Wolne bieganie - bezpieczne i zdrowe

pixabay

Slow Jogging to bieganie, a właściwie truchtanie, w bardzo wolnym tempie. To nie tylko bardzo skuteczne ćwiczenie ale filozofia i styl życia. Chodzi o postawę przeciwną powszechnemu pośpiechowi i rywalizacji. To bieg z uśmiechem, bez zmęczenia i zadyszki, bieg, w czasie którego można prowadzić długą rozmowę i cieszyć się własnym ruchem i otaczającym światem.

egularny bieg (codziennie minimum 30-60 min.) skutecznie i w miarę szybko poprawia zdrowie i sprzyja długowieczności, wspomaga profilaktykę zdrowotną osób starszych. Regularne bieganie doskonałe zapobiega chorobą cywilizacyjnym: cukrzycy, otyłości, nadciśnieniu, miażdżycy, chorobą serca, zmniejsza ryzyko zachorowania na Alzhaimera, zapobiega obumieraniu komórek hipokampu i przeciwdziała demencji starczej.

Trochę historii

Twórcą Slow Joggingu jest japoński profesor Hiroaki Tanaka ze specjalizacją fizjologia sportu, z naciskiem na leczenie i prewencję chorób cywilizacyjnych, m.in. otyłości i miażdżycy, profilaktykę zdrowotną i poprawę zdrowia dzięki aktywności fizycznej. Dzięki swojej metodzie w wieku 50 lat ukończył maraton ze swoim życiowym rekordem 2 godz. 38 min. i 50 sek.

Korzyści płynące z biegu

zapobieganie chorobom cywilizacyjnym
- badania przeprowadzone na grupie osób cierpiących na choroby serca i nadciśnienie pokazały, że 30 min. Slow Joggingu dziennie, 5 razy w tygodniu, skutecznie obniżyło ciśnienie do stopnia, jaki nie był możliwy przy zastosowaniu samych leków. U tych samych badanych zaobserwowano dużo niższy poziom złego cholesterolu i wzrost dobrego.

praktyczne wyeliminowanie: kontuzji, zakwasów, bólów mięśni, odczucia dużego zmęczenia
- ta metoda biegu zakłada lądowanie na śródstopiu, co sprawia że wykorzystuje się swój naturalny amortyzator – wysklepienie stopy, co chroni przed kontuzjami i urazami stawów kolanowych, bioder i kręgosłupa.
- ten styl biegania jest poniżej tzw. progu mleczanowego. Przy niewielkim obciążeniu stężenie mleczanu we krwi nie ulega zmianie lub podwyższa się nieznacznie. Przy intensywnym wysiłku stężenie mleczanu gwałtownie rośnie, powodując odkładanie się kwasu mlekowego w mięśniach, co objawia się bólem mięśni i uczuciem dużego zmęczenia.

uzyskanie szczupłej sylwetki
- w biegu stylem slow przy dużo mniejszym wysiłku spala się tyle samo kalorii, ile przy szybkim bieganiu.

W czasie biegu trzeba zwracać uwagę na wolne tempo i spokojny oddech, właściwe sposób stawiana stóp i sylwetkę. Zawsze zwalniamy tempo, gdy jest niebezpieczeństwo zadyszki. Ważne, by cieszyć się tym, że biegamy na własnych nogach,oraz nie przejmować rywalizacją i dystansem.
Źródło: slowjogging.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl