Artur Wosztyl ujawnia: Informację o tym, że trzy osoby przeżyły 10 kwietnia dostaliśmy od attaché wojskowego

arch. Anita Gargas/Misja specjalna

rz

Kontakt z autorem

Pilot Jaka-40, który 10 kwietnia lądował na lotnisku w Smoleńsku ujawnia źródło informacji, która pojawiała się w pierwszych chwilach po katastrofie. Okazuje się, że to attaché wojskowy przekazywał początkowo informację o tym, że podobno trzy osoby przeżyły i zostały przetransportowane karetkami do szpitala.

Jak już informowaliśmy, tygodnik „Gazeta Polska” i Telewizja Republika dysponują nagraniem rozmowy, która została przeprowadzona ze świadkiem katastrofy smoleńskiej. Nagranie wyemitowano w programie Doroty Kani „Koniec systemu” na antenie TV Republika. 

- Szedłem rano w stronę lotniska. Początkowo były bardzo gęsta mgła, ale zaczęła się przerzedzać i wtedy usłyszałem lecący samolot. Chwilę później go zobaczyłem; leciał i płonął, na jego boku był ogień. A później usłyszałem huk i zapanowała cisza – opowiada Rosjanin, który rano 10 kwietnia 2010 r. szedł w kierunku swojej posesji.  



CZYTAJ WIĘCEJ: Świadek katastrofy smoleńskiej UJAWNIA: „Usłyszałem lecący samolot. Leciał i płonął. Na jego boku był ogień”
 
Słowa Rosjanina pokrywają się z tym, o czym mówił pilot Jaka-40 Artur Wosztyl, który 10 kwietnia 2010 roku lądował w Smoleńsku.

- W Smoleńsku lądowałem w trudnych warunkach atmosferycznych, ale minimum nie było przekroczone. Chciałbym zwrócić na to uwagę, bo jest wielokrotnie powtarzane, że lądowałem poniżej minimum, bez zgody. Słyszeliśmy przez radiostację jak Tupolew się zbliża, gdy dostał zgodę na wykonanie zakrętu na kurs lądowania wyszedłem z samolotu i nasłuchiwaliśmy. Było słychać, jak on się zbliża, ten dźwięk narastał, było słychać jak silniki nabierają obroty, co oznacza odejście na drugi krąg, nagle zaczęliśmy słyszeć dziwne dźwięki, huki, w pewnym momencie usłyszałem jakby konstrukcja się rozpadała i detonację. Ona była tak silna, że było czuć tę falę dźwiękową, ona aż potargała ciało. Pamiętam dźwięk milknącego silnika i ciszę – mówił pilot.

Artur Wosztyl dodaje, że w początkowo informowano go o tym, że trzy osoby przeżyły i zostały zabrane do szpitala.

Kwestia rozpowszechniania informacji o trzech osobach, które przeżyły katastrofę smoleńską wywołała spore oburzenie u Ewy Kopacz. Był premier na antenie TVN24, w rozmowie z Moniką Olejnik stwierdziła, że informacje na ten temat są kłamstwem. Według Kopacz... wszystkiemu winny jest Antoni Macierewicz.

- Jeżeli ktokolwiek dzisiaj mi zarzuca kłamstwo, to powiem: a jak się zachowują ci, którzy okłamują nas od 7 lat? Nie byłoby tego kłopotu i rozczłonkowanych ciał, gdyby nie to, że ta katastrofa miała miejsce w wyniku właśnie złej decyzji podjętej w ekstremalnych warunkach. 7 lat politycy PiS-u powtarzają i oszukują polskie społeczeństwo – być może równie dzięki temu wygrali te wybory – powtarzają, że był wybuch, że sztuczna mgła, bomba termobaryczna i kilka hipotez, które przeżyliśmy [...] Jeśli mówimy o kłamstwach, pan Macierewicz bodajże w 2013 roku wyszedł i oznajmił opinii publicznej, że 3 osoby przeżyły. Nie było w nim wrażliwości, że każda z tych rodzin może myśleć: tak, to mój bliski tam był, to on przeżył. Mówił to człowiek, który zajmował się badaniem tej katastrofy – mówiła Ewa Kopacz.

Tymczasem pilot Jaka-40 ujawnia, że informacje na ten temat otrzymał od attaché wojskowego.

- Długo się biłem z myślami, czy jechać na miejsce katastrofy. Dostaliśmy informację, że trzy osoby zostały zabrane przez karetkę... W sensie, że żyją, że zostały zabrane przez karetki. Dostaliśmy taką informację, zresztą nota bene, do której minister Macierewicz wracał wielokrotnie i był wyśmiewany przez to. Taka informacja była podana przez attaché wojskowego. Taką informację uzyskaliśmy[...] Po godzinie stwierdziłem, że pójdę tam. Jak tam poszliśmy, to już wszystko było ogrodzone, wszędzie byli funkcjonariusze w mundurach. Pierwsze szczątki były 50 metrów od pierwszego ogrodzenia. Widok był makabryczny. Ludzie byli szarozieleni, widać było, że to co oni tam widzieli było traumatyczne. Obraz, który tam zobaczyłem był makabryczny. Poza szczątkami samolotu, nie można było rozpoznać nic. Wszystko było zmieszane z ziemią, ochlapane błotem. Trzeba było się dłuższą chwile przyjrzeć, by zobaczyć szczątki – relacjonuje Artur Wosztyl.


Materiał dotyczący nowych faktów w sprawie katastrofy smoleńskiej ukazał się w programie „Koniec systemu”, który jest emitowany w każdy wtorek o g. 21.30 na antenie Telewizji Republika – powtórki środa 11.20 oraz sobota 9.20. Archiwalne odcinki tego programu można obejrzeć na Facebooku na stronie Koniec Systemu.

ZOBACZ:
Źródło: niezalezna.pl,Telewizja Republika,TVN24

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Zmarł popularny polski aktor. W swoim…

Zmarł popularny polski aktor. W swoim…

Niezwykły gość na spotkaniu z Tomaszem…

Niezwykły gość na spotkaniu z Tomaszem…

Mistrzowski pas pozostaje u Rosjanina. Polak…

Mistrzowski pas pozostaje u Rosjanina. Polak…

Czeski polityk o Grupie Wyszehradzkiej. Gdzie…

Czeski polityk o Grupie Wyszehradzkiej. Gdzie…

"Jest potrzeba, żeby chrześcijanie…

"Jest potrzeba, żeby chrześcijanie…

Jąkających się postrzegamy w sposób stereotypowy

/ flickr.com

W wielu krajach świata, także w Polsce osoby jąkające się wciąż postrzegane są przez społeczeństwo w sposób stereotypowy – jako osoby nieśmiałe, małomówne, zestresowane, co wcale nie jest prawdą – podkreśla logopeda dr hab. Katarzyna Węsierska z Uniwersytetu Śląskiego.

Problem jednak w tym, że im gorsze są te postawy wobec jąkania, tym bardziej problem ten nie tylko się rozwija, ale nabiera też cech chronicznych; otoczenie ma bowiem bardzo duży wpływ na postrzeganie samych siebie przez osoby jąkające się.

Za liderami grup samopomocowych dla osób jąkających się Węsierska wskazała, że "jąkanie to nie wada, to cecha". - Właśnie to staramy się przekazać światu, wbrew temu, co przez lata się uważało. Jąkanie to nie jest nawyk, to nie jest skutek złego wychowania, niechlujności, to jest bardzo złożone zaburzenie, gdzie ogromną rolę odgrywa neurofizjologia, w tym i genetyka – zaznaczyła.

Węsierska, która jest m.in. założycielką Centrum Logopedycznego w Katowicach, wyjaśniła, że postawy wobec osób jąkających się zostały dokładnie zbadane w międzynarodowym projekcie o nazwie IPATHA (ang. International Project on Attitudes Toward Human Attributes). Wynika z niego, że postawy Polaków wobec tych osób są średnie.

- Polacy, mimo że już sporo wiedzą o jąkaniu, to wciąż postrzegają je w sposób stereotypowy. W pierwszym odruchu uważają, że osoby jąkające się potrzebują pomocy, że są małomówne, ciche, wycofane, zestresowane, introwertyczne. A to nieprawda – wśród osób jąkających się występują wszystkie typy temperamentu i osobowości, choć na pewno trudno być otwartym i przebojowym, jak się jąka – podkreśliła ekspertka.

Jej zdaniem postawa ta wynika z niewiedzy społeczeństwa. Nastawienie otoczenia wobec jąkających się jest zdaniem Węsierskiej kluczowe, ponieważ wpływa na postawę tych osób wobec samych siebie.

- Największym zagrożeniem jest, że im gorsze są te społeczne postawy wobec jąkania, tym bardziej to zaburzenie w komunikowaniu się może się rozwijać i nabierać cech chronicznych, co ma ogromne znaczenie dla życia tej osoby – wskazała logopeda.

Przytoczyła w tym kontekście słowa badacza Josepha Sheehana, który porównał jąkanie do góry lodowej.

- Sheehan mówił, że widząc osobę jąkającą się, która się blokuje czy powtarza dźwięki lub słowa, często bardzo się tym przejmujemy, uważamy,' że to poważny problem, a to tak naprawdę dopiero wierzchołek. Pod powierzchnią wody, gdzie jest większa część góry lodowej zaczynają się dopiero prawdziwe problemy. Tam zaczyna się mnóstwo negatywnych emocji, uczuć np. poczucie winy i nieadekwatności, że nie można robić tego, co się chce. To cała masa myśli i przekonań, które są potem trudne do odkręcenia w terapii. Im człowiek dłużej się jąka, tym trudniej mu pomóc – powiedziała Węsierska.

Dlatego, stykając się z osobą jąkającą się – mówiła logopeda – nie można wpadać w panikę.

- Z drugiej strony musimy też unikać naszych odruchowych form pomagania, jak odwracanie wzroku, by – w naszym przekonaniu – nie stresować jeszcze bardziej tej osoby. Nie należy też podpowiadać albo mówić: nie denerwuj się, uspokój się. Dla tych osób to takie samo uczucie jak wówczas, gdy uczymy się jazdy samochodem, a ktoś siedzi na prawym siedzeniu i nam ciągle to mówi. Doprowadza nas to do szału – tłumaczyła.

W takich sytuacjach przede wszystkim trzeba być cierpliwym, życzliwym i otwartym wobec tej drugiej osoby.

W Polsce ok. 5 proc. małych dzieci się jąka.

- Nie wszystkie te dzieci będą się wciąż jąkać gdy dorosną; u dużej grupy dzieci (ok. 60-80 proc.), które zaczynają się jąkać to przemija i nie wraca. Dlatego wśród dorosłej populacji to zaledwie 1 proc. – powiedziała Węsierska.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl