strony polskiej zderza się z twardym stanowiskiem (tupetem) przedstawicieli Ukrainy. My próbujemy rozmawiać o ekshumacjach.

Oni ignorują problem, a wracają w kółko do sprawy „legalizacji miejsc pamięci” i „zniszczenia”. Ostatnio rzadko na tych łamach można znaleźć pochwały pod adresem Prezydenta RP, ale w tym wypadku Andrzej Duda zareagował szybko i kategorycznie, wyrażając „duże rozczarowanie i smutek”. To wyraźna zmiana tonu, bo jak widać dyplomatyczne grzeczności nie przynoszą rezultatu. Stanisław Srokowski, pisarz i strażnik pamięci o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów, w jednym z naszych programów w 2016 r. ostrzegał: „Problem pomiędzy Polską a Ukrainą nie jest problemem tej czy innej ustawy. To problem systemu wartości”. Polska ma za sąsiada kraj, którego najwyższe czynniki polityczne wyznają inny system wartości. Co stanie się, jeśli w przyszłości podczas oficjalnej wizyty prezydent Rzeczypospolitej będzie miał złożyć kwiaty w miejscu narodowej pamięci Ukrainy i okaże się, że to pomnik przywódców odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków: Dmitro Klaczkiwskiego, Stepana Bandery czy Romana Szuchewycza? 
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl