Cyniczny atak PO na podkomisję smoleńską. Po odpowiedzi MON będą żałowali, że zaczęli

arch. GP

Posłowie Platformy Obywatelskiej zażądali dzisiaj, by premier Beata Szydło w trybie pilnym rozwiązała rządową podkomisję ds. katastrofy smoleńskiej. - Ta podkomisja to jedna wielka parada oszustwa i dyletanctwa - grzmiał poseł Marcin Kierwiński. Szybko doczekali się odpowiedzi Ministerstwa Obrony Narodowej: "w ten sposób chcą zlikwidować organ państwa, który poprzez swoje badania odkrywa prawdę".

Do swojego ataku posłowie Platformy wykorzystali materiał TVN24 (jakieś zaskoczenie?), który w środę dał pretekst do bezpardonowej napaści na członków podkomisji. Dziennikarze tej stacji twierdzą, że dotarli do analizy naukowców Wojskowej Akademii Technicznej dotyczącej przyczyn katastrofy smoleńskiej. Wynika z niej - jak twierdzi TVN24 - że tupolew po stracie części skrzydła nie był w stanie dalej lecieć. TVN24 zauważyła przy tym, że mimo iż ekspertyza powstała na zlecenie podkomisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, wnioski przedstawione przez nią były dokładnie odwrotne.

Natychmiast wykorzystali to politycy Platformy, za której rządów nie potrafiono nawet dopilnować, aby godnie pochowano ofiary tragedii. Nic dziwnego, że szukają oni każdej okazji do ataku na ludzi badających przyczyny katastrofy smoleńskiej. Kierwiński nie tylko ich obrażał, ale miał czelność zażądać od premier Beaty Szydło, by w trybie pilnym rozwiązała podkomisję. - Tu nie chodzi już tylko o dyletanctwo członków podkomisji - chodzi o to, że celowo oszukują opinię publiczną - stwierdził kolega partyjny Ewy Kopacz.

Prof. Kazimierz Nowaczyk, p.o. szefa podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej, zapewnił w oświadczeniu, że analiza WAT potwierdza ustalenia podkomisji smoleńskiej.

"Wyniki analizy WAT potwierdzają tezę podkomisji smoleńskiej, kwestionującą utratę kontroli pilota nad lotem samolotu na skutek utraty jedynie 6 m skrzydła"

- napisał szef podkomisji.

Natomiast w komunikacie MON stwierdzono:

"W świetle ujawnionych działań rządu PO w 2010 roku, tj. zamiany ciał, haniebnego traktowania szczątków przywódców RP, wyrażenia zgody na przejęcie postępowania przez Rosję, nie dziwi strach Platformy Obywatelskiej spowodowany wynikiem prac Podkomisji do spraw Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego i prokuratury.

W 2010 roku politycy Platformy Obywatelskiej oddali śledztwo Rosjanom, a dziś chcą uniemożliwić wykrycie całej prawdy, ponieważ poznajemy kolejne dowody wskazujące na odpowiedzialność rządu i polityków PO za tragedię smoleńską. W ten sposób chcą zlikwidować organ państwa, który poprzez swoje badania odkrywa prawdę".

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Aktor chciał zrobić z siebie świeckiego męczennika. Prawda okazała się jednak zupełnie inna

Krzysztof Pieczyński / By Ja Fryta from Strzegom - Krzysztof PieczyńskiUploaded by Dudek1337, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=26896710

Do awantury i rękoczynów z udziałem znanego aktora i zagorzałego antyklerykała doszło dziś w centrum Warszawy. Krzysztof Pieczyński przedstawił tę sprawę w ten sposób, że był to atak na niego za poglądy, jakie wyznaje. Dowiedzieliśmy się, że aktor mija się z prawdą.

Idę dość szybko, żeby złapać tramwaj, mija mnie facet, który krzyczy do mnie "ty pedale", "ty ubeku". Ja mówię, może porozmawiamy, może pan mnie z kimś myli, o co chodzi? I wtedy zaczyna mnie kopać

- relacjonował Pieczyński na antenie Polsat News.

Usłyszałem od niego, że w innych krajach, takich jak ja się likwiduje. Zapytałem - za co mnie tak nienawidzisz? Bo masz czerwoną kurtkę, bo masz 70 lat, a ubierasz się jak 14-latek

- stwierdził aktor.

Dodał, że atak na niego to konsekwencja nietolerancji panującej w Polsce, która jest "wpisana w religię chrześcijańską".

O tym, że doszło do bójki potwierdził nam Mariusz Mrozek, rzecznik prasowy stołecznej policji.

Wpłynęło do nas zawiadomienie dotyczące awantury pomiędzy dwoma mężczyznami, do której doszło dziś około godziny 10 w Śródmieściu, u zbiegu ulic Marszałkowskiej i Żurawiej w Warszawie. Jak wynika z relacji tych mężczyzn, najpierw miało dojść do wymiany zdań, podczas których padły też epitety. Później doszło do szarpaniny i rękoczynów, po czym obaj panowie zgłosili się do jednostki policji przy ul. Wilczej i złożyli przeciwko sobie zawiadomienia dotyczące naruszenia ich nietykalności cielesnej

- powiedział.

Tymczasem - jak nieoficjalnie udało nam się ustalić - trudno tu mówić o jakimkolwiek zamierzonym działaniu motywowanym politycznie bądź takim, na które miały wpływ poglądy wyznawane przez aktora. Najprawdopodobniej Pieczyński trafił na osobę, która... wymaga pomocy medycznej. Aktor postanowił jednak nagłośnić sprawę i zrobić z siebie męczennika. Oczywiście świeckiego.

 

Źródło: niezalezna.pl, polsatnews.pl,

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl