Kalendarz natury – czerwiec

jingoba (pixabay)

Cykle przyrody ciągle się toczą, nadając pewien rytm życiu człowieka. Zmieniające się pory roku były przez wieki ogniwem, który bardzo łączył nas z przyrodą. Niestety negatywny wpływ współczesnej cywilizacji sprawił, że w natłoku pracy i rozlicznych działań człowiek prawie utracił ten ścisły związek z naturą. Świadomość zmian, choćby miesięcznych, pozwala lepiej zrozumieć otaczające nas środowisko, pozwala dostrzec jego piękno. Warto, by wiedza ta była zachętą do osobistej obserwacji natury – może ona działać kojąco na ciało i ducha.

Nazwa miesiąca pochodzi od słowa „czerw” (według Brücknera). Niektórzy wywodzą ją jednak od czerwonego koloru, gdyż właśnie w czerwcu zbierano owady (czerwce polskie) z korzeni rośliny (czerwiec trwały), by wytwarzać z nich czerwony barwnik do tkanin. Nazwa ta występuje również w innych językach północnej Słowiańszczyzny.

Czerwiec należy do najcieplejszych miesięcy w roku, jest traktowany jako miesiąc letni. Przeciętnie ilość opadów nieco wzrasta w stosunku do maja.

To okres najdłuższych dni i krótkich, ciepłych nocy. Astronomiczne lato rozpocznie się w środę, 21 czerwca. Wtedy w Małopolsce Słońce wzejdzie o godz. 4:30, a zajdzie o 20:53, dzień będzie trwał 16 godz. i 23 min. Będzie to najkrótsza noc i najdłuższy dzień tego roku – dłuższy od najkrótszego dnia aż o 8 godz. i 18 min.

Czerwiec jest traktowany jako wczesne lato – zasadniczo wiosna w lesie już zakończona. Dla roślin wiosennych nadszedł czas owocowania i wydawania nasion. Można jednak dostrzec ostatnie kwitnące gatunki, należą do nich: czerniec gronkowy, dąbrówka, czosnek niedźwiedzi, trybula leśna, knieć błotna, rzeżucha, konwalia, wawrzynek wilcze łyko, żywiec cebulkowy, wilczomlecz, poziomka, gajowiec żółty, przytulia, bluszczyk kurdybanek, bluszczyk kosmaty, jasnota plamista, niezapominajka, czworolist pospolity, kokoryczka, pierwiosnek, jaskier, żywokost, gwiazdnica, miesiącznica, borówka, fiołek. W czerwcu nad brzegami wód i na ich powierzchni pojawia się coraz więcej roślin wodnych.

Wokół domu i w ogrodach, na polach kwitnie wiele gatunków roślin: łubin, irysy, lilie, piwonie, złocienie, zakwitają zboża, drzewa (sosna, lipa, dąb, jarzębina) i krzewy (jaśmin). Kwitną liczne rośliny motylkowe: koniczyna, lucerna, wyka, mak, len, wczesne ziemniaki.

Na wielu drzewach pojawiają się owoce, są też pierwsze maliny, truskawki, agrest, porzeczki. Większość ptaków wysiaduje jaja.

Czerwiec to czas intensywnej działalności owadów, również szkodników, po wilgotnym maju w podmokłych lasach może się pojawić plaga komarów.

W czasie dotkliwych upałów wiele ptaków cichnie, śpiewa kulczyk – ptak pochodzący z południa, dobrze znoszący wysokie temperatury. W ogrodach można spotkać wilgę. W ciepłe wieczory słychać sowę pójdźkę, nocą zaś sowę płomykówkę. W górach na początku czerwca samice kozicy rodzą młode, samice świstaków rodzą od 2 do 6 młodych pod koniec czerwca lub na początku lipca.

Co widać na majowym niebie

21 czerwca Słońce w swej wędrówce po niebie oddali się najbardziej na północ od równika niebieskiego, osiągając punkt przesilenia letniego, zwany punktem Raka.

Merkury będzie widoczny wieczorem przez cały miesiąc. Wenus, jako Gwiazda Wieczorna, będzie widoczna na zachodnim niebie przez cały czerwiec i do końca roku, wznosząc się coraz wyżej nad horyzontem. Jowisz będzie widoczny tylko w pierwszym tygodniu czerwca, a Saturn w gwiazdozbiorze Panny nad południowo-wschodnim horyzontem przez całą noc. Mars pojawi się na wieczornym niebie w gwiazdozbiorze Byka w drugiej połowie miesiąca. Uran w gwiazdozbiorze Wieloryba widoczny jest nisko na wschodnim niebie, aż do świtu. Neptuna w Wodniku można obserwować na wschodnim niebie w drugiej połowie nocy.
Źródło: H Sander,Z. Wójcik,Kalendarz Przyrody;orion.pta.edu.pl/niebo/spojrzenie-w- czerwcowe -niebo

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl