UE nie ma żadnych podstaw, by karać za nieprzyjęcie migrantów

Wikimedia Commons/Gémes Sándor/SzomSzed

  

Na szczycie Unii Europejskiej w 2015 roku, gdy podjęto decyzję o przymusowych kwotach migrantów, nie podjęto decyzji o karach za ich nieprzyjęcie; nie można karać w oparciu o coś, co nie ma żadnej podstawy formalno-prawnej - uważa europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Rzecznik Komisji Europejskiej Alexander Winterstein poinformował wczoraj, że podejmie ona w środę postępowania dotyczące naruszenia prawa UE wobec krajów, które nie biorą udziału w programie relokacji uchodźców. Dziś sprawą tą ma się zająć kolegium komisarzy. W KE potwierdzono, że procedura zostanie wszczęta wobec Polski, Węgier oraz Czech.
 
Czarnecki pytany we wtorek rano w TV Republika, jaka może być kara ze strony Komisji Europejskiej względem Polski za nieprzyjęcie uchodźców.

W wymiarze formalno-prawnym, który tu jest decydujący, Unia Europejska nie ma póki co na razie żadnych – podkreślam żadnych – instrumentów karania jakiegokolwiek kraju członkowskiego za odmowę (...) przymusowego przyjmowania imigrantów

– powiedział Ryszard Czarnecki.
 
Europoseł zwrócił uwagę, że „Komisja Europejska musi wydać z siebie, wygenerować jakieś kary, ale połączenie tego formalno-prawne będzie bardzo trudne i bardzo łatwe do zaskarżenia (...) przez polski rząd, czy czeski rząd, czy węgierski rząd, czy słowacki rząd, czy rządy innych krajów". Dodał, że procedura ta będzie długa i nie powinniśmy być zaskoczeni jeśli zakończy się w roku 2022, ale na pewno będzie to już następna Komisja Europejska, następny Parlament Europejski, gdzie widzenie polityki imigracyjnej może być zupełnie inne".
 
Czarnecki podkreślił, że Komisja Europejska wypowie się w tej sprawie jutro.
 

Na razie mamy do czynienia wyłącznie z wojną medialno-propagandowo-polityczną ze strony Komisji Europejskiej. Ten przeciek pojawił się nieprzypadkowo - chodzi o stworzenie pewnego nacisku na Polskę. Oni straszą, ale na razie jeszcze nie mają broni, z której mogliby strzelać


– powiedział europoseł.

Pytany, dlaczego KE nie wszczęła procedury także względem Austrii za nieprzyjęcie przez nią imigrantów Czarnecki powiedział, że jego zdaniem "jest wyraźna różnica między traktowaniem krajów nowej Unii (...) a krajów starej Unii". Czarnecki przypomniał, że "Austria też była na celowniku, ale rząd austriacki zobowiązał się, że przyjmie" uchodźców i mimo, że do tej pory Austria nie wywiązała się ze swojego zobowiązania, to Komisja Europejska uznała, "że Wiedniowi na razie odpuszczą".

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Francja świętuje sukces. Chorwaci też dziękują swoim piłkarzom

/ @FIFAWordCup

  

"Dzień chwały nadszedł" - tak dziennik "Le Figaro" skomentował sukces piłkarskiej reprezentacji Francji, która zdobyła mistrzostwo świata. "Trójkolorowi" w finale mundialu na moskiewskich Łużnikach pokonali Chorwację 4:2. Ci drudzy także podkreślają ogromne osiągnięcie ich reprezentacji.

"Inny świat" - podpisał dziennik "L'Equipe" zdjęcie reprezentacji Francji ze złotym Pucharem Świata, świętującej w chmurze confetti drugie w historii zwycięstwo w piłkarskim mundialu.

"Nie musisz się uszczypnąć, by uwierzyć. Ekipa Francji zapisała w niedzielę nową kartę w swojej historii. Wygrywając z Chorwacją (4:2), po meczu, w którym przeważała na początku drugiej połowy, zwyciężyła tam, gdzie wszyscy inni faworyci zawiedli. To mistrzowska koronacja, nawet jeśli drużyna czasami miała kłopoty przeciwko rywalom, którzy stwarzali więcej problemów niż można było się spodziewać" - napisano we wstępnym komentarzu.

Gazeta podkreśliła, że Didier Deschamps jest trenerem przynoszącym szczęście, trzecim - po Brazylijczyku Zagallo i Niemcu Beckenbauerze - któremu wcześniej udało się zdobyć Puchar Świata jako zawodnikowi.

"W 1998 roku byli doświadczeni prekursorzy. 20 lat później te dzieciaki zrobiły coś, co było nie do pomyślenia. Przyszłość należy do nich" - podkreślono.

"Dzień chwały (naprawdę) nadszedł" - to z kolei tytuł w "Le Figaro", nawiązujący do pierwszych słów Marsylianki - hymnu narodowego Francji.

"Z każdym golem Niebieskich rosła radość Francuzów" - relacjonuje dziennik "Le Monde" reakcje kibiców, przedstawiając m.in. film ze Strefy Kibica pod Wieżą Eiffla w Paryżu, gdzie sukces reprezentacji fetowało 90 tysięcy fanów.


Media w Chorwacji nie kryją radości z historycznego sukcesu, ale wspominają też o dyskusyjnych decyzjach sędziego, które zmieniły przebieg finału z Francją.

Większość przypomina, że reprezentacja osiągnęła największy sukces w historii chorwackiego futbolu i piszą o świetnym meczu z Francją, który "mógł potoczyć się w zupełnie innym kierunku".

"Zagraliśmy odważnie w finale, w którym szczęście jednak sprzyjało Francuzom, szczególnie w pierwszej połowie. Wtedy tylko dwa razy zdołali poważne zagrozić naszej bramce, przedostać się pod nasze pole karne i zostali nagrodzeni dwoma golami – samobójem Mario Mandzukica i trafieniem z bardzo wątpliwego rzutu karnego. Niestety, także pierwszy gol Francji poprzedził rzut wolny, który praktycznie wymusił Antoine Griezmann, a sędzia Nestor Pitana dał się nabrać" - napisały w niedzielę wieczorem "Sportske novosti".

Jak dodano, niepowodzenie w pierwszej połowie zdecydowało o przebiegu całego meczu, ponieważ w jego drugiej części Francuzi zdobyli dwa "tanie" gole, a Chorwacja nie miała już siły na odwrócenie losów pojedynku.

Dziennik cytuje też byłego angielskiego piłkarza Alana Shearera, który powiedział, że "decyzja argentyńskiego arbitra o rzucie karnym, kiedy piłka uderzyła Ivana Perisica w rękę, była niesprawiedliwa".

"To bezsensowne, żeby tak śmieszna decyzja miała wpływ na losy mistrzostwa świata" - powiedział Shearer, obecnie komentator BBC.

"Vecernji list" napisał z kolei, że "nie chcemy francuskich win ani szampana" i dodał: "nic nie jest tak słodkie jak to, jak się teraz czujemy. Chorwacja na dachu świata. Tak, to jest nasz szczyt świata, pomimo porażki, bo nic we wszechświecie nie może się równać z tym, co przeżywaliśmy przez ostatnich 10 dni".

"Brawo nasi bohaterowie. Nikt przez lata nie dał nam tyle radości, jak wy" - podkreślono.

Portal Index.hr pisze, że Chorwacja "przez cały miesiąc śniła na jawie".

"Zlatko Dalic i zawodnicy zdołali połączyć rozbity kraj, lewą i prawą stronę, chorwacką emigrację i tych, którzy jutro w ojczyźnie przywitają swoich wicemistrzów świata. Wszyscy Chorwaci tym razem byli jednością. Nie zdobyliśmy złota, bo Francuzi pokazali klasę, ale nasza drużyna pokazała w Rosji żelazną wolę walki oraz mistrzowskie serca i z tego powodu cały świat, oprócz Francji, kibicował w tym finale właśnie Chorwacji" - analizowano.

"Jutarnji list" uznał też, że słusznie Złota Piłka - nagroda dla najlepszego zawodnika mundialu - trafiła do Luki Modrica.

"Po prostu należała się naszemu kapitanowi. Cały świat pochylił przed nim głowy. W najlepszy z możliwych sposobów Luka zatoczył koło w swoim życiowym i piłkarskim życiu, które można by opisać jednym zdaniem - od uchodźstwa do światowego tronu" - nadmieniono w gazecie.

Świętowanie na ulicach trwa, mimo porażki, a Zagrzeb przygotowuje się na jutrzejsze powitanie "srebrnej drużyny", w którym - według niektórych prognoz - może wziąć udział nawet 100 tysięcy ludzi.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl